Światu zachodniemu grozi całkowite zahamowanie wzrostu gospodarczego z powodu kryzysu zadłużeniowego i bankowego w Europie - uważa profesor ekonomii ze Szkoły Zaawansowanych Studiów Międzynarodowych (SAIS) Uniwersytetu Johna Hopkinsa, Erik Jones.
Prof. Jones, który obecnie pracuje we Włoszech, kierując Instytutem Badań Politycznych Ośrodka SAIS w Bolonii, przedstawił w rozmowie z PAP mechanizm kryzysu banków, prowadzący potencjalnie do zahamowania wzrostu.
"Wszystkie oznaki wskazują na poważne problemy z europejskim systemem bankowym. Jest to wynik strat banków związanych z obciążeniem długami państw; strat, które nie zostały wykryte w rezultacie dwóch tzw. stress-testów" - powiedział w rozmowie z PAP prof. Jones.
"Są to problemy całego kontynentu z wyraźnymi implikacjami transatlantyckimi, ponieważ wiele banków amerykańskich także ucierpiało w wyniku kłopotów banków w Europie. Wszystkie te banki są ze sobą powiązane. Istnieje wielki kanał przepływu pieniędzy przez Atlantyk i gdyby miały one przestać płynąć, miałoby to wielki wpływ na dostępność kredytu zarówno w Europie jak i w USA" - dodał prof. Jones.
Jak zauważył, "w ostatnich dniach giełda akcji poszła nieco w górę, co opierało się na przewidywaniu, że politycy europejscy podejmą teraz zdecydowane działania, aby dokapitalizować banki".
Wyraził jednak powątpiewanie, czy rządy uczynią to "w sposób skoordynowany". Nieskoordynowane dokapitalizowanie może z kolei "zaowocować znaczącymi ucieczkami kapitału z banków, które nie zostaną odpowiednio szybko ustabilizowane, do innych banków. Będziemy wtedy świadkami wielkiej niestabilności, rozchwiania europejskiego systemu bankowego, większego nawet niż obecnie" - powiedział.
"Może nastąpić wówczas dalsze +zamrożenie+ na rynku międzybankowym, tzn. banki przestaną pożyczać sobie nawzajem. Ich zdolność udzielania kredytów zostanie wtedy drastycznie zmniejszona i rządy będą musiały wyłożyć znacznie większe środki na wspomaganie banków. Najbardziej prawdopodobny scenariusz w takiej sytuacji to radykalne spowolnienie aktywności gospodarczej w Europie" - powiedział ekspert, podkreślając: "Wzrost spadnie do zera. Szczególnie ucierpią na tym kraje na peryferiach UE".
Podobnie jak wielu ekonomistów amerykańskich, Jones krytykuje strategię walki z kryzysem, przyjętą przez rządy państw Unii Europejskiej.