Facebook Google+ Twitter

Projektantka Eva Minge: - Niczego w życiu nie żałuję

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2008-03-07 07:32

Najpopularniejsza polska projektantka mody, o której znów jest głośno za granicą. Po sukcesie w Rzymie, tym razem odniosła wielki sukces w Paryżu na prestiżowym pokazie Haute Couture swoją kolekcją luksusowych kreacji. Reportaż z tego wydarzenia oglądaliśmy w minioną niedzielę w TVP1.

Pokaz w Paryżu był dla pani bardziej prestiżowy niż ten przed pięciu laty w Rzymie?
- Moda włoska zawsze była mi bliższa od mody francuskiej. Ponadto, to moda włoska rządzi ekonomią światową, a ja jestem zarówno artystką, jak i ekonomistką. Jednak zdecydowanie ważniejszym był dla mnie styczniowy pokaz w Paryżu. Tamten w Rzymie był spektaklem, w którym brało udział 13 marek, ten był mój indywidualny. Mam za sobą około 20 pokazów na świecie, w tym w samych Włoszech 10, więc pomyślałam sobie, że muszę sprawdzić, jak zostanę przyjęta we Francji, w której będę mogła dalej się uczyć i rozwijać.

Eva Minge / Fot. AKPASięgnęła pani najwyższej półki?
- Tak i zdecydowałam się zaprosić dobrą, fachową prasę francuską, najbardziej ekscentrycznego krytyka Vincenta McDoom (pięknego transwestytę w zielonej sukience i na szpilkach), ludzi, których stać na kreacje od Haute Couture, polityków, arystokrację, przedstawicieli kultury i sztuki i oczywiście świata mody. Pokaz odbył się w jednym z dwóch najelegantszych hoteli Paryża "Le Crillon", w którym Valentino przez 10 lat prezentował swoje kreacje. Udostępniono mi sale balowe Marii Antoniny. To w nim zawsze zatrzymywała się księżna Diana i niedaleko niego zginęła w słynnym dzisiaj tunelu. Byłam zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że niektóre z gwiazd zaproszonych na mój pokaz jeszcze przed nim chcą kupować moje suknie i spotkać się ze mną przed lub po pprezentacji. Oglądały je wcześniej na specjalnych wirtualnych wizytówkach.

Ile osób przybyło na pani pokaz w "Le Crillon"?
- Przygotowano miejsca dla 150 osób, a przybyło ponad 250! Ludzie siedli nawet na kanapach, które miały swoje zadania w pokazie. Trzeba było improwizować, pójść na żywioł. Zabrakło miejsca dla Wojciecha Fibaka i jego córki. Po prezentacji siódmej sukni, zaczęły się oklaski które trwały już do końca.

Podobno wszystkie międzynarodowe modelki miały włosy zaplecione w tzw. koszyczki?
- To był mój pomysł. Owe koszyczki miały na uszach ślimaczki. Kojarzyły się z Polską. Modelki miały naturalne makijaże stylizowane na poranne, czyściutkie nimfetki.

Jaka była suknia finałowa?
- Nietypowa, bo czarna, uszyta z 80 metrów piór. Prezentowała ją, podobnie jak na początku pokazu, Polka.

A pani jak była ubrana?
- W skromną czarną sukienkę. Pięć identycznych zostało natychmiast zamówionych.

Czuła pani, że to przełomowy moment w życiu?
- Tak. Rozpłakałam się. Makijaż rozpłynął się razem ze łzami. Klaskał mi Paryż. Podszedł do mnie ekscentryczny krytyk Vincent i zamówił złotą suknię dla siebie. Po pokazie przez trzy dni przyjmowaliśmy zamówienia. Mój pokaz odnotowano w CANAL+.

Czy można powiedzieć, że weszła pani jako projektantka na rynek francuski?
- Jestem bardzo ostrożna, więc powiem, że otworzyłam sobie drzwi.

Jaki jest prawdziwy wymiar pani kariery zagranicą?
- We Włoszech jestem zadomowiona i czuję się tam w miarę dobrze. We Francji zaczynam. W różnych miejscach na świecie sprzedaję swoje rzeczy. Nie ma na świecie takiego projektanta mody, który wszedłby na rynek w ciągu dwóch, czterech lat, bo np. Dolce&Gabana przez 8 lat nie mogli się przebić na swoim własnym rynku włoskim, Versace przebijał się 10 lat. Markę buduje się latami. Mnie na dziś interesuje to, żeby tam zaistnieć, zainteresować sobą, zaskoczyć.

Więcej na ten temat czytaj wExpressie Ilustrowanym

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

bb
  • bb
  • 16.02.2011 09:30

Pamiętam, że Ewa Minge chwaliła się kilka lat temu w polskiej TV swoją znajomością z Berlusconim.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.