Facebook Google+ Twitter

Proeuropejskie wystąpienie prezydenta Kaczyńskiego

Po spotkaniu z ikoną Unii Europejskiej, głównym autorem projektu Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej, Valerym Giscardem d'Estaing, prezydent Kaczyński wygłosił zaskakujące, bardzo proeuropejskie wystąpienie. Media je przemilczały.

Po spotkaniu z ikoną Unii Europejskiej, głównym autorem projektu Traktatu Konstytucyjnego Unii Europejskiej, Valerym Giscardem d'Estaing, prezydent Lech Kaczyński wygłosił zaskakujące, bardzo proeuropejskie wystąpienie. Media całkowicie je przemilczały.

Prezydent oświadczył: - Europie potrzebny jest traktat, który uporządkuje jej sprawy, ale musi on być zaakceptowany przez wszystkich członków Unii. – I dodał: - Unia Europejska jest wartością bezprecedensową. Nie tylko Europy, ale i cywilizacji w ogóle. I oczywiście tę wartość należy podtrzymywać.
Zauważył też, że gdy do władzy w Polsce i Europie dojdzie następne pokolenie, "może nastąpić jedność europejska w stopniu, którego sobie dzisiaj nie wyobrażamy".
D’Estaing w długiej rozmowie przekonywał naszego prezydenta do idei eurokonstytucji i do najważniejszych, nowych pomysłów ustrojowych (m.in. idei utworzenia stanowiska wspólnego ministra spraw zagranicznych UE). Kaczyński przyznał później, że to była jedna z najciekawszych rozmów w jego życiu politycznym.
Wystąpienie było bardzo ważnym politycznym sygnałem, uważają Łukasz Medeksza i Artur Chodziński z opiniotwórczego, politycznego bloga 5wladza.blogspot.com, który jako jedno z niewielu mediów wspomniał o tym ważnym wydarzeniu: „Naszym zdaniem, to bardzo ważny, polityczny sygnał, gdyż:

- PiS-owski prezydent publicznie kłania się ikonie euroentuzjastów, dając tym samym wyraz prounijnej polityki naszego kraju;

- osłabia przy tym sprzeciw prawicy wobec projektu unijnej konstytucji;

- stawia w trudnej sytuacji tych rodzimych eurosceptyków, widocznych zwłaszcza w LPR, którzy współtworzą obecny obóz rządzący;

- pokazuje całej Unii Europejskiej, że nie należy odczytywać obecnych zawirowań politycznych w Polsce jako przejawu jakiejś pełzającej, nacjonalistycznej kontrrewolucji;

- pokazuje Francji i Niemcom - a więc partnerom Polski z Trójkąta Weimarskiego, którego szczyt został niedawno odwołany w atmosferze skandalu - że możemy dogadać się. I to w kluczowych kwestiach;

- prezentuje inny, lepszy wizerunek polskiej dyplomacji, nadwerężony niedawną wypowiedzią naszej minister spraw zagranicznych Anny Fotygi, która porównała niemiecki "Tageszeitung" do hitlerowskiego "Stuermera";

- wzmacnia polemikę z ośmioma byłymi ministrami spraw zagranicznych, którzy w głośnym liście skrytykowali prezydenta Kaczyńskiego za zlekceważenie Trójkąta Weimarskiego. Uważamy, że efekt wizyty Giscarda może mieć kapitalne znaczenie dla postrzegania Polski w Europie.”

Tymczasem, wiodące polskie media przemilczały wystąpienie. Zmiana premiera tak zaaferowała wiodące serwisy informacyjne, że dla być może przełomowego spotkania prezydenta, zwyczajnie zabrakło miejsca. Ważniejsze okazały się m.in. informacje o wizycie papieża w Hiszpanii czy meczu o trzecie miejsce na Mundialu. Te same media, które na co dzień zabierają głos w sprawie fatalnego wizerunku Polski za granicą, nie stanęły na wysokości zadania. To one powinny bowiem inspirować komentarze na zachodzie i kreować pozytywny wizerunek, kiedy jest ku temu okazja. Takowa właśnie przeszła im koło nosa, a prezydent jak był, tak zapewne pozostanie w tradycyjnych mediach „eurosceptykiem”. Do tej sytuacji fantastycznie odnosi się zdanie, jakie w jednym z artykułów kirrowanych do czytelników wiadomości24.pl zawarła redakcja Naszego portalu – „media, w kształcie jaki znamy od lat, powoli odchodzą do historii. Teraz nie jesteście skazani na wyłączne poznawanie poglądów polityków, dziennikarzy (...)”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

t0mek, chcę nadmienić, że Lech Kaczyński jako PIERWSZY polityk (zaraz w 1990 roku) mówił o konieczności dążęnia Polski do UE, w tym samym czasie, dzisiejszy euroentuzjaści SLD czy środowiska UW mówili o konieczności - ale zatrzymania wojsk radzieckich w kraju. Późniejsza droga polityczna Kaczorów sprawiła jednak, że opiniotwórcze media zrobiły z nich nacjonalistów (sic!) i eurosceptyków. Tak nie jest i Kaczor zdania nie zmienił. Wszelkie jego wsytąpienia proeuropejskie są sukcesywnie przemilczane, a ostatni kobylasty, bardzo intelektualny tekst Kaczora w "Dzienniku" na temat Konstytucji UE nie został podddany najmniejszej dyskusji (na zachodzie jeżeli prezydent zabiera głos na łamach prasy dyskutuje się o tym tydzień) Także sam widzisz. Można nie lubić Kaczorów, moi faworyci też to nie są - ale o niektórych rzeczach trzeba mówić i pisać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się, że prezydent, jak widać, zmienia poglądy na niektóre sprawy. A może dopiero je artykułuje, w nowych warunkach?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.