Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15248 miejsce

Prof. Żbikowski: z rąk Polaków mogło zginąć 150 tys. Żydów

Prof. A. Żbikowski twierdzi, że nie 100 tys. a tylko 20 tys. Żydów mogli uratować Polacy. O wiele więcej zginęło z ich rąk. Szokujące przypuszczenia wysuwa wybitny historyk specjalizujący się w tragedii holokaustu.

 / Fot. screenshot- Co do tego, że w czasie wojny więcej Żydów zginęło z rąk Polaków niż zostało przez nich uratowanych, raczej nie ma wątpliwości – powiedział w rozmowie z "Wprost" prof. Andrzej Żbikowski z Żydowskiego Instytutu Historycznego. Zastrzega jednak, że "żadnych liczb nie zaryzykuje". - Trudno powiedzieć, czy z rąk polskich zginęło 50 tys., 100 tys. czy może 150 tysięcy Żydów – asekuruje się.

W czasie obrad komisji kultury posłowie PiS forsowali projekt, w którym na siedem akapitów aż cztery poświęcone były Polakom pomagającym Żydom. Historyk ma jednak wątpliwości co do powojennych ustaleń, że Polacy w czasie Holokaustu uratowali 100 tys. Żydów. - W raporcie szefa Komisji Historycznej Centralnego Komitetu Żydów w Lublinie czytamy, że na całej Lubelszczyźnie, Rzeszowszczyźnie i Białostocczyźnie uratowało się 6,5 tys. osób narodowości żydowskiej. W skali kraju mogła to być zatem liczba kilkunastu, góra 20 tysięcy – ocenia.

Skąd się wzięły te liczby?


Pierwszy raz liczby przywołane przez Żbikowskiego ogłosił w wywiadzie dla Rzeczpospolitej nowy wówczas dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego Paweł Śpiewak ("Rzeczpospolita" 26-27.11.2011). Powołując się na książkę o stosunku polskich chłopów do Żydów wydaną przez Barbarę Engelking, oznajmił: "z tych badań wynika, że z rąk Polaków zginęło w czasie wojny 120 tys. Żydów" i wezwał Polaków do "prawdziwej refleksji" nad nią.

Czytaj więcej: Prof. Shoeps: Jestem Żydem i mam prawo do swojego punktu widzenia

Jak wyglądała ta kalkulacja? Od liczby obywateli żydowskiego pochodzenia zamieszkujących przedwojenną Rzeczpospolitą odejmujemy liczbę uciekinierów do ZSRR, liczbę pomordowanych mieszkańców gett (Niemcy prowadzili statystyki) i liczbę ocalałych z terenów Rzeczpospolitej. Wynik z tego rachunku to zabici przez polskich chłopów Żydzi.

Wcześniej liczbą podaną przez Żbikowskiego i Śpiewaka operował Krzysztof Persak z IPN-u, autor monografii: "Zarys krajobrazu", "Wokół Jedwabnego", "Ksenofobia i wspólnota". Ale i w jego wydaniu nie była ona oryginalna. Praźródłem takich danych był jeszcze inny historyk - Szymon Datner, który miał twierdzić, że próbę ucieczki z gett podjęło 10 procent Żydów. Spekulacje toczą się wokół tych 10 proc.

- Liczba żydowskich mieszkańców wynosiła w gettach przed akcją Reinhard łącznie około 1,6 mln. Z gett uciekło 10 proc. mieszkańców. Domniemana liczba uciekinierów to zatem mniej więcej 160 tys. osób. Liczbę ocalałych można szacować na 30-40 tys. Oznaczałoby to, że liczba ofiar polowania na Żydów wynosiła co najmniej 120 tys. – wnioskował Paweł Śpiewak. K. Persak pisał: "nie wiemy ilu mają na sumieniu Polacy, nie wydaje się przesadne oszacowanie, że były to dziesiątki tysięcy".

Engelking-Boni (żona ministra Michała Boniego) w rozmowie z PAP z dnia 10.02.2011 przywołała już liczbę 250 tys. Żydów - uciekinierów z gett i 40 tys. którzy przeżyli wojnę. Polacy odpowiadaliby za śmierć 210 tys. żydowskich istnień.

Czytaj więcej: Spękane sąsiedztwo: dwugłos o antypolonizmie Maćka Stuhra

W wywiadzie z Rzeczpospolitą (z 13.01.2011 "Chłopi mordowali Żydów z chciwości") Alina Skibińska z Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie na pytanie "czy Gross te 200 tysięcy wymyślił" odpowiedziała: "Nie, to jest oparte na pewnej kalkulacji. Szacuje się, że około 10 procent polskich Żydów uciekło Niemcom. Daje to więc co najmniej 250 tysięcy osób. Spośród tych […] po wojnie zarejestrowało się nie więcej niż 60 tysięcy". – "Co się stało ze 190 tysiącami?". – "Zginęli. (…) Nie wszyscy wprawdzie z rąk Polaków, ale wielu". A ilu? – "Kilkadziesiąt tysięcy. I raczej więcej niż mniej – na pewno nie 20 tysięcy".

- Mamy więcej znaków zapytania niż odpowiedzi, a zwłaszcza twardych danych - zarzekała się Barbara Engelking. Mimo to liczby o udziale Polaków w zagładzie Żydów podaje się w kolejnych publikacjach jako twarde dane.

Szymon Datner


Zmarły w 1989 roku historyk żydowskiego pochodzenia, Szymon Datner, od którego wziął się cały łańcuch cytatów zasłużył się w opracowaniach dotyczących odpowiedzialności za masowe zbrodnie na żydowskiej ludności Białostocczyzny. Nie mamy jednak żadnej jego pracy, w której szacowałby liczbę ocalałych na 10 proc. choć do niego właśnie wiodą wszystkie odwołania polskich historyków holokaustu stawiających w stan oskarżenia Polaków.

W książce "Las sprawiedliwych. Karta z dziejów ratownictwa Żydów w okupowanej Polsce" (KiW, ss. 117) pisze: "Częstokroć zastanawiały mnie okoliczności dzięki którym dziesiątki tysięcy Żydów uniknęły zagłady. Liczbę ocalonych trudno sprecyzować. Przypuszczam, że najbliższą prawdy jest liczba między 80 000 a 100 000 osób. (…). Przed zagładą i w czasie jej trwania nieustalona bliżej liczba Żydów, szacowana na dziesiątki tysięcy, szukała ratunku".

Czytaj więcej: Przyjaźni Niemcy, agresywni Słowianie. I Żydzi

Dlaczego przypuszczenie Datnera zamknięto w okrągłym szacunku 10 proc.? Łańcuszek historyków powoływał się na dane, które nigdy nie zostały sprecyzowane. Luźna uwaga Datnera posłużyła do wysuwania oskarżeń wobec polskich chłopów.

Ilu Żydów uratowano?


Nie wiadomo, ilu dokładnie Żydów uratowało się na polskiej wsi podczas okupacji, ale w niemal każdej wiosce Generalnego Gubernatorstwa ukrywali się Żydzi. Jak szacuje prof. Kazimierz Przybysz, dzięki patriotycznej postawie chłopów, oraz pomocy, jakiej udzieliło Żydom środowisko wiejskie, ocalenie zawdzięcza kilkadziesiąt tysięcy osób.

W pomocy Żydom brał udział konspiracyjny ruch ludowy, działacze Stronnictwa Ludowego "Roch", żołnierze Batalionów Chłopskich i członkinie Ludowego Związku Kobiet. W znacznej części uczestniczyli w niej także chłopi, wywodzący się z różnych warstw ludności wiejskiej, którzy nie mieli kontaktu z wojskowymi czy politycznymi organizacjami konspiracyjnymi.

Liczbę Żydów , którzy uratowali się pod okupacją niemiecką, historycy określają rozmaicie. Padają tu liczby od 50 tys. do 120 tys. ocalałych. W przekonaniu prof. Feliksa Tycha było to nie mniej niż ok. 80 tys. osób ale też nieznacznie więcej. To szacunek drastycznie odbiegający od 6 tys. prof. Żbikowskiego.

Datner podaje oryginalny tekst rozporządzenia Hansa Franka z 5.X.1941 zabraniającego pomocy Żydom: "§ 4b: (1) Żydzi, którzy […] opuszczają wyznaczoną im dzielnicę, podlegają karze śmierci. Tej samej karze podlegają osoby, które takim Żydom świadomie dają kryjówkę. (2) Pomocnicy podlegają tej samej karze jak sprawca, czyn usiłowany będzie karany jak czyn dokonany."

"Piękną kartę w dziele ratowania Żydów zapisało duchowieństwo katolickie, zarówno świeckie, jak i zakonne. (…). W województwie białostockim kilkuset Żydów, którzy uratowali się, zawdzięcza to przede wszystkim odwadze, ofiarności i miłosierdziu polskich chłopów". – czytamy w jednej z monografii autorstwa Szymona Datnera.

Udział Żydów w zagładzie jako przyczyna rozbieżności?


Do szacunków historyków związanych z Żydowskim Instytutem Historycznym odniósł się prof. Krzysztof Jasiewicz.

"(…) dane wzięte z sufitu o Żydach zamordowanych głównie przez polskich chłopów to właśnie projekcja zmierzająca do ukrycia największej żydowskiej tajemnicy. Otóż skala niemieckiej zbrodni była możliwa nie dzięki temu, 'co się działo na obrzeżach Zagłady', lecz tylko dzięki aktywnemu udziałowi Żydów w procesie mordowania swojego narodu. Tu kłania się bierność powszechna samych Żydów i postawy Judenratów, okrutne żydowskie policje w gettach – bo to one wyłapują, spędzają na różne Umschlagplatze i upychają w wagonach swoich sąsiadów, rodziny i przypadkowych Żydów. Wreszcie to żydowskie komanda zapędzają Żydów do komór gazowych, a potem oprawiają ich zwłoki, grzebiąc w pochwach, odbytnicach, wyrywając złote mostki i koronki."

Czytaj więcej: Prokuratura nie chce zająć się antysemityzmem Jasiewicza

Czy historycy żydowscy próbują pomniejszyć odpowiedzialność żydowskiej elity?

Hannah Arendt skarżyła się, że dr Joseph Löwenherz już w roku 1938: Zdołał przekształcić całą wiedeńską gminę żydowską w instytucję będącą na usługach władz nazistowskich. Był także jednym z bardzo niewielu działaczy tego rodzaju, który za swe usługi otrzymał nagrodę: pozwolono mu zostać w Wiedniu aż do końca wojny, kiedy to wyemigrował do Anglii, stamtąd zaś do Stanów Zjednoczonych.

Okres wojny przesiedział w Wiedniu jeden z Rothschildów. Miał interesy z Hitlerem.

Dla Icchaka Kacenelsona – pisze Ewa Kurek - bezpośredniego świadka dokonanej przez Żydów zbrodni na Żydach, którego poezja stanowi niepodważalne źródło historyczne, oprawcami, którzy bili bez cienia litości, lżyli nieludzkimi słowy byli jego bracia Żydzi.

Bez pomocy polskich Żydów Niemcom byłoby nadzwyczaj trudno zrealizować plan zagłady polskich Żydów – konkluduje autorka książki "Dzieci żydowskie w klasztorach".

"W getcie łódzkim, jak dowodzą wiarygodne źródła żydowskie, w zagładzie Żydów uczestniczyło zaledwie kilku Niemców, którzy przyjeżdżali na pół godziny przed odjazdem pociągu. Ich rola w praktyce sprowadzała się do nadzorowania odjazdu załadowanego Żydami przez żydowską policję pociągu, który odwoził łódzkich Żydów do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem. Przygotowaniem list przeznaczonych na śmierć osób, łapaniem skazanych, odbieraniem im bagażu i doprowadzaniem do wagonów zajmowali się wyłącznie Żydzi."

Kto płaci, ten ma


Udział w holokauście miały elity żydowskie mieszkające za oceanem. Marek Edelman opowiadał w sposób następujący o tym: "… kiedy na początku lat 50. Antek [Cukierman – jeden z przywódców Powstania w Getcie Warszawskim] pojechał pierwszy raz do Stanów Zjednoczonych zbierać pieniądze na Muzeum Pamięci, które chciał zbudować w kibucu [w Izraelu], zaatakował tamtejszych Żydów za to, że w czasie wojny nie wysyłali do Polski pieniędzy, nie naciskali na prezydenta Roosevelta, by zareagował na masowe mordowanie Żydów w Europie. Wściekli się na niego i powiedzieli, że nie dadzą ani grosza. – W ten sposób Antek zrozumiał, że nie powinien mówić, co myśli, i na kolejnym spotkaniu już na nich nie krzyczał. [...] Ale może tak właśnie ma być, że jak się chce od kogoś pieniędzy, nie należy go drażnić?"

Izraelski pisarz Boas Evron o przyczynach fałszowania przez Żydów historii zagłady Żydów napisał, że: …pamięć hitlerowskiej zagłady staje się potężnym orężem w rękach izraelskich przywódców i żydowskiej diaspory, oficjalną, propagandową indoktrynacją oraz produkcją sloganów i fałszywego wizerunku świata, a ich prawdziwym celem wcale nie jest zrozumienie przeszłości, lecz manipulowanie teraźniejszością.

"Złote żniwa", "Polowanie na Żydów", "Koniec niewinności", "Sąsiedzi" to prace historyczne nie w pełni profesjonalne, których zadaniem było przesunięcie uwagi ze współpracy hitlerowsko-żydowskiej na odpowiedzialność Polaków - ostrzegał prof. Jasiewicz. Białostocczyzna, Oświęcim, Treblinka były to jedne z takich miejsc, gdzie Niemcy mieli moralne przyzwolenie na mordowanie Żydów – konkludowali tacy autorzy jak Jan Gross.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

przytaczana liczba zamordowanych przez zwykłych ludzi żydow i inne zarzuty ktorym sie przedstawia Polakom są tak przytłaczające że ja naprawdę widzę tylko jedną możliwość: Polacy i Żydzi nie mogą koegzystować. Chyba jedynym rozwiązaniem jest gdy Żydzi będą sobie żyli w Izraelu a Polacy w Polsce. Przy takiej ogromnej ilości roszczeń czy to finansowych czy innej kompensacji za niebotyczne krzywdy (to jest niekończące się i nie widać żadnego światełka w tunelu mimo wysiłków władz polskich), skutek będzie taki że wkrótce wybuchnie tu jakiś straszny konflikt. Naprawdę, dajmy sobie spokój z tym dysfunkcyjnym polsko-żydowskim małżeństwem

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Marek Chorążewicz - on najwyraźniej jest pasjonatem żydowskiej historii, a może nawet i ofiarą żydowskich koneksji?
Mu wolno!
[Łoj, brzmi jak muczenie krowy na łące, weh.)

Zatem JEMU wolno, gdyż przecież mamy demokrację, znaczy: WOLNOŚĆ.
Ale maszyna robi wyłącznie to, co jej człowiek każe zrobić.
Zatem nie polegajmy na komputerach!

Nie mniej liczby nadal rażą.
Najbardziej niebezpiecznymi są dla tych, którzy nie lubią myśleć samodzielnie.
Weh!
[To afrykańskie okazanie całkowitej dezaprobaty).
- - -
Niestety, liczby można dowolnie zmieniać i tym samy kształtować myślenie całego intelektualnie leniwego społeczeństwa...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Drugiego, to znaczy którego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie mogę nigdzie znaleźć drugiego nazwiska, zna ktoś może?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A w ogóle, to kto to jest ten wybitny historyk niejaki prof. Andrzej Żbikowski z Żydowskiego Instytutu Historycznego? Ładnym warsztatem dysponuje... Szasta tysiącami Żydów - nieważne, zabitych czy ocalonych... Z takim rozrzutem w danych panie profesorze, to sobie możesz powieści pisać, a nie pobierać kasę z instytutu zwanego w dodatku historycznym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To może tak dla równowagi - fragmenty wywiadu, którego udzielił Tom Segev, izraelski dziennikarz i historyk, przedstawiciel grupy tzw. "nowych historyków", autor książki "Siódmy milion", w której pokazuje manipulowanie pamięcią narodową zgodnie z ideologicznym zapotrzebowaniem ze strony państwa:
" - Żydzi, którzy przed wojną wyjechali do Palestyny mieli swoje problemy, a dziejąca się w Europie Zagłada do nich nie należała. Dlaczego ta sprawa była im daleka? Co było dla nich ważniejsze??
- Palestyna podczas II wojny światowej była jednym z najbezpieczniejszych miejsc. Mieszkający tam ludzie obawiali się jednak, że wroga armia przyjdzie od strony pustyni i ich zaatakuje. Martwili się więc o swoją przyszłość w Palestynie, o przyszłość syjonizmu. Większość tych, którzy opuścili Europę przed wojną, aby przyjechać do Palestyny była zajęta walką o niepodległość z Arabami, Brytyjczykami. Mieli więc dystans do Żydów z Europy, bo uważali, że ci powinni zrobić to samo, co oni, czyli przybyć do Palestyny. Jeżeli spojrzymy na gazety wychodzące tam w tamtym okresie, to przekonamy się, że głównym tematem była w nich wojna w Europie, ale nie sytuacja Żydów. Newsy sportowe pojawiały się w tej samej kolumnie, co informacje dotyczące Holokaustu, z tym że te pierwsze były umieszczane wyżej. Mieszkańcy Palestyny żyli swoim życiem. Oczywiście, jeżeli ktoś zostawił rodzinę w Łodzi lub Warszawie, to bał się o swoich bliskich, z którymi stracił kontakt. Ale kolektywnie społeczeństwo myślało o żydowskiej egzystencji w Palestynie. Bardzo ważne moim zdaniem jest to, że to nieprawda, że Żydzi w Palestynie nic nie wiedzieli o Zagładzie. Jeżeli chcieli się dowiedzieć, to mieli taką możliwość. Oczywiście, nie znali wszystkich szczegółów, nie rozumieli, co to znaczy, ale wiedzieli, że Niemcy zabijają Żydów. Mimo to, żyli własnym życiem, codzienną rutyną."

" - Po wojnie wielu Żydów nie miało po co wracać do swoich miasteczek. Zdecydowali się rozpocząć życie w nowych krajach. Jak przyjmowano ocalałych z Zagłady, którzy zdecydowali się osiedlić w Palestynie lub późniejszym Izraelu?
- Źle ich przyjmowano. Nie oskarżam Żydów w Palestynie za ich zachowanie podczas Holokaustu, bo nie należy się wstydzić bycia słabym, ale po zakończeniu wojny źle traktowali ocalonych, nie byli wobec nich w porządku. Upokarzali ich, patrzyli na nich z góry. Ich zachowanie mówiło: jeśli przeżyłeś, to musisz być zły, bo przetrwałeś kosztem kogoś innego. Pytano: dlaczego się nie broniliście? A ocaleni ciągle musieli tłumaczyć dlaczego przeżyli i dlaczego nie mogli się bronić. To było dla nich trudne. Nikt nie chciał słuchać ich historii, a tego właśnie potrzebowali. Miejscowi byli jednak zajęci walką z Arabami i Brytyjczykami. Temat Holokaustu był trudny. Jak słuchać? Co mówić do ocalałych? Jak traktować sąsiada, który ma wytatuowany niebieski numer na przedramieniu? Jeśli nie wiadomo jak się zachować, pozostaje ignorowanie. Z drugiej strony ci, którzy przeżyli Zagładę też mieli własne pytania: dlaczego nie zrobiliście więcej, aby nas ocalić? To było trudne i bardzo emocjonalne. Zdecydowano więc, że nie będzie się o tym mówić. Rodzice nie mówili dzieciom o swoich przeżyciach, a one nie pytały. Jedyne wyjątki to tematy dotyczące przejawów heroizmu oraz kolaboracji. Dla wielu ocalałych budowanie nowego życia w Izraelu wiązało się z wielką traumą."

Z jednej strony mamy więc Żydów w odległej Palestynie, którzy "żyli własnym życiem", a newsy sportowe czytywali z większym zaciekawieniem niż wieści o zagładzie rodaków.
Z drugiej - Polaków w okupowanym kraju, którym za ratowanie Żydów groził taki los:
http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-potworna-zbrodnia-zgineli-w-meczarniach-ratujac-zydow,nId,1362880
I okazuje się, że ci pierwsi są bez winy, a drudzy to wspierający nazistów żydożercy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uchhh, jak ja kocham takie spekulacje. "mogli "... zginąć... uratować... mogli zrobić to czy tamto...
złośliwiec i zgreda, będzie zawsze krzyczał , że szklanka jest pusta...widząc do połowy pustą, Ja wiem tylko o napełnionej do połowy szklance... wiem o uratowanych, wiem o przechowanych, wiem o zwykłych ludzkich odruchach....przyzwoitych Polaków. O tych bezdusznych polskich faszystach, bo że tacy się też trafiali, ledwie jakimś marginesie... warto tyle linijek poświęcać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Polskiej Akademii Nauk - Centrum dezinformacji.

Z książki Żniwa z dedykacją dla Polaków odwracających wzrok

"Drugi znaczący wymiar zbrodni popełnionej w Gniewczynie to zrelacjonowane przez Markiela tortury, którym poddawano Żydów przed śmiercią. Należy się domyślać, że
torturowanie Żydów oraz torturowanie i gwałcenie Żydówek było wówczas powszechnym zjawiskiem."

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku, ciszej, to nasza polska tajemnica ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Noooo!!!! Jeszcze trochę i dowiemy się, że to Polacy są największymi zabójcami Żydów. Przecież to właśnie oni spowodowali ich napływ wieleset lat temu na te tereny dając im schronienie przed prześladowcami z Europy, aby potem z premedytacją nasłać na nich nazistów i przy okazji ich zlikwidować, jako zemstę za powieszenie na krzyżu Jezusa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.