Facebook Google+ Twitter

Prokom wygrywa w pomorskich derbach

Donatas Slanina poprowadził mistrza Polski do zwycięstwa nad Polpharmą Starogard Gdański 80:75. Litwin zdobył dla Prokomu 31 punktów, aż 6-krotnie trafiając za trzy punkty.

Najskuteczniejszy gracz gospodarzy, Donald Copeland i Krzystof Roszyk, który pozbawił Amerykanina ochoty do gry w czwartej kwarcie. / Fot. Daniel KurDrużynie Polpharmy nie pomogła nawet fantastyczna dyspozycja najlepszego strzelca zespołu gospodarzy, Donalda Copelanda. Amerykanin zdobył dla starogardzkiej ekipy 33 punkty i przez większość spotkania był nie do powstrzymania dla sopockiej defensywy. Spotkanie dość niepodziewanie rozpoczęło się od prowadzenia gospodarzy 11:4, jednak mistrzowie Polski nie pozwolili odskoczyć Polpharmie na większą ilość punktów. Skuteczne rzuty za trzy Milana Gurovica i Slaniny pozwoliły przyjezdnym wyjść na prowadzenie 11:15. Ostatecznie pierwsza partia zakończyła się wynikiem 15:18, głównie dzięki skutecznej grze Dawida Witosa, który ważne punkty trafił w ostatniej sekundzie kwarty.

Slanina show

Druga odsłona to koncertowa gra najlepszego zawodnika spotkania Donatasa Slaniny. Trzy trójki i dwa celne rzuty dwupunktowe, pozwoliły powiększyć dorobek Slaniny o 13 punktów, a Prokom wyprowadzić na prowadzenie 21:27, a później 36:40. Gospodarze jednak nie próżnowali i również odpowiadali rzutami za trzySkuteczna gra Donatasa Slaniny pozwoliła Prokomowi wygrać spotkanie z Polpharmą. / Fot. Daniel Kur punkty. Brylował w tym Copeland i Witos, a swoje dorzucił Paweł Leończyk. Dobra postawa miejscowych pozwoliła odrobić część strat. Po pierwszej połowie meczu Polpharma przegrywała 38:40. Liderem Prokomu po połowie spotkania był Slanina, który zdobył 21 punktów, a daleko za nim plasował się Gurovic (5) i Shakur (5). Grę gospodarzy prowadził głównie Copeland, mający na punkcie 15 punktów, za nim Leończyk (7), Hall (6) i Witos (5).

Pachniało sensacją

Trzecią kwartę mocniej rozpoczęli starogardzianie, wyprowadzając stan meczu na 43:42, a po czterech minutach gry miejscowym udało się zwiększyć przewagę nawet do czterech punktów. Dość szybko jednak Tomas van den Spiegel był nieco w cieniu koszykarzy gości i Donatasa Slaniny. / Fot. Daniel Kurmistrzowie Polski doprowadzili do wyrównania, choć kosztem bardziej agresywnej gry w obronie. Przyjezdni zapłacili za ten manewr czterema faulami na koncie rozgrywających: Harissisa i Shakura. Pojawił się spory problem na pozycji rozgrywającego. Moi gracze połapali zbyt dużo fauli, jakoś sobie jednak poradziliśmy - tłumaczył trener Prokomu Eugeniusz Kijewski. Z tego też powodu pogorszyła się gra obronna gości, co pozwoliło rozpędzić się Copelandowi. To właśnie on zakończył trzecią odsłonę skutecznym rzutem za dwa, ustalając wynik przed decydującą partią na 62:61.

Roszyk powstrzymał Copelanda

Prokom lepiej rozpoczął ostatnie 10 minut i po kilku szybkich akcjach prowadził już 72:78. Taki wynik sopocianie zawdzięczają dobrej postawie Krzysztofa Roszyka, który wykluczył z gry Copelanda. Najważniejszym dla przebiegu meczu był moment, gdy Roszyk pokrył Copelanda. Od tamtej chwili Polpharma miała spore kłopoty - skomentował po meczu Donatas Slanina. I rzeczywiście. Ciężar gry gospodarzy spoczął już nie na najskuteczniejszym Amerykaninie w barwach biało-niebieskich, ale na graczachSlanina przejął na siebie ciężar zdobywania punktów w meczu derbowym. / Fot. Daniel Kur obwodowych. Jednak Witos, Leończyk czy Hall byli nieskuteczni. Na minutę przed końcem wiadomo było, że Prokom tego meczu już przegrać nie może, mimo, że parkiet opuścić musiał za piąty faul Harissis. Ostatecznie sopocianie zwyciężyli w Starogardzie 75:80.

Mianem najlepszego gracza spotkania mogli podzielić się Slanina, który ostatecznie rzucił 31 punktów i skuteczniejszy o dwa oczka Copeland. Dobre spotkanie dla żółto-czarnych rozegrał również nowy center sopocian Jovo Stanojević (14 punktów, 7 zbiórek) oraz chwalony przez Slaninę, Krzysztof Roszyk (6). W ekipie gości na pochwały zasłużył Dawid Witos (14) i Paweł Leończyk (10). Natomiast gorzkich słów od kibiców nasłuchał się trener miejscowych Jerzy Chudeusz, któremu na koniec kwarty pomachano białymi chusteczkami. Ja się koncentruję na meczu, a nie na kibicach. Co kibice robią to jest ich wola - skwitował Chudeusz. Gramy kolejny mecz, w którym moi gracze spisują się coraz lepiej, ale brakuje zwycięstw - usprawiedliwiał swoją ekipę szkoleniowiec biało-niebieskich.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Chyba nas olal :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

A czym fotki pstrykasz?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Elegancko... Donatas to kat, te trojki sa jak gwoździe do trumny ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

PLUS! Super tekst i foty!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.