Facebook Google+ Twitter

Procenty "zabijają" emerytów

Państwo przyczynia się do ubożenia części społeczeństwa o najniższych dochodach, głównie starszych wiekiem.

Nie chodzi prawdopodobnie o złe intencje rządzących lecz o system, który pozwala wszelkie pseudonaprawy budżetu państwa spychać na barki świadczeniobiorców i najmniej zarabiających - co też w przeważającej części dotyka starszą część społeczeństwa. Winą rządzących jest to ,że nie chcą widzieć problemu. Procentowe podwyżki VAT-u, świadczeń, powodują logarytmiczny wzrost wzrostu kosztów utrzymania. Jeżeli dodamy wzrost cen leków,wzrost cen kosztów opłat mieszkaniowych (bez nośników energii), procentowy wzrost kosztów opieki lekarskiej, otrzymamy wzrost ludności żyjącej w ubóstwie lub na jej skraju. Bezprzedmiotowym staje się spór czy w jednym sklepie jest procentowo taniej czy drożej.

Rządzący, czytaj wszyscy posłowie, mają zagwarantowany procentowy wzrost niemałych uposażeń i to bez opodatkowania, co czyni ich odpornymi na sytuację obywateli o średnich lub małych dochodach. Nikt w czasie sejmowych debat nie zająknął się na temat pomocy dla tej warstwy społeczeństwa. Jedyną reakcją była wypowiedź przedstawiciela strony rządowej , że nie ma mowy o dodatku drożyźnianym.

Bardzo źle jest, jeżeli Państwo nie dba o młode pokolenie ale nie można odstawiać na "boczny tor" starszego pokolenia i mało zarabiających.

Nie muszę przypominać , że dzisiejszy kodeks pracy zezwala pracodawcą na przedmiotowe traktowanie pracownika,a przy tak wielkim procentowo bezrobociu nawoływanie
o inwencję w poszukiwaniu pracy, zakrawa na kpinę.

Chcę dać pod rozwagę rządzącym: "nieprocentowy" udział warstw społecznych w kosztach kryzysu budżetu Państwa a realistyczny, tzn. taki który ludzi o najmniejszych dochodach nie spycha na margines życia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.