Facebook Google+ Twitter

Problem pod psem

Osobnik piszący te słowa jest na ogół zwierzęciem politycznym, ale czasem ma dość wszechogarniającej polityki i w ramach zmiany nastroju chciałby ruszyć zupełnie inną tematykę.

 / Fot. w24Aby zniwelować wszelkie uprzedzenia, wyznam na początek, że bardzo lubię psy. Od wielu lat trwa cicha wojna z moją małzonką o miejsce dla potencjalnego psa w naszym domu. Na razie wygrywa żona w konkurencji: "albo ja, albo pies". Wojna jednak nie jest zakończona i po cichu liczę na zwycięstwo, zwycięstwo moje i psa. Teraz możemy już przejść do sedna sprawy.

Na początek krótkie wspomnienie z lat minionych. W 1990 roku, w czasie mego pierwszego pobytu w USA, zetknąłem się z sytuacją dla mnie co najmniej dziwną. W czasie jakiegoś spotkania w gronie znajomych jedna z pań opowiedziała w towarzystwie, jak to udało się jej uzyskać wysokie odszkodowanie od właścicielki psa, który ją po prostu porządnie wystraszył.

Pies był prowadzony na smyczy, w kagańcu i całe nieszczęście wynikło z jego sily i niezdyscyplinowania, które zaowocowało wyrwaniem smyczy z ręki właścicielki i zaatakowaniem wspomnianej pani. Atak nie przyniósł żadnych poważniejszych obrażeń fizycznych, skończyło się głównie na strachu. Za ten strach właścicielka psa musiała zapłacić dziesięć tysięcy dolarów odszkodowania. Odszkodowania przysądzonego za tak zwane szkody moralne spowodowane przez zwierzę, będące jej własnością. Dla mnie, przybysza prawie z innej planety, były niezrozumiałe co najmniej dwie rzeczy. Po pierwsze: niezręcznym wydawało się mi chwalenie się takim "sukcesem". Po drugie: nie rozumiałem w tym czasie, jak można tak dużą kwotę zasądzić za chwilę przeżytego strachu.

I teraz wróćmy na nasze podwórko i do czasów obecnych.

O ile wiem w naszym państwie obowiązuje też wymóg prawny, nakazujący wyprowadzanie psa w miejsca publiczne na smyczy i zaopatrzonego w kaganiec. A jak ten wymóg jest egzekwowany? Jak często spotykamy się z sytuacjami, gdy biegający luzem i bez kagańca pies podbiega obszczekując nas, a jego właściciel protekcjonalnym tonem uświadamia nas: "Proszę się nie bać, to jest bardzo łagodny piesek, on jest tylko tak towarzyski" lub coś w tym stylu?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Panie "ochotniku" masz Pan rację. Diabli nadali mi ten psi temat. Daję Panu słowo, że następna pogwarka będzie juz po linii na bazie. Chociaż sądząc po komentarzach to temat wcale nie jest tak banalny. Życzę Panu, aby nigdy pies Pana nie zaatakował o wdepnięciu w kupę nie wspomnę bo temat śmierdzący.

Komentarz został ukrytyrozwiń
john
  • john
  • 17.04.2012 00:02

widać Julek za długo byłeś w USA... psy to najlepsi przyjaciele człowieka, a agresywne osobniki to niestety skutek ich wychowanie przez debilnych właścicieli: według twojej logiki należy usunąć z miejsc publicznych... ludzi, bo to oni odpowiadają za zdecydowaną liczbę morderstw, rzecz jasna nie przeszkadzają ci zasyfiałe miasta, lasy, tony plastyku walającego się po krzakach, i gdzie-bądź, zatrute rzeki, za to produkt naturalny i potrzebny w przyrodzie czyli kupa stanowi twój największy kłopot...
ty masz psa? pewnie z marketu... bo guzik o nim wiesz: pies wychowany wśród ludzi nie będzie agresywny: trzymany na smyczy, w kagańcu, za siatką dziczeje i w końcu może zaatakować nawet właścicieli... zwłaszcza niezbyt mądrych
polecam spożytkować nadmiaru czasu na ruszenie tym co w czaszce, zamiast "błyskotliwego" powtarzania medialnych głupot: jak w tv powiedzą, że amerykanie żrą bawełnę to zjesz koszulę?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Gerard Stenc
  • Gerard Stenc
  • 16.04.2012 21:39

Panie Juliuszu,ma pan bardzo mądrą żonę.Atawizm mnie ominął.Nie cierpię!

Komentarz został ukrytyrozwiń

a sprawa mogłaby być załatwiona tak jak sprawa babć handlujących sznurówkami na ulicach wielkich miast, ale takich babć było niedużo a właścicieli psów sporo, jak sie ich karać za zanieczyszczanie odchodami czy brak smyczy i kagańca zacznie to głosować na władze dane samorządowe nie będą, zatem władza oczy przymyka

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardzo dobry tekst, problem jest naprawdę poważny, szczególnie w ielkich miastach, bo pies miejski raczej nie reaguje na krzyyk ucieczką. Właściciele psów są bardzo często po prostu bezmyślni, zresztą co można powiedzieć o człowieku który dla szpanu trzyma w małym mieszkaniu owczarka? Albo psa z którym trzeba przebiec dziennie minimum 5 kilometrów, a kończy sie na spacerku wokół bloku? Kwestia odchodów psich to już średniowiecze, sterylny właściciel psa, dbający o porządek we własnym domu, wyprowadza go 100 metrów dalej aby się załatwił i nie sprząta po nim, zero wstydu i wyrzutów sumienia, żenada

Komentarz został ukrytyrozwiń
ochotnik
  • ochotnik
  • 16.04.2012 14:44

Mnie sie zdaję. że owczarek z Kraju Rad chciał pokoju a ten faszystowski, aby gryzł.
Ciekawym co tam w katechiźmie Oficera Ludowego na ten temat się znachodzi, bo chciałbym świadomie służyć ojczyźnie i walczyć z imperializmem ile wlezie.
Nie marnuj Oficerze talentu, wykorzystuj go jeno do tematów co najmniej międzynarodowych a najlepiej światowych.
Prosze o dalsze pogadanki w duchu oświecenia radzieckiego, wiecznie żywego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Są kraje, w których sprawa rozwiązana została raz dwa - pracownicy jeżdżą po mieście na skuterach z odkurzaczem i sprzątają. Ale oczywiście najłatwiej jest zrzucić ten obowiązek na właścicieli, a podatek za posiadanie psa przeznaczyć na inne rzeczy...
A co do kagańca to mało który pies go lubi, a zakładanie go łagodnym zwierzakom jest zupełnie bez sensu. Na szczęście nikt tego za bardzo nie pilnuje. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowny Autorze - bez wdawania sie w dyskusje typu "coby, jakby, gdzieby tam, może by tak"... itp. powiem krótko: nie ma mocnych!
A już od czasu, jak w telewizji leci kretyński (ściągniety z niemieckiego) serial "komisarz Alex" w którym pokazowy egzemplarz owczarka alzackiego, biega luzem wśród ludzi - nikt i nic nie przekona włąścicieli psów, że te - w zetknięciu z osoba obcą, mogą byc grożne. Nawet ratlerek potrafi...
Co do sporów domowych: najlepsze, co może człowieka nie zdecydowanego spotkać w wojnie polsko-pieskiej to nagła a niespodziewana miłośc do bezpańskiego kundla, czyli pieski piorun sycylijski; którego z wielką życzliwością szanownej małżonce życzę. Wystarczy na początku wakacji stanąć przy ruchliwej trasie, odpowiednio daleko od miasta i zobaczyć, jak spieszący na wakacje wysadzają w biegu psa "na siusiu", dając po gazie do dechy.
A sprzątanie? Może za kilkadziesiąt wejdzie w krew i nawyk.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.