
Trzech bytomian pobiło w sobotę 56-letniego Henryka F. w Nowym Chechle. Wdarli się do jego mieszkania. Jeden z ich kompanów jako kierowca siedział w samochodzie na czatach. Mężczyzna widząc "nieproszonych gości" zabarykadował się w kuchni. Natychmiast wykręcił z telefonu komórkowego numer 112. Zanim powiedział dyżurnemu, gdzie mieszka, napastnicy zdążyli sforsować drzwi. Zaczęli go okładać pięściami i kopać.
– Bandyci wyciągnęli mężczyznę do samochodu i pojechali z nim w kierunku Zalewu Nakło-Chechło. W samochodzie nadal bili ofiarę – relacjonuje Sławomir Gmyrek, oficer prasowy KPP w Tarnowskich Górach. Kiedy go w końcu uwolnili, pobity zadzwonił ponownie na policję i zgłosił zdarzenie. Funkcjonariusze przyjechali na miejsce i aresztowali sprawców. Mieszkaniec Nowego Chechła został odwieziony z ogólnymi obrażeniami ciała do Szpitala Urazowego w Piekarach Śląskich.
Policjanci twierdzą, że pobicia można byłoby uniknąć, gdyby pracownicy Polskiej Telefonii Cyfrowej wykazali się większą elastycznością. – Kiedy napadnięty mężczyzna po raz pierwszy skontaktował się z nami, próbowaliśmy ustalić jego tożsamość i adres zamieszkania, dzwoniąc do operatora sieci komórkowej. Tam jednak nikt nie chciał nam podać takich informacji, zasłaniając się przepisami o ochronie danych osobowych. To oburzające, bo przecież w takich sprawach liczy się każda sekunda – mówi Gmyrek.
Zbigniew Lazar, szef biura prasowego Polskiej Telefonii Cyfrowej jest zdziwiony interwencją DZ i nie wierzy, że mogło dojść do takiej sytuacji. – Nasze kontakty z policją, czy z pogotowiem zawsze było dobre. Mamy opracowane pewne procedury na wypadek takich sytuacji – mówi Lazar, ale nie chce zdradzić żadnych szczegółów.
– W sytuacjach zagrożenia życia to prokurator zwraca się z wnioskiem do operatora o ujawnienie danych osobowych – wyjaśnia prokurator Jolanta Mandzij z Tarnowskich Gór. Taka procedura jest jednak czasochłonna i policja z pomocą może dojechać za późno.
Po przesłuchaniu okazało się, że sprawcy pobili Henryka F. w akcie zemsty. – Podobno ofiara z innym mężczyzną w przeszłości miał też pobić jednego ze sprawców – mówi Sławomir Gmyrek i dodaje, że policja wcześniej nie miała takiego zgłoszenia. Sprawcom postawiono kilka zarzutów: pobicia, kradzieży dokumentów i telefonu, pozbawienia wolności. Kierowca dodatkowo miał prowadzić samochód bez uprawnień.
– Prawdopodobnie napastnikom zostanie także postawiony zarzut zniszczenia mienia – mówi oficer prasowy. Za samo pobicie grozi im do trzech lat więzienia. Wszyscy zostali zwolnieni za poręczeniem majątkowym.
Krzysztof Szendzielorz
-
Dziennik Zachodni