Facebook Google+ Twitter

Produkt kontraktowy ...

Dla urzędników ministra Arłukowicza ludzkie zdrowie jest tyle tylko warte ile można na nim zarobić. Gdy na ludzkim nieszczęściu zarobić się nie da, sprawa jest prosta. Zamyka sie placówki medyczne i po problemie. Czy aby jednak na pewno?

Wygląda na to, że w III RP jedyną organizacją, która walczy o ludzkie życie, które jako dane przez Boga, zasługuje na największą ochronę, jest Kościół walczący jak lwica o prawo do życia tzw. nienarodzonych, czyli ludzkich zarodków, które dopiero Człowiekiem stać się mogą. Natomiast za ochroną zdrowia i życia już narodzonych – na mocy konstytucyjnych zapisów i zasad moralnych – odpowiada nasze państwo, które na mocy konkordatu jest w stosunku do Kościoła całkowicie autonomiczne. I wydaje się, że jest to wielka szkoda.

Gdyby III RP była państwem w pełni wyznaniowym, być może ochrona narodzonych byłaby równie ważna jak
tych, którzy się jeszcze narodzić nie zdążyli. O narodzonych mało kto w Polsce dba, o czym świadczą coraz częstsze przypadki śmierci dzieci, którym szpitale bądź placówki pogotowia (ponoć) ratunkowego odmawiają pomocy. Po każdym takim fakcie straszny tumult się podnosi, aby po jakimś czasie przycichnąć. Do następnego razu.

Ostatnio ogłoszono w Wałbrzychu, który wraz z przyległym Szczawnem Zdrój liczy sobie ok. 135 tys. narodzonych ( w powiecie zamieszkuje dalszych 70 tysięcy), że zamknięty zostaje oddział intensywnej terapii dziecięcej, ponieważ „dyrekcja szpitala nie jest w stanie spełnić warunków Narodowego Funduszu Zdrowia”. W rozmowie z dziennikarzem radiowym, jakaś damula reprezentująca wałbrzyski oddział NFZ oświadczyła, że „produkt kontraktowy” generuje straty i dlatego Fundusz nie podpisze z wałbrzyskim szpitalem dalszej umowy.

Produkt kontraktowy !

Jak nisko musi upaść morale urzędników, którzy w tym państwie odpowiadają za ochronę zdrowia i życia narodzonych obywateli ? Jak daleko mogą się posunąć owi pozbawieni wszelkiej empatii urzędasy, aby z czystym sumieniem można byłoby ich przed oblicze Temidy zaciągnąć? I ile jeszcze niepotrzebnych śmierci polska administracja rządowa wygeneruje, aby doprowadzić do otwartego buntu zrozpaczonych rodziców, braci i sióstr zmarłych tylko dlatego, że PRODUKT KONTRAKTOWY
nie przynosi zysków.

W czasach dawno minionych, przez niektórych uważanych, że słusznie, nie do pomyślenia było, aby zdrowie i życie człowieka (nawet bezpartyjnego opozycjonisty) traktować jako towar, a więc źródło zysków. Życie uznawano za najwyższą wartość i dla jego ratowania nie posługiwano się liczydłem. Na pewno ówczesne możliwości były bardziej ograniczone niż dziś, ale wtedy władze szpitale budowały, kształciły za darmo nowe kadry lekarskie i pielęgniarskie, a za leki płaciło się praktycznie grosze. Tak było i niech nikt nie próbuje mi wmawiać, ze było inaczej. Faktów się nie zmieni, choć można je zakłamywać.

Z Wałbrzycha do Wrocławia, gdzie intensywna terapia dziecięca JESZCZE
funkcjonuje jest ponad 70 km (do granic miasta) i w przypadkach potrzeby intensywnej terapii rodzice dziecka będą mieli dwie możliwości. Pierwsza to ufność, że Pogotowie Ratunkowe będzie posiadać akurat wolną karetkę ze specjalistycznym sprzętem i nie odmówi pomocy. Druga, to samodzielne dowiezienie dziecka do Wrocławia i podjecie heroicznej walki o dostęp do tejże terapii, bo przecież dzieci przywiezione karetką mają bezwzględne pierwszeństwo.

Szafarze ludzkim życiem z wałbrzyskiego NFZ zapewniają, że dziecko, które będzie potrzebowało opieki specjalistów z dziedziny intensywnej terapii, trafi na szpitalny oddział ratunkowy. Maluchom do szóstego miesiąca życia pomagać będą lekarze z oddziału neonatologii. I w ten sposób starają się mydlić oczy wałbrzyszan, bo już w tej chwili szpitalne oddziały ratunkowe pełnią rolę punktów pierwszej pomocy medycznej, ponieważ wałbrzyskie Pogotowie Ratunkowe bardzo niechętnie przyjmuje pacjentów, zjawiających się tam z dolegliwościami niekwalifikującymi się do doraźnej pomocy. Poczekalnie SOR
są z reguły zapchane oczekującymi na pomoc pacjentami, których do szpitala nie przywiozły karetki pogotowia. A co będzie się działo, kiedy jeszcze SOR-y zaczną prowadzić intensywną terapie dziecięcą?
Nie trudno przewidzieć.

Oby dziatwa z Wałbrzycha i regionu miało to szczęście, że nie przydarzy się jakaś katastrofa z jej udziałem, bo wtedy dla wielu być może czasu nie starczy, aby się skutecznej pomocy doczekać i zejdą z tego świata w drodze do szpitala we Wrocławiu, ponieważ PRODUKT KONTRAKTOWY w Wałbrzychu generuje jedynie szpitalne straty.

Na jak wiele jeszcze pozwolimy ?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.