Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Społeczeństwo > Profesor Bralczyk nauczy grabarzy pięknego języka

Pozycja materiału w rankingach:

17490 miejsce

Dział: Społeczeństwo

Ocena: 6pkt

Oceń:

Profesor Bralczyk nauczy grabarzy pięknego języka

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • 2007-12-05 09:42
  • Odsłon: 6333
  • Komentarzy: 1

"Brelok" to wisielec, "dębowa jesionka" to trumna, a zmarły to "sztywniak", "kloc" albo "skóra". Słownictwo grabarzy pozostawia wiele do życzenia. Po licznych skargach oburzonych żałobników, przedsiębiorcy pogrzebowi uderzyli się w piersi i postanowili wyeliminować ze swojego branżowego języka wyrażenia raniące uczucia rodzin zmarłych. Ma ich tego nauczyć profesor Jerzy Bralczyk.

W łódzkiej firmie "H.Skrzydlewska" o nieboszczyku nie wolno powiedzieć inaczej jak "osoba zmarła" / Fot. Dziennik ŁódzkiJęzykoznawca ma piekielnie trudne zadanie, bo język polski jest wyjątkowo ubogi i toporny w zakresie spraw wiecznych. O tym, że z problemem coś trzeba zrobić, świadczy praca magisterska Beaty Mróz, prawniczki z Warszawy, która napisała pod kierunkiem prof. Bralczyka pracę magisterską na temat języka branży funeralnej.

Odwiedziła dziesiątki zakładów pogrzebowych w Polsce, podsłuchiwała na cmentarzach. Materiał, który zebrała, może wywoływać u niektórych szok. Mgr Mróz zgromadziła aż 34 określenia trumien, m.in. dębowa jesionka, garnitur, pudełko, piórnik - jeśli z ciałem, to "piórnik z wkładem". Wisielec to "brelok", a topielec "boja". Na pustą urnę mówi się w branży "doniczka", a na wypełnioną, przekazywaną rodzinie po kremacji "gorący kubek".

"Sucharek" to w nomenklaturze grabarzy wyjątkowo szczupły zmarły, a "klocek" - jego przeciwieństwo. Rodziny, które biegają po zakładach pogrzebowych, by sprawdzić cennik, to "kolędnicy" albo "apacze" (od odpowiedzi na pytanie: "a patrzę" - na ceny).

Słownictwo używane na cmentarzu może wywołać szok i niesmak. Nic dziwnego, skoro ceremonia chowania to "pakowanie do dołka", zmarły to "niebol" albo "skóra".

- Kiedy usłyszałam, że mój kuzyn to "sztywny suchar", zrobiło mi się bardzo przykro. Rozpłakałam się - wyznaje Teresa Janik, sklepowa z Poznania, która przyjechała na ceremonią pogrzebową do Sieradza. Poskarżyła się szefowi zakładu pogrzebowego. Do innych firm też przychodzili żałobnicy oburzeni słownictwem grabarzy.

Stowarzyszenie funeralne postanowiło więc zaangażować językoznawcę, by wygłosił kilka wykładów, połączonych z zajęciami warsztatowymi. Profesor miałby odwiedzić kilkanaście miast w Polsce, między innymi: Łódź, która swego czasu zasłynęła z afery łowców skór. Podczas wykładów przeszkoliłby od trzech do pięciu tysięcy osób z branży.

- Pracownicy branży spotykają się z ludźmi dotkniętymi tragedią. Powinni postępować elegancko i taktownie - tłumaczy Tomasz Salski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Kremacyjnego, Administratorów Cmentarzy i Przedsiębiorców Pogrzebowych. - Dla nas słowo "zwłoki" czy "ciało" to chleb powszedni. Osoby pogrążone w żałobie załamuje, na przykład, sformułowanie "przewiezienie zwłok". Bo przecież dla zrozpaczonej rodziny to nie zwłoki, lecz najukochańszy mąż albo mama.

Profesora Jerzego Bralczyka pozytywnie zaskoczyła inicjatywa pracowników branży pogrzebowej.

- Dobrze, że chcą się doskonalić. W czasie żałoby neutralne na pozór słowo "trup" nabiera brutalnego zabarwienia, dlatego taktowniej posługiwać się terminem "osoba zmarła", "przewiezienie osoby zmarłej". Słowo "osoba" jest tu niezmiernie istotne, bo wskazuje na człowieka - zauważa prof. Bralczyk.

Tylko nieliczni przedsiębiorcy już wprowadzili surowe zasady w zakresie słownictwa używanego przez pracowników. Witold Skrzydlewski, pełnomocnik rodzinnej firmy "H. Skrzydlewska" z Łodzi, chwali się, że wprowadził obowiązek mówienia o nieboszczyku per "osoba zmarła".

- Pracownicy wiedzą, że muszą gryźć się w język - podkreśla Witold Skrzydlewski. Jak wymknęłoby się np. "gdzie położyć trupa", to będą mieli ciężką awanturę i kary. Kultura, kultura i jeszcze raz kultura - podkreśla Skrzydlewski.

Mgr Beata Mróz też ma nadzieję na poprawę sytuacji.

- Wśród zalewu prostactwa zdębiałam, kiedy w jednym z warszawskich zakładów pogrzebowych usłyszałam, jak pracownik umawia się na przyjazd po ciało z workiem. "Przyjedziemy do państwa z białym całunem" oznajmił. Prawda, że wykwintnie i poetycko? - pyta retorycznie mgr Beata Mróz.

* * * * *

Profesor i grabarze


Kiedyś grabarza, który opuszczał trumnę do grobu nie można było odróżnić od umorusanego robotnika budowlanego i to takiego po ciężkiej dniówce. Dobrze było, jeśli od takiego "pracownika funeralnego" nie jechało porządnie przetrawioną gorzałką. Obyczaje się zmieniają. Teraz pracownicy przesiębiorstw pogrzebowych przestali już obrażać żałobników samym swoim wyglądem i chuchem, ale zostało sporo do zrobienia pod względem kultury osobistej. Ciekawe jest jednak to, że estetykę pogrzebów - w tym i garderobę grabarzy - wymusił rynek. A kultury osobistej wymusić nie może. Musi profesor Bralczyk.

Nie tak dawno szkolenia z kultury obsługi pasażerów prowadziły Polskie Koleje Państwowe. Najpierw się z tego śmiałem. Czego tu uczyć? Dzień dobry, dziękuję, proszę, do widzenia? Okazuje się, że trzeba. Naprawdę od pewnego czasu obserwuję, że konduktorzy w pociągach odnoszą się do pasażerów znacznie uprzejmiej niż dotychczas. Co do szkolenia grabarzy mam jednak wątpliwości, a szczególnie, czy prof. Jerzy Bralczyk będzie dla nich wystarczającym autorytetem. Co im powie? Że to nieładnie mówić o zmarłym "sztywniak" w obecności rodziny zmarłego? Czy właściciele firm pogrzebowych dopiero teraz się ocknęli? Sami nie wiedzieli co znaczy delikatność? Rynek nie nauczył? To niech uczy prof. Bralczyk. A każdemu grabarzowi na zakończenie wykładu niech wręczy pracę magisterskę Beaty Mróz na temat języka branży funderalnej. Najlepiej z dedykacją.
Sławomir Sowa, Magdalena Hodak
PT

Komentarze: 1

Sortuj komentarze:

Michał Tyrpa 07.12.2007 06:14

Ocena: Ocena pozytywna 43 Ocena negatywna 49

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.