Facebook Google+ Twitter

Proca Dawida. Chmury nad Izraelem

Iran wymyka się międzynarodowej kontroli. Teheran buduje tajny tunel obok swojego kluczowego obiektu nuklearnego. Najprawdopodobniej chce ukryć część wzbogaconego uranu przed coraz bardziej prawdopodobnym atakiem z powietrza.

W środkowym Iranie obok fabryki broni atomowej buldożery drążą w skałach tajny tunel. – Ta budowa z pewnością związana jest z pracami w Natanz – twierdzi prezydent Instytutu Nauki i Międzynarodowego Bezpieczeństwa David Albright. Albright wie co mówi był, bowiem jednym z inspektorów ONZ w Iraku i Libii. W tej ostatniej udało się wykryć nielegalny program produkcji broni masowego rażenia. Albright twierdzi, że Iran zechce ukryć część uranu i drogie wirówki przed zniszczeniem w czasie operacji państw zachodnich.

Jak długo trwa budowa? Najprawdopodobniej od stycznia, bo na zdjęciach z tego okresu nie widać żadnych maszyn. Satelita nie dostrzega wejść do tunelu jednak potrafi sfotografować dokładnie prowadzącą do nich drogę. Eksperci twierdzą też, że nowo budowany kompleks wyposażony jest w obronę przeciwlotniczą. Czemu się zbroi? Reżim ma świadomość, że do wojny przeciwko niemu przygotowują się nie tylko USA. Ostatnio opublikowany raport ekspercki nie pozostawia wątpliwości, że Izrael możeskutecznie rozprawić się z nielegalnym programem budowy broni fanatyków islamskich z Iranu. Atak mógłby być równie precyzyjnie chirurgiczny jak w przypadku wyeliminowania zagrożenia reaktora Osiraku w Iraku, który był dumą Saddama Husajna w takim samym stopniu, jak dziś podobnymi osiągnięciami chełpi się reżim Iranu. Izrael nie ryzykowałby bardziej niż w czerwcu 1981 roku. Gdyby dołączyli się sojusznicy, to wtedy operacja trwałaby trzy dni, a może i krócej. Jednak Iran musi zdawać sobie sprawę, że tym razem zapłaciłby wysoką cenę gdyby do niego doszło. Kraj zostałby w ciągu kilku godzin cofnięty do epoki kamienia łupanego, a ważniejsi mułłowie być może trafiliby do więzień, gdzie siedzą terroryści z Hamasu i Hezbollahu. I oczywiście całkowitą odpowiedzialność ponosiłby reżim prezydenta Ahmadinedżada. To on dziś robi wszystko żeby sprowadzić deszcz bomb na swój kraj.

– Wiecznymi negocjacjami jak niegdyś Związek Sowiecki chce sobie kupić czas – tłumaczy obecny doradca prezydenta USA John Bolton. Jego zdaniem Zachód powinien wziąć już sprawy w swoje ręce. W podobnym tonie wypowiada się człowiek, który od kilkudziesięciu miesięcy przygląda się Iranowi. Były szef analityków izraelskiego wywiadu wojskowego, gen. Jossi Kuperwasser ostrzega: „Zaczyna brakować czasu na interwencję”. I dodaje, że nadchodzą trudne czasy dla Izraela i świata. Zdaje się potwierdzać to przeświadczenie odchodzący wiceminister obrony Izraela. Zasłużony weteran Efraim Snech miał powiedzieć, że Iran planuje światową rzeź, a media i politycy błąkają się jak owce w czasie burzy. „Oczywiste, że terroryści arabscy nie zrezygnują z wymazania Izraela z mapy. Ani dziś ani jutro – nigdy” – powiedział. Jak wskazują starożytni prorocy tam właśnie ma odbyć się największa bitwa świata, której wynik jest już przesądzony.

To nie na Waszyngton, Moskwę, Londyn, Paryż czy Tokio patrzą z dziś taką uwagą kamery największych stacji telewizji, ale właśnie na wąski pasek ziemi, na którym leży Izrael. Przynajmniej od końca lat sześćdziesiątych wszystko jest przygotowane do rozpoczęcia ostatniej bitwy wspomnianej w Psalmie 83. Jak to możliwe? Psalmista pisze o 10 narodach. Pierwszych siedem zamieszkuje na wschód od Izraela. Edom i Izmael to synonim całego świata arabsko-muzułmańskiego. Oba bowiem, jak twierdzą historycy, przeniosły się na południe Płw Arabskiego – kolebki Islamu. Zwłaszcza Izmael odgrywa bardzo ważną rolę w teologii Islamu. Zatem bibliści zakładają, że jest to odniesienie do narodów od Maroka po Oman bogatych w ropę jak Arabia Saudyjska, które tworzyły koalicję arabską w wojnach 1947 i 1968 roku. Moab znajdował się na wschód od Morza Martwego i sąsiadował z Edomem na południu i Ammonem na północy. Nazwą „Ammon” wciąż dziś się posługujemy. To Amman – stolica Jordanii. Kraj, który odgrywał kluczową rolę w wojnach 47 i 68 roku. W czasach współczesnych autorowi Psalmu Filistynia i Tyr leżały na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Dziś Tyr to miasto w Libanie. Historycy są przekonani, że Filistyńczycy wypłynęli do Kanaanu z Anatolii w Turcji. Ostatnim narodem, który wspomina psalm jest Asyria. Wówczas było imperium rozciągające się na ziemiach dziś należących do Turcji, Syrii, i przede wszystkim Iraku. A zatem wymienione w Psalmie narody mieszkały na trenach dziś należących do Arabii Saudyjskiej, Jordanii, Libanu, Iraku i Syrii. Arabowie, z tych krajów wypowiedzieli wojny przeciw Izraelowi, które przerodziły się w dwa najpoważniejsze konflikty zbrojne XX wieku. Czy wojna przepowiedziana przez Psalmistę nie była tą z 1947 lub 1968 r. Wydaja się, że nie. Obie bowiem wywołał Egipt, o których psalm nie wspomina.

I właśnie ten fakt może wskazywać, że ta wojna jeszcze nie miała miejsca. Podobnie jak 12. rozdział księgi Zachariasza, który wyraźnie mówi o dwóch potężnych wojnach przeciwko Jerozolimie na końcu czasów. Nie było jeszcze ataku na Izrael z północy, południa, wschodu i zachodu. Oczywiście nie wiemy kiedy się wydarzy, możemy jednak z uwagą obserwować wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Że ten czas przybliża się przekonujemy się otwierając (zwłaszcza arabskie) gazety. Donoszą bowiem, że tradycyjny sojusznik Iranu, czyli Syria nawołuje swoich obywateli do natychmiastowego wyjazdu z Libanu. Organ reżimu Assada poinformował, że na syryjskich studentów wracających z Libanu czekają miejsca na uczelniach w Damaszku. A w tym samym czasie, jak mówi przywódca libańskich Druzów Walid Jumblatt, inni „obywatele Syryjscy” robią najazd na Bejrut i duże miasta tego kraju. Sam prezydent Syrii Assad miał zadecydować o usunięciu posterunków wojskowych na Wzgórzach Golan przy granicy z Izraelem. Powstały tam po Sześciodniowej Wojnie i miały być gwarancją pokoju pomiędzy oboma krajami. Syria nie wyjaśniła powodów swoich zaskakujących decyzji. Jednak można sądzić, że związane są z dwoma wydarzeniami w połowie lipca, które mogą pogorszyć jej reputację. Dlatego chce zdestabilizować Liban i może uderzyć pośrednio w Izrael.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 08.05.2008 16:58

Nie wierze żydom ,bo nie mam do nich zaufania myślę że ci żydzi padli ofiarą swojej własnej obsesjii,dużo konfabulują i nakręcają przemoc,podejzliwość . Rujnyje sie się domy i wypędza się Palestyńczyków z ich ziemi .Wszystko zależy od polityki ,ludzi i wyzbyciu się uprzedzeń a nie jakiś przepowiedni.Takie historie działaja jak przepowiednia ,która się sama spełnia .Dam prosty przyład powiedzmyże bede miał sen w którym muj śasiad mnie zabije więc tak głeboko sie przejołem snem że zaczynam badać czy to prawda i zaczyna Sąsiada obrażać ,podrywać jego kobietę ,opowiadać onim niesamowite historie aż do momentu gdy jego granica utrzymywania zimnej krwi ulega załamaniu idopuszcza się namnie gwałtu przemocy.a w tedy mówie a jednak miałem racje :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

propagandowy bełkot, równie dobrze mozna powoływać sie na wróżenie z fusów

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.