Facebook Google+ Twitter

"Profesor Kieżun na pewno nie był donosicielem"

Współautorzy: Barbara Figurniak

6 października miała miejsce dyskusja w Klubie Ronina w Warszawie, podczas której odpierano oskarżenia pisma "Do Rzeczy" o świadomej współpracy profesora Witolda Kieżuna z bezpieką PRL-u.

Klub Ronina, Foksal / Fot. B.FigurniakW dyskusji wzięli udział Agnieszka Romaszewska, Roch Baranowski, prof. Jan Żaryn, Bogusław Szostakiewicz (asystent profesora Kieżuna) oraz licznie zgromadzona publiczność.
Spotkanie rozpoczął Roch Baranowski, który przedstawił prezentację, pokazującą nieścisłości i manipulacje w artykule "Do Rzeczy". Na ekranie wyświetlone były z jednej strony tekst z artykułu, a z drugiej stan faktyczny.
Pokazana została zwłaszcza postawa profesora Kieżuna w czasach PRL, wbrew fałszywej tezie Cenckiewicza i Wojciechowskiego, że był on "lojalnym obywatelem PRL".
Oto najważniejsze punkty wystąpienia :

• W. Kieżun zostaje zesłany do sowieckiego łagru śmierci na Syberii, a później do polskiego obozu pracy w 1945 i 46 r.
• Otrzymuje zakaz pracy jako asystent na UJ z powodu swojej antysocjalistycznej postawy
• Jego pierwszy projekt pracy doktorskiej zostaje odrzucony jako antysocjalistyczny
• W 1948 r. W. Kieżun zostaje aresztowany na 48 godzin za kontakty z AK
• Jego druga (skończona) praca doktorska zostaje odrzucona, jako propagująca rozwiązania wolnorynkowe
• Jest często przesłuchiwany i upominany za głoszenie antysocjalistycznych treści na swoich wykładach
• W 1956 r. jest głównym organizatorem „Rewolucyjnego Komitetu Destalinizacji” w Narodowym Banku Polskim; co skutkuje usunięciem go z centrali NBP, degradacją oraz przeniesieniem do pracy w filii NBP
• W latach 60 tych jest współorganizatorem buntu „kół młodych” w SD
• W 1973 r. zostaje usunięty z kierownictwa zakładu Prakseologii w PAN za głoszenie antysocjalistycznych poglądów na zebraniu kadry naukowej
• Wprowadza do Polski amerykańską myśli zarządzania; informuje Zachód o działaniach i patologiach PRL
• W latach 1970 tych współpracuje z Kulturą paryską i redaktorem Giedroyciem
• W 1980-1981 prowadzi wykłady nt. Solidarności „The Spirit of Solidarity” w 14 uczelniach w USA i Kanadzie
• Jako AK-owiec był całe życie „pod nadzorem” SB –czasami rzadziej, potem znów częściej
• Wytrwale prezentował niezależną postawę polityczną: w NBP, na wykładach, w PAN-ie, w SD, w swoich pracach
• Był celem różnych form ingwilacji i obserwacji
• Nasilony kontakt z SB był konsekwencją kontaktów z zagranicą, przede wszystkim z Amerykanami
• Amerykanin Robert Senkier poradził mu, aby wobec SB udawać kooperacyjnego, ale być ostrożnym
• Funkcjonariusz SB Szlubowski nie odnosił się wobec niego jak do TW, Kieżun myślał że jest figurantem
• W rozmowach z SB Kieżun kierował się zasadą podawania informacji znanych SB i nieszkodliwych oraz zapewniania o lojalności i niegroźności osób, o które go pytano
• Wobec władzy i obcych nauczył się „udawać” lojalnego obywatela PRL

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

Jestem przedstawicielką młodego pokolenia. Nikt ani nic nie zniszczy nam naszych Autorytetów! Możemy ubolewać tylko nad tym, że od nas odchodzą. W imieniu swoim oraz moich przyjaciół: chylimy czoła przed Panem Profesorem Kieżunem i życzymy mu wielu lat w zdrowiu i sile!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niszczenie, oszczerstwa, sianie wątpliwości, a przy tym wyniosłość, brak wiedzy i co najgorsze - brak pokory. Bardzo smutne, ale niestety mamy z tym często do czynienia. Tak Adrianno , łatwo niszczyć to, co nam najcenniejszego jeszcze w tym biednym kraju pozostało. Trudniej budować, tworzyć, czynić coś pożytecznego. No, ale jak widać każdy ma swoje zadanie do wykonania i dobrze mu z tym. Wielkim Autorytetom, Bohaterom narodowym chwała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Mateusz Jarosz

"Czy tak powinien reagować autor artykułu, pod którym czytelnik wpisuje swój komentarz? :)"
Powyższe zdanie pokazało panu mój "nawyk negatywnego oceniania ludzi i pouczania ich", bez refleksji nad samym sobą, ale to nie mój problem.
O profesorze wiem niewiele ponad to, co ostatnio o nim piszą i co on sam o sobie mówi.
Nie czuję się klakierem tak, jak nie czuję się szczekającym psem (p. Figurniak była tak łaskawa dla mnie jakiś czas temu )... :)
"Postać wybitna" wybitnie gloryfikowała ustrój i system, z którym współpracowała, biorąc tytuły, medale, apanaże i splendory za twórcze opisanie marksizmu dla potrzeb socjalistycznej prakseologii.
Proszę sobie darować osobiste wycieczki pod moim adresem, ja państwu nie zarzucam braku obiektywizmu spowodowanego państwa "zawodową działalnością okołopowstańczą",
abstrahuję od obiegowych opinii na temat Witolda Kieżuna, ponieważ są one osobne w stosunku do kwestii pt. "TW Tamiza".

@ Barbara Figurniak

Pani sobie uzurpuje prawo do kończenia ze mną dyskusji.
Nigdy z panią nie dyskutowałem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za bardzo solidne sprawozdanie, na jakie - jak się często można przekonać - z reguły rzadko decydują się publicyści - a z czego potem wynikają pomówienia i oszczerstwa, niszczące w życiu społecznym to, co najcenniejsze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Darku, ja się odniosłem do "w każdej sytuacji". Oóż nie w każdej - i tyle.
Zwykłe lenistwo - przykładem.

Co do reszty - zgoda. Mnie, który na każdym kroku stara się podkreślać wagę kontekstu, nie musi Pan przekonywać ;)
Kontekst, co też staram się podkreslać, nie oznacza relatywizmu. Jest kontekst - jest działanie, słuszne albo nie - w danej chwili. A co innego jeszcze - ocena działania po czasie, gdy wiedzy więcej. Zgoda?

Na co dzień niestety nie wygląda to tak różowo. Sam Pan napisał :

/...ludzie widzą to co chcą widzieć, taką mają skonstruowaną psychikę./

Rzecz w owym "chceniu" właśnie. Aby nie było to samooszukiwanie się. Które tylko w ekstremalnych sytuacjach może być dobre.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Darku, myślę, że kwestia dyskusji nad wyborem "mniejszego zła" w odniesieniu do postaci Profesora jest całkowicie bezpodstawna. Znając Jego cechy charakteru, przede wszystkim zachowanie się podczas powstania warszawskiego, jego niesłychane poświęcenie dla innych oraz nieugiętość w walce o prawdę, nie można stawiać Go na równi z ludźmi którzy ulegali w tych czasach przeróżnym słabościom. Polecam lekturę "Niezapomnianych twarzy". Polecam fragmenty "Magdulki" szczególnie o pobycie w obozie śmierci na Kara-Kum i wczucie się w sytuację człowieka, który każdego dnia może umrzeć w nieludzkich cierpieniach. Mimo to walczy i wygrywa. O przyjęciu perspektywy oceny z pozycji kapitana SB już pisaliśmy w artykule.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, nigdy pan nie był w tzw "sytuacji bez wyjścia"? gdy każdy ruch był tym złym wg pana oceny? Takie sytuacje się zdarzają, nie zawsze ale bywają. Stąd te "czasami". Ale nawet wówczas wybieramy drogę którą uznamy za najwłaściwszą, najlepszą dla nas. Ktoś posuwa się do świadomej kradzieży jabłka na straganie, wiedząc że grzeszy i że łamie prawo, naraża się na karę, ale alternatywą dla niego jest śmierć głodowa. Wybiera mniejsze zło, a raczej to co jest lepsze dla niego. Oczywiście są i tacy, co to kradną "dla sportu", ale dla nich większym dobrem jest ta adrenalina a nie przykazania boskie i prawo karne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Gębka, ja widzę że ma pan nawyk oceniania ludzi (z reguły negatywnie, to wiem akturat z lektury pana komentarzy) i w związku z tym, nie mógł pan się powstrzymać żeby nie pouczać mnie, jak mam się zachowywać. Dziękuję, ale wiem dobrze, co mam robić i co pisać. Ale to w ogóle nie jest istotne - te personalne prztyczki, litentia poetica, itd.
Problem jest w tym, że media nie znają granic w niszczeniu innych. Zwłaszcza, jeżeli dotyczy to postaci wybitnych. I zawsze znajdą się klakierzy, którzy od razu poczują się lepiej, jeżeli tylko wezmą udział w chórze szkalujących autorytety.
P. Gębka - nie zechciał pan się odnieść do mojej uwagi, że tak naprawdę niewiele pan wie o Profesorze, a ocenia go pan niczym sam Pan Bóg.
Jasne, że profesor jest atakowany. Już na placu boju nam zostało niewiele autorytetów do wykończenia. Jasne, że ci co go bronią też będą przedmiotem ataku. I tak kwitnie nasz sport narodowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jednak, sądzę, że się nie mylę.

Różnica polega na:

1. "czasami" w ostanim komentarzu.
2. "zawsze" w przedostatnim.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ p. Gębka. Wiem co oznacza TW i wiem także, jak łatwo można się było stać takim czy innym TW w tamtych czasach, nawet o tym nie wiedząc, a już szczególnie jeśli chodziło o osoby wybitne. Kończę dyskusję z panem.
@ Panie Darku "noże" już wbito w niejedne plecy i często od tyłu. Ja nie będę zniżać się do tego, aby kontynuować dyskusję z "wszechwiedzącym najlepiej", który swoją wiedzę opiera na artykule i powołuje się na swoje cytaty. Jeśli kogoś boli prawda niech sobie sam ze sobą pofilozofuje. Mnie na takie dyskusje szkoda czasu.
Profesor Witold Kieżun na nikogo nie donosił i nikt nigdy przez niego nie ucierpiał - wręcz odwrotnie. Zatem o co chodzi? Wszyscy wiemy doskonale.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.