Facebook Google+ Twitter

Problemy polskich ugrupowań opozycyjnych

Dywagacje wokół Traktatu Lizbońskiego, przyćmiły tarcia wewnątrzpartyjne, jakie od dłuższego czasu obserwowano w partiach opozycyjnych, Prawie i Sprawiedliwości oraz w koalicji Lewicy i Demokratów.

Premier Tusk i Prezydent Kaczyński. / Fot. Fotogaleria KPRMWreszcie, po kilkutygodniowych sporach "o pietruszkę" między Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością, Sejm uchwalił ustawę o ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Senat ostatecznie wolę narodu potwierdził, a prezydent z radością, swój sukces z Lizbony - jak wówczas obwieścił - podpisze. Wspólnota państw unijnych przyjmie to z poczuciem ulgi.

Traktat - kością niezgody


Dywagacje wokół Traktatu, przyćmiły tarcia wewnątrzpartyjne, jakie od dłuższego już czasu obserwowano w partiach opozycyjnych PiS i koalicji - LiD. Z licznej, dotychczas zwartej formacji PiS, wyodrębniła się grupa ortodoksów - eurosceptyków, postrzegających Traktat jako zagrożenie moralności i integralności terytorialnej Polski. Parlamentarzyści ci, zarówno z Sejmu jak i Senatu, zamanifestowali swoją dezaprobatę dla dokumentu, głosując przeciwko jego ratyfikacji. Przedłożyli tym samym "nauki" Tadeusza Rydzyka i jego otoczenia, nad autorytet prezydenta Lecha Kaczyńskiego, apelującego o przyjęcie Traktatu w interesie Polski. Stanowisko tych osób w sprawie dokumentu podzieliło PiS, a w konsekwencji doprowadzi do utworzenia zapowiadanej wcześniej konkurencyjnej wobec PiS partii ultraprawicowej, pod patronatem dyrektora Radia Maryja.

Zachwiana jedność Lewicy i Demokratów


Głośno już komentowane zmiany w koalicji Lewicy i Demokratów miały zgoła inne przyczyny. W czasie minionych obrad Rady Krajowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Wojciech Olejniczak podjął decyzję o zakończeniu współpracy z Partią Demokratyczną, ze względu na "zasadnicze różnice których się nie da pogodzić". Zdaniem SLD, istnieje zbyt wiele rozbieżności ideowych i programowych, aby możliwa była kontynuacja współpracy w ramach LiD-u. Decyzja podjęta 29 marca, bez konsultacji z partnerami politycznymi, była ogromnym zaskoczeniem dla współkoalicjanta - Socjaldemokracji Polskiej.

Konwent SDPL. / Fot. Stefania NajsarekNa zwołanym na 30 marca konwencie krajowym tej partii, podjęto uchwałę negatywnie oceniającą to wydarzenie. Tym bardziej decyzja SLD była niezrozumiała, że zespół ekspertów na czele z prof. Januszem Reykowskim przy udziale przedstawicieli wszystkich czterech partii koalicyjnych, jest w trakcie prac nad programem sprawnego funkcjonowania tego porozumienia politycznego.

Konwent Krajowy SDPl zobowiązał Zarząd Krajowy do przeprowadzenia rozmów dwustronnych z kierownictwami PD i UP, a następnie SLD, w celu wyjaśnienia powodów tej nierozważnej decyzji. Oczywiście każda z partii jako organizacja suwerenna, ma prawo decydować o partnerstwie politycznym, ale wszelkie podziały, rozdrobnienia, prowadzą do marginalizacji ugrupowań, czego niejednokrotnie widzieliśmy przykłady.

Alternatywa dla Polski


Marek Borowski na konwencie powiedział: - Polska potrzebuje demokratycznego, racjonalnego, odpowiedzialnego za przyszłość naszego kraju i jego miejsca w Europie projektu polskiej lewicy; lewicy otwartej, a nie sekciarskiej. Chcemy autentycznego dialogu i konkurencji między prawicą i lewicą.

Nadszedł chyba czas, by Socjaldemokracja Polska określiła swoje miejsce na mapie politycznej kraju, a zwłaszcza na lewicy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Jak to ciekawie wygląda z perspektywy czasu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po roku, za sprawą red. Fąfary, zajrzałam do starego materiału. :)

Na komentarz hub_lana odpowiem tak:
Mogłabym powątpiewać w merytoryczą wiedzę negocjatorów - to dopuszczam. Ale nie ważyłabym się - bez twardych dowodów - oskarżać ich o tak horrendalne postępowanie.
Gdyby choć część Twoich podejrzeń znalazła potwierdzenie, to niewątpliwie powinni być postawieni przed Trybunałem Stanu.

Jeśli posiadasz takie dowody, to Twoim obowiązkiem obywatelskim jest podzielenie się nimi ze stosownymi organami.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.03.2009 13:40

Pani Stefanio oceniać Pani art-a nie zamierzam ale wypowiedź iż jeśli negocjatorzy nie wyjaśnili publicznie co oznaczają i jakie skutki niosą poszczególne zapisy to należy im zaufać że robią dobrze jest co najmniej śmieszna i średnio inteligentny uczeń szkoły podstawowej zauważy w niej całkowity brak logiki.

Jeśli osoba biorąca udział w negocjacjach nie potrafi (lub nie chce) po kolei logicznie uzasadnić każdego jednego zapisu to istnieją jedynie dwie logiczne przyczyny takiego stanu
1. Osoba taka nie ma pojęcia jakie znaczenie prawne mają poszczególne zapisy
2. Wie jakie znaczenie mają ale nie może publicznie tego powiedzieć gdyż wzięła pieniądze (lub inną korzyść) za takie właśnie zachowanie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Aleksandrze, "zbiorowej mądrości" też nie dam wiary; chyba tylko wtedy, gdyby zapytano czy chcesz aby 6. stycznia był dniem wolnym od pracy, lub innemu tej miary zagadnieniu. Niestety.

Sondy tvn nie widziałam, ale w pełni podzielam wynikające z niej wnioski.
Również nie znam wyników sondażu przywołanej przez ossada gazety, ani też publikacji red. Fąfary. :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Adamie, wiem, że część społeczeństwa domagała się referendum i że jest to demokratyczna procedura. Ale sam Pan pisze, że to obszerny, skomplikowany materiał nawet dla specjalistów.
Zgódźmy się więc, że to zbyt trudne, a nawet niemożliwe dla przeciętnego człowieka, aby mógł się ŚWIADOMIE opowiedzieć za lub przeciw. /że nie wspomnę skąd to wziąć i przeczytać!/.

Chyba... , chyba, żeby wcześniej osoby negocjujące, RZETELNIE, OBIEKTYWNIE i w sposób przystępny, ZROZUMIAŁY dla ogółu obywateli objaśniły jego zapisy. Niestety, tak się nie stało.

Dlatego należało zaufać negocjatorom; bo nie uwierzę, aby najwyżsi urzędnicy państwa polskiego działali na jego szkodę. Zdradzili, jak to określono w wiadomych kręgach.

Ciężar minusa poniosę z honorem za wszystkie media; także za red. Fąfarę. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale mi naprawdę jest przykro. Pani ma rozsądne spojrzenie na wiele spraw. Ja ośmieliłem się ostatnio wypowiedzieć swoje wątpliwości na temat traktatu. Nie będę nawet powtarzał, co usłyszałem, ale było to bardzo bolesne. Jakiej masowej propagandzie nas poddano, że cieszymy się z ratyfikacji czegoś, co łącznie z załącznikami ma 3000 stron, różni się zaledwie w kilku procentach od ODRZUCONEJ (m.in. przez Francuzów) eurokonstytucji i jest niezrozumiałe, bo nikt nie jest w stanie całości nawet przeczytać???

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Stefanio. Referendum, JEST kosztowne ale niekiedy konieczne. Moja wiara w "zbiorową mądrośc" narodu jest ograniczona lecz o niebo wyższa niż wiara w "rozideologizowanch" polityków. Przecież większośc z nich nie ma o traktacie pojęcia, a dowiodła tego kuluarowa sonda TVN. Pozostaje jeśli nie żmudne czytanie to zdrowy rozsądek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

cd. wydatków, przy takiej mizerii państwowej kasy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ossad ! Odpowiem nie wprost: zawiesił się komputer, a wszyscy walą w monitor.

Ja też nie lubię by ktoś wypowiadał się w moim imieniu. I żaden p. Fąfara nie będzie myślec za mnie ale artykuł Stefanii ma się tak do "sondażu jednej gazety" jak rudy grzyb do chrześcijaństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Adamie, trudno mi uwierzyć w to "bardzo mi przykro". :)

Uważam, że nie jest błędem pisanie o woli narodu. Bowiem z jego woli wybrani ludzie reprezentują nas, NARÓD, w Parlamencie. Sowicie ich za to wynagradzamy, aby decydowali o sprawach dla kraju i społeczeństwa najważniejszych.

Referendum, to kosztowna zabawa i śmiem twierdzić, że większość społeczeństwa nie byłaby w stanie merytorycznie ocenić zapisów Traktatu.

Dobrze się stało, że nie doszło do bezsensownych

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.