Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

180432 miejsce

Prokom Trefl Sopot wygrał ważne spotkanie w Eurolidze

Mistrz Polski pokonał we Francji tamtejszy zespół Le Mans i jest bardzo blisko awansu do fazy TOP 16. Mimo problemów z kontuzjami, sopocianie zagrali zespołowo i wygrali, sprawiając kibicom prezent pod choinkę.

Przypomnijmy, że mistrzowie Polski w pierwszym pojedynku okazali się nieznacznie lepsi od francuskiej drużyny, ale wygrali całkowicie zasłużenie, przez większą część meczu grając niezły basket. Tuż przed dzisiejszym meczem obie drużyny były jednak w tym samym miejscu, co na początku rozgrywek - obie miały po 3 zwycięstwa i 4 przegrane. W odrobinę lepszej sytuacji, dzięki korzystniejszemu bilansowi małych punktów, byli koszykarze z Le Mans.

W polskiej drużynie pod znakiem zapytania stał występ Hamiltona, Chrystiana Dalmau oraz Rashida Atkinsa. Wszyscy wymienieni pojechali jednak do Francji, lecz ich występ miał być uzależniony od dyspozycji w danym dniu. Wspomniani zawodnicy pełnili do tej pory funkcję rozgrywających. Pod ich nieobecność na pozycji playmakera miał zagrać Donatas Slanina. Na własnym parkiecie Le Mans wygrało jednak tylko w pierwszej kolejce, choć trzeba przyznać, że w pozostałych meczach za rywali miało Olympisakos i Tau. Jeśli Prokom myśli realnie o awansie do TOP 16, musi wybrać to spotkanie.

W pierwszej piątce Prokomu wyszli: Dalmau, Hamilton, Masiulis, Besok i Slanina. Pierwsze pięć punktów dla sopocian rzucił Slanina, a po 4 minutach gry było 5:10. W trakcie tej kwarty gospodarze rozkręcali się, aby w siódmej minucie tracić do Prokomu jeden punkt (13:14). Po 8 minutach gry widzieliśmy na parkiecie już wszystkich graczy, których występ w meczu nie był pewny do samego końca. Pierwszy na ławkę usiadł Hamilton, a minutę później Dalmau. Ostatecznie pierwszą kwartę Prokom przegrał 23:22.

Prowadzenie goście odzyskali w 4. minucie drugiej kwarty, dzięki dobrym akcjom Michaela Andersena, który trafił 3 rzuty na 4 oddane (27:29). Francuzi rzucali z katastrofalną skutecznością, która po 17 minutach wynosiła zaledwie 28 procent. Pod koniec kwarty wszystko wróciło do normy, Prokom prowadził 35:39, a dobrą zmianę dał Adam Wójcik (7 punktów). Po pierwszych 20 minutach gry mistrz Polski wygrywał 38:41. Najwięcej punktów w pierwszej połowie rzucili Andersen (9) i Dalmau (8).

Po przerwie zawodnicy Prokomu wyszli na parkiet nadal skoncentrowani, co pomogło im w kontrolowaniu meczu. Kolejny zmiennik – Besok, okazał się dobrym rozwiązaniem. Koszykarz po spędzeniu 11 minut na parkiecie miał na swoim koncie 12 punktów. Na dwie minuty przed końcem tej odsłony, Prokom prowadził 51:61. Po trzeciej kwarcie goście z Polski prowadzili 54:64.

Ostatnią kwartę spotkania Prokom zagrał bardzo spokojnie, ostrożnie, co przełożyło się na wynik. Jak to zawsze bywa, pod koniec spotkania drużyna przegrywająca próbuje przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Dziś sopocianie nie popełnili błędu z ubiegłego tygodnia i zdołali wygrać z Le Mans 73:84.

Le Mans – Prokom Trefl Sopot 73:84
(23:22, 15:19, 16:23, 19:20)

Le Mans: Campbell 13, Sokolo 11, Bogavac 11, Gregory William 10, Nicevic 9, Batum 8, Amagou Pape 7, Koffi 4; Prokom: Besok 18, Dalmau 13, Andersen 11, Wójcik 11, Slanina 9, Nordgaard 7, Atkins 5, Hamilton 4, Masiulis 3, Hukic 3, Dylewicz 0.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.