Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10590 miejsce

Problemy z prawem autorskim...?

Rozpoczynając cykl odpowiedzi na pytania, dotyczące problematyki prawno-autorskiej, zachęcam do poruszania nurtujących Was kwestii. Mam nadzieję, że uda mi się rozwiać przynajmniej część pojawiających się wątpliwości.

Korzystanie ze zdjęć...



Czy do tekstów można dołączać zdjęcia okładek książek lub płyt znalezione w Internecie oraz czy do opisu wystawy można dołączyć zdjęcie, które się na niej pojawiło (przy czym to zdjęcie jest również znalezione w sieci)?

Fotografia przedstawiająca okładkę książki lub płyty będąca jej wiernym odzwierciedleniem, niezawierająca żadnych elementów twórczych (jak np. twórcze połączenie z innymi przedmiotami, światłocień itp.) nie stanowi utworu. Utworem jest natomiast sama okładka książki lub płyty. W związku z powyższym podlega ona ochronie prawnoautorskiej; jej rozpowszechnianie wymaga - co do zasady - zgody uprawnionego podmiotu. Można zastanawiać się, czy w opisanym przypadku nie mogłoby wchodzić w grę skorzystanie z utworu na zasadzie tzw. prawa cytatu (wbrew temu, co mogłoby wydawać się na pierwszy rzut oka, możemy mieć do czynienia nie tylko z cytatem z utworu naukowego czy literackiego, ale również z cytatem muzycznym, plastycznym i in.).

Zgodnie z regulacją zawartą w art. 29 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. - Prawo autorskie: "wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistna całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnieniem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości". Jak wynika jednak z przytoczonego przepisu, dozwolony użytek w ramach prawa cytatu ma ograniczony zakres. Jeżeli przykładowo piszemy tekst o nowościach muzycznych ostatniego miesiąca nie wydaje się, aby cytowany przepis mógł stanowić podstawę do zamieszczenia zdjęcia okładki płyty. Zdjęcie to służy bowiem uatrakcyjnieniu tekstu. Niemniej jednak nie wydaje się, aby w tej sytuacji istniało duże prawdopodobieństwo, że ktoś postawi nam zarzut rozpowszechniania utworu bez zgody uprawnionego. Przekazywanie informacji o płycie czy książce szerszemu gronu odbiorów leży przecież w interesie twórców (niemniej jednak trzeba liczyć się z tym, że w sytuacji, gdyby twórca sprzeciwił się rozpowszechnianiu należy zdjęcie usunąć). Jeżeli natomiast piszemy artykuł, omawiający np. nowe koncepcje graficzne na okładkach płyt, użycie fotografii przedstawiającej tę okładkę mieści się w prawie cytatu.

Odnosząc się do drugiej części pytania - w sytuacji, gdy autorskie prawa majątkowe do zdjęcia, prezentowanego w ramach wystawy o której piszemy, zdążyły wygasnąć (upłynął siedemdziesięcioletni termin z art. 36 pr. aut.) nie ma żadnych przeszkód w zamieszczeniu zdjęcia przy publikowanym tekście (oczywiście ze wskazaniem autora!). W innych przypadkach natomiast, tj. wtedy, gdy majątkowe prawa autorskie nie wygasły, możemy odwołać się do regulacji, zawartej w art. 28 pr. aut. Przepis ten pozwala nam na przytaczanie utworów, udostępnianych podczas aktualnych wydarzeń (np. kulturalnych) w opracowywanych przez nas sprawozdaniach pod warunkiem, że będziemy korzystać z tej możliwości w granicach uzasadnionych celem przekazywanych informacji. Odnosząc wskazany przepis do opisanej powyżej sytuacji - jeżeli będziemy pisać sprawozdanie z wystawy, możemy zamieścić w opracowanym tekście zdjęcie udostępnione w czasie jej trwania.

Czy mogę wykorzystywać zdjęcia i pocztówki z Wrocławia sprzed 1945 r., które są na stronie http://wroclaw.hydral.com.pl/?



- Poruszona kwestia jest bardzo złożona. Podejmując próbę jej rozstrzygnięcia w pierwszym rzędzie należy odpowiedzieć na pytanie - czy zdjęcia i pocztówki, o których mowa, stanowią utwór w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. - Prawo autorskie. Przepis art. 1 ust. 2 pkt 3 tej ustawy wymienia fotografie jako jeden z rodzajów utworów. Należy jednak pamiętać, że nie każda fotografia może być w ten sposób zakwalifikowana. Aby była utworem, powinna stanowić "przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze". Innymi słowy - musi cechować ją oryginalność, samodzielność artystyczna, wyrażająca się np. w sposobie sfotografowania danego obiektu, światłocieniu itd.

W przypadku fotografii obiektów przestrzennych zazwyczaj cechy oryginalności zostaną spełnione. Zgodnie z dominującym poglądem nie są natomiast utworami fotograficzne reprodukcje np. obrazów czy plakatów (o ile nie można przypisać im cech twórczych, a jedynie realizację celu, jaki stanowi reprodukcja). Niemniej jednak należy pamiętać, że sam obraz lub plakat jest przedmiotem ochrony prawnoautorskiej.

Spośród obejrzanych przeze mnie fotografii, zamieszczonych na stronie http://wroclaw.hydral.com.pl/, w mojej ocenie wszystkie spełniają cechy utworu. Zaznaczam jednak, że przeanalizowałam jedynie kilka. Przy dokonywaniu oceny poszczególnych fotografii proszę więc uwzględnić podane przeze mnie powyżej kryteria. Niemniej z faktu, że fotografie i pocztówki, zamieszczone na wskazanej stronie, dotyczą historii miasta Wrocławia i jego widoku sprzed lat większość stanowią zapewne zdjęcia plenerowe lub zdjęcia budynków, będące utworem w rozumieniu prawa autorskiego.

Zasadą jest, iż rozpowszechnianie utworu (jeżeli nie wygasły jeszcze autorskie prawa majątkowe) wymaga zgody twórcy. W tym miejscu pojawia się jednak pytanie, czy zdjęcia i pocztówki, o których mowa, stanowią przedmiot ochrony autorskich praw majątkowych mimo upływu długiego okresu czasu od ich wykonania. Na gruncie ustawy - Prawo autorskie, obowiązującej od 1994 r., autorskie prawa majątkowe gasną z upływem siedemdziesięciu lat (art. 36 pr. aut). Początek biegu tego terminu wyznaczany jest odmiennie z zależności od tego, z jaką sytuacją mamy do czynienia.

Zasadniczo stanowi go data śmierci twórcy, gdy jednak twórca nie jest znany - data pierwszego rozpowszechnienia utworu (w celu zapoznania się z innymi przypadkami odsyłam do art. 36 pr. aut.). W sprawie w odniesieniu do niektórych tylko fotografii i pocztówek termin siedemdziesięcioletni mógł już upłynąć, w odniesieniu do pozostałych - nie. Z pierwszych z nich można swobodnie korzystać, podając jednak nazwisko ich autora (jeśli jest znany).

W odniesieniu do pozostałej grupy fotografii pojawia się natomiast pewna trudność. Wynika ona przede wszystkim ze zmian w prawie autorskim, dokonujących się na przestrzeni lat. Zarówno na gruncie ustawy z dnia 29 marca 1926 r. (art. 3), jak i ustawy z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim (art. 2) obowiązywała zasada, zgodnie z którą - najogólniej rzecz ujmując - fotografia jest utworem i, co za tym idzie, przedmiotem prawa autorskiego tylko wtedy, jeżeli zostało na niej wyraźnie uwidocznione zastrzeżenie prawa autorskiego.

Jeżeli więc fotografia została rozpowszechniona pod rządami jednej ze wskazanych ustawy i brak na niej zastrzeżenia, o którym mowa, wydaje się, iż można z niej korzystać. Jeżeli natomiast zastrzeżenie zostało dokonane, fotografia objęta jest ochroną prawnoautorską (moim zdaniem w sytuacji , gdy fotografia została zamieszczona na pocztówce lub np. w kalendarzu, zapewne zastrzeżenie, o którym mowa, zostało dokonane). Wtedy można by ewentualnie rozważać jej wykorzystanie w ramach szeroko rozumianego prawa cytatu - z obecnie obowiązującej ustawy Prawo autorskie wynika bowiem, iż w ramach tzw. dozwolonego użytku możemy skorzystać z fragmentu utworu lub drobnego utworu na prawach cytatu (art. 29 pr. aut.).

Niemniej jednak musiałby on zostać wykorzystany w jednym z celów, wymienionych w art. 29 pr. aut., a to w zakresie uzasadnionym wyjaśnieniem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości. Tymczasem tego rodzaju fotografie mają być chyba (w zamyśle autora pytania), wykorzystane jako element powodujący wzrost atrakcyjności przygotowywanego tekstu. W takiej sytuacji możliwość skorzystania z nich nie mieści się w ramach prawa cytatu.

Zdaję sobie sprawę, że przedstawione przeze mnie wyjaśnienie stanowi jedynie zarys problematyki ochrony prawnoautorskiej fotografii. Nie chciałabym jednak przekraczać rozsądnych ram, przyjętych dla rozstrzygnięcia jednej kwestii. Jeśli wiec któregoś z użytkowników zainteresuje to zagadnienie, proszę o kolejne, szczegółowe pytania.

Publikowanie tekstów w internecie



Czy publikując tekst w internecie "sprzedaję" właścicielowi strony prawo do niego? Tzn. - czy jeśli opublikowałam tekst w mało poczytnej, internetowej gazecie, to nie mogę go opublikować po raz drugi np. na stronie Wiadomości24?? I analogicznie, czy tekst opublikowany w W24.pl nie może być publikowany w innym miejscu?

- W sytuacji, gdy publikujemy artykuł w gazecie internetowej zazwyczaj udzielamy redakcji licencji na korzystanie z tego utworu. Nie następuje przeniesienie autorskich praw majątkowych . W celu przeniesienia praw konieczne jest bowiem po pierwsze - zachowanie formy pisemnej umowy, po drugie zawarcie w umowie wyraźnego postanowienia, że dochodzi do przeniesienia praw.

Udzielona w tej sytuacji licencja jest zazwyczaj licencją niewyłączną (chyba że zawieramy z redakcją umowę w formie pisemnej, z której wynika wyłączność). Oznacza to, że nie zobowiązujemy się do nieudzielania licencji innym podmiotom. W konsekwencji - w przypadku licencji niewyłącznej zamieszczenie artykułu na jednej ze stron internetowych nie uniemożliwia zamieszczenia go przez autora również na innej stronie www. Trzeba jednak podkreślić, że ogólnie przyjętym dobrym zwyczajem jest wskazywanie pod tekstem powtórnie publikowanym miejsca pierwotnej publikacji.

W tym miejscu może pojawić się pytanie - gdzie znajdują się postanowienia, kreująca treść umowy licencyjnej, zawieranej z redakcją? Otóż treść porozumień, łączących użytkowników z redakcjami poszczególnych portali, wynika z regulaminów zamieszczanych się na stronach, których wydawcy przewidują przekazywanie materiałów i komentarzy przez użytkowników. W przypadku tekstów, zamieszczonych pierwotnie na stronie www.wiadomosci24.pl , o obowiązku podawania przy dalszym rozpowszechnianiu artykułu miejsca pierwotnej publikacji mowa jest właśnie w Regulaminie, obowiązującym wszystkich użytkowaników.


General Public Licence


Czy można produkt wydany na licencji GPL (z dostępnym kodem źródłowym) zmodyfikować do potrzeb klienta, a następnie sprzedać go klientowi z przeniesieniem praw autorskich? Czy dokonane zmiany - bądź co bądź oryginalne i chronione prawem autorskim zgodnie z licencją GPL - można przekazać klientowi w ramach umowy?

General Public Licencje (GPL) stanowi typ licencji na oprogramowanie komputerowe, stworzony przez Free Software Foundation. Celem tego rodzaju licencji jest m.in. zagwarantowanie użytkownikowi programów komputerowych swobody udostępniania i zmieniania tegoż oprogramowania (określanego jako "wolne oprogramowanie"). Należy jednak podkreślić, że - zgodnie z treścią licencji GPL - jednym z warunków dopuszczalności wprowadzania modyfikacji programu i rozpowszechniania jego nowo powstałej wersji jest jej bezpłatne licencjonowanie dla osób trzecich. W związku z tym nie jest dopuszczalne pobieranie żadnych opłat za licencję. Niemniej jednak możliwe jest pobranie opłaty za wykonanie dzieła w postaci wprowadzenia modyfikacji, dostosowujących program do potrzeb klienta.

Wydaje się, iż w opisanym przypadku brak jest przeszkód w zawarciu umowy przenoszącej autorskie prawa majątkowe. Należy jednak wskazać, jakie będą konsekwencje takiego działania. Otóż przede wszystkim przeniesienie praw odnosić się będzie jedynie do dokonanych modyfikacji. Podmiot dokonujący modyfikacji programu, wydanego na licencji GPL, jest bowiem jedynie licencjobiorcą "bazy", którą modyfikuje. Należy również pamiętać, iż zgodnie z zasadami General Public Licence program powstały na bazie produktu, wydanego na licencji GPL, musi być licencjonowany na tych samych zasadach. Oznacza to konieczność zastosowania GPL również do programu przez nas zmodyfikowanego. O konsekwencjach tych należałoby poinformować naszego kontrahenta przed zawarciem umowy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

*Zgodnie z regulacją zawartą w art. 29 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r.* - czy to jest najświeższe prawo w tej materii? Jakie ma ono rzeczywiste odniesienie do internetu? Jak się ma do wizerunków zamieszczanych na aukcjach inter.?
Może w UE są świeższe prawa i wykładnie? Pani Karolino - na studiach omawiano prawo unijne w tej dziedzinie? Może tam coś jest dla nas interesującego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na W24 zamieszczane są loga klubów sportwych i autor odpowiedział mi, że nie występował o zgodę. Ale kiedy Mirnal chciał zamieścic logo liceum w Gdyni, to otrzymał pytanie Redakcji o zgodę na zamieszczenie. Czy są równi i równiejsi? Czy prawo autorskie można stosować jak prawo celne? Celnik wie, że połowa ludzi przemyca, ale sprawdza tylko najbardziej wiercącego się turystę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za odpowiedź na pytanie, będę się zwracał z konkretnymi przypadkami w przyszłości. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

1. Kilka dni temu pewna gazeta zamieściła reprodukcje zdjęć porno pewnej nauczycielki j. angielskiego ze Szczecina. Oczywiście, zakreskowano "najciekawsze" fragmenty pedagogicznego ciała. Moim zdaniem redakcja ani nie starała się o zgodę na reprodukcję od wydawcy świerszczyka, ani nie zapytała owej niewiasty, ponieważ z oczywistych powodów nie otrzymałaby takiej zgody. Zresztą okres pomiędzy wykryciem sprawy a zamieszczeniem zdjęć jednoznacznie wskazuje, że nie było fizycznej możliwości na wystąpienie o zgodę i na jej rozpatrzenie. A to oznacza, że albo "reproduktor" złamał prawo autorskie (a nie słyszałem o oddaniu sprawy do sądu), albo niewłaściwie pojmujemy prawo autorskie, bo być może nikt się tym prawem aż tak nie przejmuje, jak my tutaj... Zwłaszcza, że wielokrotnie widuję kopiowane zdjęcia w gazetach, zaś w felietonach filmowych widuję wizerunki ludzi (czasami o twarzach zamazanych, jednak nieżyczących sobie filmowania na tle domów, samochodów) lub wystawy sklepowe itp., które z racji krytycznych uwag z pewnością nie mają zgody osób filmowanych lub właścicieli filmowanych przedmiotów, a te przecież z reguły są łatwe do zidentyfikowania, zatem nie są anonimowe (choć gwarancja anonimowości nie ma wpływu na prawa autorskie).
2. Zamieszczając kopie/skany znaczków pocztowych, okładek książek, płyt, etykietek zapałczanych, monet, telewizorów, samochodów i innych typowych przedmiotów oferowanych do sprzedaży na internetowych aukcjach nie zauważyłem, aby wystawcy spełniali podstawowy obowiązek wyrażony przez prawo aut. - nie podają nazwiska twórcy owego dzieła. Zgoda, znaczek pocztowy można uznać za druk urzędowy, ale przecież został przez kogoś zaprojektowany, a nikt nie zamieszcza takich danych (nie licząc katalogów). A przy zespołach muzycznych i okładkach książek podawane są (ze zrozumiałych powodów) nazwy zespołów lub nazwiska pisarzy, jednak nikt nie podaje twórców (plastyków) obwolut. Zatem ponownie - albo wszyscy łamią prawo aut., albo my błędnie (zbyt asekurancko - zbyt wysoko) umieszczamy poprzeczkę.
3. Jeśli wszystkie aukcje internetowe łamią prawa autorskie nie zamieszczając danych twórców, to czy my możemy skopiować z internetowej aukcji wizerunek etykietki zapałczanej i zamieścić na W24, aby omówić słownictwo, kolorystykę lub reklamę?
4. Czy możemy skopiować i zamieścić (bez zgody twórcy – a zgody z oczywistych powodów nie dostaniemy) reklamę towaru (kopia z internetu albo własnoręcznie wykonane zdjęcie), na której popełniono błąd (np. ortograficzny)?
5. Czy tekst jest utworem po moderacji, czy na każdym etapie - w wersji oryginalnej, w kilku następnych wersjach oraz w wersji ostatecznej edytowanej w gazecie?

Reasumując - czytam, że na każdą reprodukcję muszę mieć zgodę autora albo przynajmniej muszę zamieścić jego dane, podczas gdy wokół nas cały świat zamieszcza reprodukcje w większości przypadków bez zgody osób zainteresowanych. Klasycznym przykładem może być słynna "dwufotografia" twarzy dwojga zaginionych policjantów. Z początku poszukiwano ich i zdjęcia były zamieszczane, aby pomóc w poszukiwaniach. Jednak po odnalezieniu zwłok, w dalszym ciągu zamieszczano wizerunki na łamach (także na W24), a przecież nie zapytano o zgodę rodzin owych policjantów. Czy nie popełniono nadużycia? Tu nie tylko idzie o ochronę prawa fotografa, który jest autorem zdjęcia (zresztą nie podawano jego nazwiska, jedynie skrót komendy Policji), ale subtelnego prawa rodziny do intymności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.