Facebook Google+ Twitter

Proces Popeckiego przeciągnie się do przyszłego roku

Jacek Popecki, pierwszy oskarżony w tak zwanej seksaferze, nie zgodził się dziś na kontynuowanie procesu pod nieobecność swojego obrońcy. Procesu nie uda się zakończyć w tym roku.

Jacek Popecki nie zgodził się na kontynuowanie procesu pod nieobecność swojego obrońcy / Fot. Mariusz Jakubek "Ziemia Piotrkowska"W Piotrkowie Trybunalskim miał być dzisiaj kontynuowany proces Jacka Popeckiego, pierwszego oskarżonego w sprawie afery "praca za seks w Samoobronie". W sądzie nie zjawił się jednak Andrzej Puławski, obrońca oskarżonego, a sam Popecki nie zgodził się w tej sytuacji na kontynuowanie procesu. Termin następnej rozprawy Sąd Okręgowy w Piotrkowie wyznaczył w styczniu przyszłego roku. Przesłucha wtedy ostatnich już chyba świadków i prawdopodobnie zamknie postępowanie dowodowe.

Proces Popeckiego, radnego Sejmiku Województwa Łódzkiego i byłego asystenta eksposła Stanisława Łyżwińskiego, jest pierwszym karnym procesem związanym z seksaferą. Rozpoczął się 2 października, z ponadtygodniowym opóźnieniem. Popecki, aresztowany 8 lutego, odpowiada już z wolnej stopy, 19 października bowiem wyszedł z aresztu za kaucją. Aneta Krawczyk, główna bohaterka seksafery, występuje w procesie w roli pokrzywdzonej i oskarżycielki posiłkowej.

Prokuratura Okręgowa w Łodzi, która prowadzi śledztwo w sprawie afery praca za seks, zarzuca Popeckiemu
nakłanianie Krawczyk do przerwania ciąży i narażenie jej w ten sposób na utratę zdrowia, a nawet życia. Popecki staje też pod zarzutem usiłowania przerwania ciąży (miał podawać kobiecie oksytocynę, specyfik dla zwierząt wywołujący poronienie), a także za grożenia Krawczyk śmiercią, poplecznictwa i utrudniania śledztwa. Zdaniem Prokuratury, Popecki namawiał Krawczyk do odwołania wszystkich zeznań obciążających Łyżwińskiego i przewodniczącego Samoobrony Andrzeja Leppera, jakie złożyła w trakcie śledztwa, a w zamian obiecywał, że zapewni jej utrzymanie do końca życia.

Tak zwana seksafera w Samoobronie ujrzała światło dzienne w pierwszych dniach grudnia ubiegłego roku. W „Gazecie Wyborczej” ukazał się wtedy artykuł pt. „Praca za seks” oparty na zwierzeniach Anety Krawczyk, byłej radnej łódzkiego Sejmiku i ówczesnej dyrektor biura posła Łyżwińskiego w Tomaszowie Mazowieckim. Twierdziła ona, że pracę w biurze dostała dzięki temu, że utrzymywała kontakty seksualne z Łyżwińskim i
Lepperem. Na podstawie tego artykułu Prokuratura Okręgowa w Łodzi wszczęła śledztwo w sprawie żądania i przyjmowania przez osobę publiczną korzyści osobistych o charakterze seksualnym. Krawczyk twierdziła również, iż ojcem jej najmłodszego dziecka jest Łyżwiński, a później nie wykluczyła, że może nim być Lepper. Badania DNA, jakie przeprowadzono, wykluczyły jednak te podejrzenia wobec obydwu.

W śledztwie przesłuchano dotychczas prawie 250 osób. Oskarżono tylko Popeckiego, ale zarzuty usłyszały także cztery inne osoby. Łyżwiński, którego aresztowano w końcu sierpnia, podejrzany jest o zgwałcenie, wielokrotne wykorzystywanie seksualne Krawczyk i trzech innych kobiet, nakłanianie Krawczyk do usunięcia ciąży i podżeganie do porwania biznesmena. Lepperowi zarzuty postawiono 8 listopada. Podejrzany jest o seksualne wykorzystywanie Krawczyk, a także o próbę doprowadzenia do stosunku płciowego szefowej młodzieżówki Samoobrony z Lublina. Poza tym, działaczowi Samoobrony z Myślenic Franciszkowi I. Prokuratura zarzuca poplecznictwo i podżeganie do składania fałszywych zeznań, a Pawłowi G. z Tomaszowa Mazowieckiego - poplecznictwo i grożenie Krawczyk śmiercią.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.