Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

650 miejsce

PROJEKTOWANIE GRAFICZNE - sztuka czy nie-sztuka?*

Wszechobecna na wyższych uczelniach artystycznych fabulistyka artyzmu gloryfikuje przekonanie o tym, że artystą się jest, a nie bywa.

 / Fot. dkLew Tołstoj pytając w swoim eseju Co to jest sztuka?, ...czy w istocie sztuką jest wszystko, co takową się mieni, i czy wszystko jest dobre, co jest sztuką, jak się mniema w naszym społeczeństwie..., nie był prekursorem wątpliwości, ale kontynuatorem myśli, które przetrwały próbę czasu i ewoluowały w zależności od omawianej dziedziny, związanej z szeroko rozumianą kreacją.

Artysta i pozostałe archaizmy studenckiej codzienności

Wszechobecna na wyższych uczelniach artystycznych fabulistyka artyzmu gloryfikuje przekonanie o tym, że artystą się jest, a nie bywa. Wobec tego wzrasta liczba samozwańczych artystów i zaciera się granica rozumienia tego, co sztuką nazywamy a nazywać się nią nie powinno.
Nominatywna definicja głosi, że wszystko co jest tworem rąk powinniśmy nazywać sztuką - jeżeli uważamy za sztukę wynik naszej pracy. Narysuję kreskę - będzie sztuka, zrobię kupę - będzie sztuka (przykładowe, skrajne prace studentów). Zmaganie się z tematem zadania jest doskonałą wymówką podczas oddawania prac po terminie zaliczeń czy braku uczestnictwa w zajęciach (znane mi z autopsji). Samo określenie artystyczna dusza, w mniemaniu studenta, czyni zeń uprzywilejowanego w nieróbstwie. Przykłady tych, którzy pod zadumaniem ukrywają lenistwo można mnożyć.

Istotnym dla artysty jest indywidualizm - kolejne pojęcie ze studenckiego słowniczka szerzące wtórny analfabetyzm, służące frymarczeniu postawy wobec kolegów i koleżanek w imię potrzeb jednostki. Kreowanie siebie na artystę jest równie powszechne co przekonanie, że wraz z otrzymaniem indeksu akademii artystą się zostaje. Nie twierdzę przy tym, że w byciu artystą jest coś niewłaściwego, ale postawa artystyczna, będąca nie kończącą się sumą usprawiedliwień wobec realiów świata pozaszkolnego, budzi mój sprzeciw. Zapytana podczas przyjacielskiego spotkania o to, czy czuję się artystą, zdecydowanie odpowiedziałam - Nie. - Jak to!?

Artysta Projektant - Grafik?

Podstawą wewnętrznego przekonania, że bycie artystą to stan zmienny, złożony i zależny od wielu czynników zewnętrznych jest wykonywanie projektów zleconych, za które pobieramy wynagrodzenie. Argument ten może wydawać się spornym. Przecież Rembrandt czy Michał Anioł również realizowali zlecenia, a mimo to ich działania stanowią ekwiwalent sztuki i artyzmu. Są to oczywiście kwestie bezdyskusyjne. Malarstwo, rzeźba, rysunek, litografia, sito czy inne techniki wizualnej kreacji polegające na zmaganiu się z formą (materią) należą do sztuk pięknych (w skrócie). Jednak antycypacja grafiki projektowej do miana jednej z dziedzin tych sztuk kłóci się z zasadami, funkcją oraz środowiskiem pracy projektanta. Ten, zanim zacznie realizować zadanie, uprzednio spisuje z klientem brief. Całość przyjmuje oficjalny charakter. Nie ogranicza kreatywności czy twórczej realizacji, ale powoduje wyzucie z uczuć oraz emocji będących podstawą pracy w wymiarze artystycznym.

Sztuka zaczyna się wtedy, kiedy człowiek w celu przekazania innym ludziom doznanego przez siebie uczucia ponownie je wywołuje w sobie i wyraża pewnymi zewnętrznymi znakami..., a przecież nie ryczymy z bólu i cierpienia projektując akcydensy!, chyba że nie ubłaganie zbliża się deadline, a my czujemy na plecach oddech zleceniodawcy. Komputer zaczyna się zawieszać, wylaliśmy kawę na klawiaturę, termin wykonania mija jutro. W takiej sytuacji niejednemu puszczą nerwy i sięgnie po chusteczkę.

Drugim czynnikiem wykluczającym projektowanie graficzne ze sztuk pięknych jest zasadność i racjonalizm towarzyszące rozwiązywaniu problemów związanych min. z kompozycją, doborem krojów, kolorów, papieru etc.. Wymienione czynniki mają za zadanie wzmocnić wypracowany w briefie przekaz. Kameralizują działania komercyjne do wąskiego grona odbiorców tak, aby ich wrażeniowość odnosiła się do grupy docelowej produktu. Sztuka natomiast globalizuje erupcję wzruszeń.

W środowisku grafików projektowych, typografów powszechna jest antycypacja artyzmu jako brak profesjonalizmu. Na rynku pracy artysta uchodzi za osobę nie wywiązującą się z nałożonych obowiązków, nie dotrzymującą terminów, wprowadzającą chaos i zamieszanie (opinie z jakimi stykają się studenci Akademii Sztuk Pięknych w trakcie rozmów o pracę). Pokutuje obraz kreowany latami przez uczelnie artystyczne - jednostki, która dokonała samowykluczenia poprzez epatowanie indywidualizmem zamkniętym na zewnętrzną krytykę. Przed laty powszechny był wśród studentów grafiki brak znajomości podstawowych zagadnień z zakresu poligrafii czy edycji tekstu. Do dzisiaj są one pomijane przez znaczną część wykładowców. Ich ignorancja wynika najczęściej z nieznajomości obsługi programów graficznych czy środowiska internetowego. Gloryfikacja grafiki warsztatowej ma tę niewiedzę zakrzyczeć.

Praca u podstaw - ASP (Absolwent Szuka Pracy)

Czy możliwym jest w przyszłości, żeby uczelnia ogólny model kształcenia zmieniła zatem na wyspecjalizowany, poprzez powołanie osobnych wydziałów grafiki projektowej oraz grafiki warsztatowej? Obecnie studenci wybierając jako specjalizację jedną z pracowni projektowych, jako drugą zmuszani są wybrać pracownię warsztatową. Działania te zapewniają kadrze nauczającej stanowiska pracy, nie reprezentują jednak interesów studentów, wśród których powszechna jest potrzeba konkretyzacji przyswajanej wiedzy (zarówno z grafiki projektowej jak i warsztatowej). Odbierając im możliwość specjalizowania się w wybranej dziedzinie, minimalizuje się ich szanse na zdobycie pracy. Amerykanie dawno uświadomili sobie, że rynek potrzebuje specjalistów. W Europie przodownikami tego modelu są nasi niemieccy sąsiedzi. Większość polskich uczelni technicznych również podąża torem nie skazującym studentów na bezrobocie.

Eskalacja świadomości studentów, którzy pierwsze kroki zawodowej kariery stawiają nierzadko w trakcie trwania trzeciego roku studiów, odziera z szat szeroko promowany akademicki eskapizm - nagi jawi się jako ubogi krewny zawodowego grafika - projektanta. Środowisko pracy, którym jest komputer, ekran, myszka (często tablet) i oprogramowanie graficzne jedynie imitują charakter pędzla, fakturę płótna. Są natomiast udoskonaleniem kaszty, systemu mieszania farb, odwzorowania rzeczywistego koloru. Materię wirtualnego świata stanowią fonty, master strony, obiekty wektorowe, krzywe Béziera (link). Realizację każdego projektu determinują ścisłe zasady definiowane gramaturą papieru, rodzajem maszyny drukarskiej, sposobem nanoszenia koloru, uszlachetnieniem edytorskim. Istotą realizacji jest produkt. Projekt stanowi komentarz, ma za zadanie wywoływać emocje zależne od tematu, a nie przekazywać subiektywne przeżycia autora. Paralelizacja środków wyrazu wzmacnia przekaz informacji, nosi znamiona kreacji artystycznej, ale artysty z autora nie czyni.

Podoba-mi-się

Agencje reklamowe, firmy tworzące działy graficzne czy zleceniodawcy zatrudniają grafików, którzy przede wszystkim łączą cechy dobrego rzemiosła ze skuteczną kreacją (z grubsza rzecz ujmując). Podstawę wyboru zazwyczaj stanowi portfolio, doświadczenie na podobnym stanowisku oraz rekomendacje. I tutaj dotykamy istotnej kwestii – społecznej oceny tego, co dobre jest a co nie. Unifikacja pięciu lat studiów – wypracowanego przez te lata stylu, języka autorskiej wypowiedzi – do stwierdzenia, że nasze prace są super czy nie ładne, zdaje się być policzkiem wymierzonym przez zasobność portfela naszego klienta. Tołstoj podsumowuje, Ludzie dopiero wtedy zrozumieli, że sensem jedzenia jest odżywianie ciała, kiedy przestali uważać przyjemność za sens tej czynności. Tak samo rzecz się ma ze sztuką. Ludzie zrozumieją sens sztuki dopiero wtedy, kiedy przestaną uważać za sens jej działalności piękno, to znaczy przyjemność.... W takiej sytuacji rzadko dochodzi do popełnienia sztuki. Gdy przyjmujemy za kryterium oceny określenie, że dzieło jest ładne czy brzydkie, mamy do czynienia z laicyzacją pojęć. Świadomość projektowa inżynierów, magistrów prawa, biologii, kucharzy, czy pani Krysi z nocnego za rogiem jest żadna. Wobec tego roszczenie sobie przez nich prawa do oceny kompetencji projektanta nie znajduje uzasadnienia (to kolejny temat wart rozwinięcia: 'grafik' - 'grafik', kto tu projektuje?)**. Dobrym przykładem będzie niedawny rembranding logo PZU.
Typowe zlecenie (odświeżenie wizerunku firmy) budzące wiele emocji w branży - min. zazdrość (ponieważ w duecie z pracą w grę wchodzą poważne kwoty). Na forach internetowych zawrzało. Monopol krytyki przerwał artykuł Rzeczpospolita Ekspertów i nowe logo PZU. Odważna postawa Tomka Kudła, który dostrzega kontekst logo w odniesieniu do budowania marki, tworzenia jej wizerunku w świadomości ludzi, przypomina, że znak firmowy jest jednym z elementów identyfikacji wizualnej. Autor zrywa z mitem projektowania, w myśl którego efekt pracy grafika ma zachwycać. Priorytatywna powinna być prostota, czystość formy i przekazu. Dotyczy to zarówno znaku, plakatu, akcydensów, opakowań, edytorstwa, prepress etc.. Taka postawa wyklucza stwierdzenie podoba-mi-się z współtworzących teorie sztuki.

Redefinicja „Sztuk Pięknych”

Czy możliwym jest byśmy w projektowaniu graficznym otarli się o sztukę? Zdecydowanie tak, ale pojęcie sztuki należałoby zredefiniować odnosząc się do nowych dziedzin, do których ewoluowała grafika, od technik warsztatowych do współczesnego środowiska, w którym pracuje projektant. Dzieło projektowe (nie wykonywane jedną z technik warsztatowych) może być sztuką. Jednak porównanie malarstwa XVI-wiecznego z współczesnym plakatem typograficznym jest dalece niestosowne. Próżnym szukać wśród współczesnych teorii sztuki odniesień do poszczególnych dziedzin, którymi zajmuje się grafika projektowa. Ona sama nie znalazła swego miejsca w szeregu. Wydaje mi się, że projektowanie graficzne dalece wyprzedza wszelkie próby standaryzacji w kontekście sztuk plastycznych. Twórcy wykorzystują do celów kreacji tak szeroki wachlarz niemal wszystkich technik artystycznego wyrazu, że niemożliwym staje się ich sklasyfikowanie i osadzenie w sztukach pięknych. Najbliższe omawianego tematu wydaje mi się połączenie myśli antycznej i średniowiecznej z definicją sztuki pospolitej i wyzwolonej. Powstała w ten sposób definicja nie wykluczałaby z pojęcia sztuki określonych zasad i reguł wymaganych w projektowaniu, ale dzieliłaby powstałe utwory na wyzwolone i związane z rzemiosłem (np. wymagające pracy fizycznej). W takim odniesieniu można by przyjąć, że projektowanie graficzne sztuką bywa, ale czy nią jest? - moim zdaniem nie.

* w kontekście Akademii Sztuk Pięknych
** in progress :-)



Wątek artysty w kontekście sztuki został rozwinięty ze względu na zależności wynikające z powszechnie przyjętej, ogólnej definicji sztuki.


Sztuka – dziedzina działalności ludzkiej, uprawiana przez artystów. Nie istnieje jedna spójna, ogólnie przyjęta definicja sztuki, gdyż jej granice są redefiniowane w sposób ciągły, w każdej chwili może pojawić się dzieło, które w arbitralnie przyjętej, domkniętej definicji się nie mieści.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.