Facebook Google+ Twitter

Proces w sprawie Nangar Khel. Prokurator żąda od 5 do 12 lat więzienia

Trwa proces oskarżonych o dokonanie zbrodni wojennej w Nangar Khel. Wczoraj prok. Jakub Mytych wygłosił mowę końcową. Dla oskarżonych, których uważa za winnych zarzucanych im czynów, zażądał najniższych z możliwych kar. Dlaczego? W sprawie Nangar Khel wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi.

Polscy żołnierze w Afganistanie - fotografia ilustracyjna / Fot. MON, http://www.isaf.wp.mil.pl/fotogaleria/1065/9679.jpgIncydent w wiosce Nangar Khel miał miejsce 16 sierpnia 2007 r., kiedy to polscy żołnierze przeprowadzili ostrzał moździerzami i karabinami maszynowymi, w wyniku którego śmierć poniosło sześcioro Afgańczyków.

Szczegóły: Amok w Nangar Khel. Zeznania świadków

W końcowych wnioskach prokurator Jakub Mytych podkreślał, że był to atak, a nie przypadkowy ostrzał, komandosi zgodnie z rozkazem mieli ostrzelać wioskę. Doszło do pogwałcenia polskiego prawa, a także złamania konwencji haskiej i genewskiej. Żołnierze ostrzelali cywilne zabudowania.

Mimo to, prokurator zażądał najniższych z możliwych kar. Dla żołnierzy oskarżonych o ostrzelanie i zabójstwo cywilów w Afganistanie prokurator domaga się od 5 do 12 lat więzienia. Każdy z nich miałby ponadto zapłacić rodzinie pokrzywdzonych Afgańczyków 80 tys. zł tytułem zadośćuczynienia.

Prokurator nie wspomniał, że sprawa była zwracana przez sąd dwa razy z powodu braku wizji lokalnej w Nangar Khel. Nie odniósł się też do dwóch wersji możliwych zdarzeń. Według pierwszej z nich, kilka godzin po zasadzce talibów i wybuchu min-pułapek kpt. Olgierd C. wysłał pluton szturmowy pod Nangar Khel. Miał on ostrzelać położone na wzgórzach punkty obserwacyjne talibów. Druga z wersji mówi o działaniu żołnierzy na wyraźny rozkaz, brzmiący „przep… trzy wioski”.

Czytaj też: Bitwa o Nangar Khel. Tym razem w teatrze

Adwokaci kpt. Olgierda C. wskazują, że doszło do niesubordynacji lub nadinterpretacji zadania. Według nich prok. Mytych opiera się głównie na pomówieniach podkomendnych C., a proces wykazał, że rozkazu naruszającego prawo wojenne nie wydano. Linia obrony żołnierzy wskazuje na rozkaz od przełożonych; żaden z oskarżonych nie odebrał go jako przestępczego. W żołnierskim slangu „przep…” mogło znaczyć tyle, co „przeszukanie”. Mieli oni prawo spodziewać się, że jadą w teren, gdzie znajduje się uzbrojony przeciwnik, i nie mogą odpowiadać za niekompetencję dowódców.

źródło: Gazeta Wyborcza

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

nerda
  • nerda
  • 07.03.2012 08:31

Takie misje to bzdura. Chyba dla sławy (adrenaliny) i kasy.
A swoją drogą żołnierze ci nie powinni się godzić na nie, bo nikt nikogo
nie może narażać na utratę życia. Jakie interesy ma Polska w Afganistanie?

Komentarz został ukrytyrozwiń
blendzior
  • blendzior
  • 04.06.2011 00:19

Yyy, prokurator!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.