Facebook Google+ Twitter

Problemów z prawem autorskim ciąg dalszy…

Udzielając odpowiedzi na pytania, zadawane przez Użytkowników Serwisu Wiadomości 24, cieszę się z dużego zainteresowania problematyką prawa autorskiego.

fot. AKPA Zainteresowanie jest większe, niż się spodziewałam, dlatego na zadawane pytania zmuszona jestem odpowiadać sukcesywnie. Proszę wszystkich autorów-użytkowników o cierpliwość. To, że rozstrzygnięcie nurtującej was kwestii nie znalazło się w najbliższym artykule nie oznacza, że kwestia ta została pominięta. Z pewnością zostanie omówiona w następnym tygodniu!

Fragment gry jako cytat


Mam ochotę napisać artykuł na temat gry World of Warcraft. Czy mogę zamieścić przy nim w charakterze ilustracji screeny z gry, które sama zrobię?

Nie budzi wątpliwości, że gra komputerowa stanowi przedmiot ochrony prawno-autorskiej. Tym samym zasadą jest, że wykorzystywanie jej fragmentów (screenów ) wymaga zgody uprawnionego podmiotu. Wyjątku od tej zasady w odniesieniu do podanego przykładu można poszukiwać w przepisach o dozwolonym użytku chronionych utworów (art. 23 - 35 ustawy – prawo autorskie). Przepisy te pozwalają na korzystanie z utworów objętych ochroną prawno-autorską w określonych sytuacjach bez zgody uprawnionego podmiotu. Pośród przepisów dotyczących dozwolonego użytku znajduje się regulacja, dotycząca wykorzystania utworów w ramach tzw. prawa cytatu (art. 29 pr. aut.). Czytamy w niej – „wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości”. Artykuł na temat jednaj z gier bez wątpienia jest utworem stanowiącym samoistna całość. Screeny z gry możemy natomiast zaliczyć do „urywków rozpowszechnionych utworów”. Mogą one stanowić cytat, objęty regulacją z art. 29 prawa autorskiego.

Na marginesie trzeba wskazać, że ustawodawca nie ograniczył prawa cytatu do utworów literackich. Obecnie wyróżnia się także cytat plastyczny, muzyczny, filmowy i in. Nie ma więc przeszkód, aby jako cytat zakwalifikować również screeny z gry komputerowej. Na gruncie art. 29 pr. aut. najwięcej wątpliwości pojawia się co do zakresu, w którym przytaczanie utworów lub ich fragmentów bez zgody uprawnionego podmiotu jest dozwolone. W odniesieniu do opisanego przypadku (tj. zamieszczenia screenów z gry jako ilustracji do artykułu) należy zastanowić się, czy mamy do czynienia z przytoczeniem fragmentu utworu „w zakresie uzasadnionym wyjaśnieniem”. Wydaje się, iż co do zasady – tak. W mojej ocenie w przypadku artykułów, dotyczących gier komputerowych, jeśli np. opisujemy stosowaną strategię, przebieg gry, jej zasady, możliwe scenariusze itd. zamieszczenie ilustracji (screenu) jest uzasadnione potrzebą wyjaśnienia czytelnikom tego, o czym piszemy. Bez ilustracji artykuł byłby znacznie mniej zrozumiały. Jeżeli natomiast zamieszczane ilustracje nie służą wyjaśnieniu tekstu, przepis dopuszczający prawo cytatu nie znajdzie raczej zastosowania.

Niemniej raczej mało prawdopodobne jest, aby podmiot uprawniony z tytułu autorskich prawa majątkowych do gry sprzeciwił się temu i wystąpił z roszczeniami przeciwko autorowi artykułu. Artykuł tego rodzaju będzie bowiem powodował rozpowszechnianie wiadomości o grze, stanowiąc swego rodzaju „reklamę”.


Błędy ortograficzne…


Czy możemy skopiować i zamieścić (bez zgody twórcy) reklamę towaru (kopia z internetu albo własnoręcznie wykonane zdjęcie), na której popełniono błąd (np. ortograficzny)?


Jeżeli reklama została rozpowszechniona (tzn. udostępniona publicznie za zezwoleniem twórcy!) podobnie jak w innych przypadkach wcześniej przeze mnie opisywanych istnieje możliwość jej zamieszczenia w ramach tzw. prawa cytatu (art. 29 pr. aut.). Jeżeli autor hasła reklamowego popełnił błąd ortograficzny, a my chcemy ten błąd „wytknąć”, przytoczenie hasła stanowi swego rodzaju „ilustrację” do naszego komentarza. Może więc powiedzieć, że jest uzasadnione analizą krytyczna lub wyjaśnieniem. W takiej sytuacji zgoda autora hasła nie jest więc wymagana.


Czym jest utwór?


Czy tekst jest utworem po moderacji, czy na każdym etapie - w wersji oryginalnej, w kilku następnych wersjach oraz w wersji ostatecznej edytowanej w gazecie?

Zgodnie z definicją utworu, zawartą w art. 1 ust. 1 ustawy – Prawo autorskie utworem jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia. W ust. 3 tego przepisu czytamy, że utwór jest przedmiotem prawa autorskiego od chwili ustalenia, chociażby miał postać nieukończoną. Ukończenie utworu nie jest więc konieczne dla powstania ochrony, wynikającej z przepisów ustawy – Prawo autorskie. Przedmiotem ochrony może być więc również np. projekt utworu, pod warunkiem, że jest rezultatem pracy twórczej człowieka oraz ma indywidualny charakter (tzn. spełnia cechy utworu, wynikające z art. 1 ust. 1 pr. aut.). Odnosząc powyższe uwagi do postawionego pytania należy stwierdzić, że zarówno tekst w wersji oryginalnej, jak i w kilku następnych wersjach oraz w wersji ostatecznej jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego.


Prawa autorskie fotografa…


W jednym ze swoich komentarzy Mirnal poruszył problem naruszenia praw autorskich fotografa, który wykonał zdjęcie erotyczne pewnej nauczycielki, zamieszczone w czasopiśmie erotycznym, a następnie przedrukowane przez inne gazety.


Na gruncie opisanej sytuacji pojawia się szereg problemów, zarówno z zakresu prawa autorskiego, jak i ochrony dóbr o sobistych. W pierwszej części przedstawię kwestię naruszenia praw autorskich fotografa. Przede wszystkim należy wskazać, że fotografia tego rodzaju stanowi utwór w rozumieniu prawa autorskiego. W związku z tym dalsze jej rozpowszechnianie wymaga co do zasady zgody twórcy. Pośród przepisów prawa autorskiego nie ma moim zdaniem żadnego, który kreowałby wyjątek od tej zasady. Nie można tutaj odwołać się ani do prawa cytatu (zamieszczenie tego zdjęcia nie służy w mojej ocenie ani wyjaśnieniu, ani analizie krytycznej - ma jedynie uatrakcyjnić artykuł), ani też do regulacji, pozwalającej na dokonywanie przedruku (art. 25 pr. aut.). Przepis dotyczący prawa cytatu przytaczałam już wielokrotnie, dlatego odsyłam do wcześniejszych uwag.


W odniesieniu natomiast do art. 25 pr. aut. trzeba podkreślić, że zezwala on na rozpowszechnianie w celach informacyjnych w prasie, radiu i telewizji Orzeczenia [1] już rozpowszechnionych sprawozdań o aktualnych wydarzeniach, aktualnych artykułów na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne (chyba że zostało wyraźnie zastrzeżone, że ich dalsze rozpowszechnianie jest zabronione), aktualnych wypowiedzi i fotografii reporterskich, krótkich wyciągów ze sprawozdań i artykułów, o których mowa powyżej, przeglądów publikacji i utworów rozpowszechnionych; mów wygłoszonych na publicznych zebraniach i rozprawach oraz krótkich streszczeń rozpowszechnionych utworów.


Dokonanie przedruku zdjęcia erotycznego nie stanowi działania w ramach żadnej z w/wym. kategorii dozwolonego użytku. W szczególności trzeba wskazać, że tego rodzaju fotografia nie jest zdjęciem reporterskim. W związku z powyższym moim zdaniem w sytuacji, opisanej przez Użytkownika, doszło do naruszenia praw autorskich twórcy fotografii.


Przechodząc do problematyki naruszenia prawa do wizerunku – w przedstawionej sytuacji mamy do czynienia z problemem wymogu zgody na dalsze rozpowszechnianie zdjęcia już rozpowszechnionego (zakładam – za zgodę osoby na nim przedstawionej). Otóż przyjmuje się, że zgoda na rozpowszechnianie dotyczy jedynie określonych okoliczności (orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 3 września 1988 r.). Pojawił się jednak również pogląd, zgodnie z którym dalsza publikacja jest dopuszczalna pod warunkiem wskazania pierwotnego źródła publikacji i bez żadnych zmian (orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 2 lutego 1967 r.). Istnieją więc wątpliwości co do tego, czy w opisanej sytuacji doszło do naruszenia prawa do wizerunku czy też nie.


Na gruncie przedstawionej sytuacji pojawia się również problem naruszenia dóbr osobistych poprzez „odkodowanie” tożsamości kobiety, pozującej do zdjęć i upublicznienie tego rodzaju informacji. W prawie polskim za bezprawne uważa się każde działanie naruszające dobro osobiste, jeżeli nie zachodzi żadna ze szczególnych okoliczności je usprawiedliwiających. Do okoliczności wyłączających bezprawność naruszenia dóbr osobistych zalicza się m.in. działanie w obronie uzasadnionego interesu.


Jedynym argumentem, którym mógłby bronić się podmiot „odkodowujący” tożsamości kobiety, pozującej do zdjęć jest właśnie działanie w obronie uzasadnionego interesu. Argument ten może jednak budzić zasadnicze wątpliwości, niedające się jednoznacznie rozstrzygnąć.


Ze względu na znaczna ilość wątpliwości, dotyczących prawa do wizerunku, w przyszłym tygodniu postaram się omówić kolejną „porcję” zagadnień, tym razem zaczynając od podstawowych założeń jego ochrony.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Przed chwila znalazłem na Allego satyryczne banknoty - http://www.allegro.pl/item150864012_kaczynski_lepper_giertych_rydzyk_4_rp_banknoty.html
Ktoś zarabia na banknotach z wizerunkami osób publicznych. Pewnie nie musiał pytać ich o zgodę, choć ich ośmiesza, bo to jest wkomponowane w działalność polityków, ale czy zapytał NBP albo twórcę prawdziwych banknotów o zgodę? Nie sądzę. I co? Allegro toleruje łamanie praw autorskich? W razie sprawy sadowej - kto będzie płacił odszkodowanie? I czy już ktokolwiek płacił w Polsce i w jakiej wysokości?

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Ustawa o prawie autorskim reguluje również kwestię ochrony wizerunku. W myśl ustawy rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych* - wg Wikipedii. Nagminnie jest to naruszane. I cóż z tego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przed północą zakończył się film o Kopciuszku, a dokładniej o pokojówce (aktorka Jennifer Lopez). Pod koniec filmu widzimy zgraję fotoreporterów, którzy filmują naszą parę nie pytając o zgodę na fotki. Potem w wielu gazetach ukazuje się sporo zdjęć i szczątkowe wywiadów lub komentarze, które powstaly bez zgody (nie zapytano!). Owszem, ów gościu jest politykiem i pewnie nie trzeba go oinic pytać, ale pani Lopez? Jak na warunki amer. państwa, w ktorym każde przewinienie wobec prawa jest wysoko karane, to jestem zakoczony takim potraktowaniem wolnego człowieka. Jak Pani ocenia takie zachowanie mediów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny artykuł, warty przeczytania, ja w gry niegram ;].

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Karolino!
Dziękuję bardzo za wyjaśnienia dotyczące moichwątpliwości! I choć nie znam prawa autorskiego (jestem laikiem), to jednak "wewnętrznie" czułem, że na tak postawione pytania , Pani odpowie mniej więcej w ten sposób co sobie wyobrażałem.
Właściwie to "przedrukowana" pani w tablidzie oraz wydawca, który pewnie ma uwagę, że nie można kopiować bez zezwolenia, mogliby wystąpić o wysokie odszkodowanie. I mogłaby być to ciekawa a precedensowa sprawa.
Dzięki i życzę dalszej współpracy z W24 oraz ślę bożonarodzeniowe życzenia świąteczne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.