Po spotkaniu z ikoną Unii Europejskiej, głównym autorem projektu Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej, Valerym Giscardem d'Estaing, prezydent Kaczyński wygłosił zaskakujące, bardzo proeuropejskie wystąpienie. Media je przemilczały.
- PiS-owski prezydent publicznie kłania się ikonie euroentuzjastów, dając tym samym wyraz prounijnej polityki naszego kraju;
- osłabia przy tym sprzeciw prawicy wobec projektu unijnej konstytucji;
- stawia w trudnej sytuacji tych rodzimych eurosceptyków, widocznych zwłaszcza w LPR, którzy współtworzą obecny obóz rządzący;
- pokazuje całej Unii Europejskiej, że nie należy odczytywać obecnych zawirowań politycznych w Polsce jako przejawu jakiejś pełzającej, nacjonalistycznej kontrrewolucji;
- pokazuje Francji i Niemcom - a więc partnerom Polski z Trójkąta Weimarskiego, którego szczyt został niedawno odwołany w atmosferze skandalu - że możemy dogadać się. I to w kluczowych kwestiach;
- prezentuje inny, lepszy wizerunek polskiej dyplomacji, nadwerężony niedawną wypowiedzią naszej minister spraw zagranicznych Anny Fotygi, która porównała niemiecki "Tageszeitung" do hitlerowskiego "Stuermera";
- wzmacnia polemikę z ośmioma byłymi ministrami spraw zagranicznych, którzy w głośnym liście skrytykowali prezydenta Kaczyńskiego za zlekceważenie Trójkąta Weimarskiego. Uważamy, że efekt wizyty Giscarda może mieć kapitalne znaczenie dla postrzegania Polski w Europie.”
Tymczasem, wiodące polskie media przemilczały wystąpienie. Zmiana premiera tak zaaferowała wiodące serwisy informacyjne, że dla być może przełomowego spotkania prezydenta, zwyczajnie zabrakło miejsca. Ważniejsze okazały się m.in. informacje o wizycie papieża w Hiszpanii czy meczu o trzecie miejsce na Mundialu. Te same media, które na co dzień zabierają głos w sprawie fatalnego wizerunku Polski za granicą, nie stanęły na wysokości zadania. To one powinny bowiem inspirować komentarze na zachodzie i kreować pozytywny wizerunek, kiedy jest ku temu okazja. Takowa właśnie przeszła im koło nosa, a prezydent jak był, tak zapewne pozostanie w tradycyjnych mediach „eurosceptykiem”. Do tej sytuacji fantastycznie odnosi się zdanie, jakie w jednym z artykułów kirrowanych do czytelników wiadomości24.pl zawarła redakcja Naszego portalu – „media, w kształcie jaki znamy od lat, powoli odchodzą do historii. Teraz nie jesteście skazani na wyłączne poznawanie poglądów polityków, dziennikarzy (...)”.
Zobacz także:
Artykuły
(82)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.58)
Wiek: 27 | Miejscowość: Kozienice | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mateusz Pułkowski 10.07.2006 11:30
t0mek, chcę nadmienić, że Lech Kaczyński jako PIERWSZY polityk (zaraz w 1990 roku) mówił o konieczności dążęnia Polski do UE, w tym samym czasie, dzisiejszy euroentuzjaści SLD czy środowiska UW mówili o konieczności - ale zatrzymania wojsk radzieckich w kraju. Późniejsza droga polityczna Kaczorów sprawiła jednak, że opiniotwórcze media zrobiły z nich nacjonalistów (sic!) i eurosceptyków. Tak nie jest i Kaczor zdania nie zmienił. Wszelkie jego wsytąpienia proeuropejskie są sukcesywnie przemilczane, a ostatni kobylasty, bardzo intelektualny tekst Kaczora w "Dzienniku" na temat Konstytucji UE nie został podddany najmniejszej dyskusji (na zachodzie jeżeli prezydent zabiera głos na łamach prasy dyskutuje się o tym tydzień) Także sam widzisz. Można nie lubić Kaczorów, moi faworyci też to nie są - ale o niektórych rzeczach trzeba mówić i pisać...
Tomasz Sawczuk 09.07.2006 12:54
Cieszę się, że prezydent, jak widać, zmienia poglądy na niektóre sprawy. A może dopiero je artykułuje, w nowych warunkach?