Facebook Google+ Twitter

Proksa znów zwycięża

W piątkowy wieczór 15 grudnia w Bethnal Green pod Londynem, Grzegorz Proksa zdał kolejny sprawdzian na zawodowym ringu. Tym razem pokonał na punkty Steve'a Conwaya, byłego mistrza świata.

Wczorajszy test był najcięższą przeprawą w dotychczasowej karierze Polaka. Jego rywal to bardzo doświadczony pięściarz, który z niejednego pieca jadł chleb, a jego najwięszym sukcesem było zdobycie pasa mistrzowskiego federacji IBO. Poza tym angielscy pięściarze to z reguły zawodnicy, którzy prezentują twardy, brutalny boks, przez co pojedynki z ich udziałem należą do najciekawszych w Europie.

Grzesiek zaskoczył decyzją o podjęciu walki z tak wymagającym rywalem. Z reguły na takim etapie kariery (kilka walk zawodowych) profesjonalni bokserzy walczą z niezbyt wymagającymi rywalami. Tu mieliśmy sytuację odmienną, ponieważ w dziewiątej walce "Super G" postanowił udowodnić, że jest pięściarzem, w którym drzemie ogromny potecjał.

Proksa nie przeliczył się. Od początku walki kontrolował jej przebieg tylko kilkukrotnie dając się zaskoczyć atakami Conwaya. Zawodnik z Węgierskiej Górki wielokrotnie wyprzedzał ataki Anglika, umiejętnie schodząc z linii ciosu i przy okazji kontrując go ciosami prostymi i sierpowymi. Świetny balans ciałem Grzegorza mógł podobać się kibicom.

Proksa dzięki zwinności unikał ciosów Steve'a Conwaya. "Super G" praktycznie nie uderzał w korpus. Można uznać ten fakt za ciekawostkę, ponieważ ciosy bite w ten sposób były do tej pory domeną Polaka. Myślę, że sytuacja taka mogła być zaskakująca dla Conwaya, a styl boksowania Grześka wybitnie mu nie pasował. Anglik wiele razy walczył bez pomysłu, co w ostateczności doprowadziło go do porażki. Proksa obnażył w wielu sytuacjach braki w wyszkoleniu Conwaya, lecz sam w kilku sytuacjach nie ustrzegł się błędów. "Super G" wygrał w dobrym stylu z naprawdę solidnym pięściarzem, a co najważniejsze wygrał zasłużenie.

Piątkowa wygrana pozwala optymistycznie patrzeć na przyszłość Proksy. Talent i determinacja młodego Polaka może doprowadzić go za kilka lat do walk o najwyższe stawki. Pokonanie Conwaya na jego terenie to pierwszy krok do kolejnych zawodowych sukcesów. Bez wątpienia Grzgorz sprawił sobie oraz swoim kibicom najlepszy prezent świąteczny. Możemy powiedzieć, że rok 2006 był dla niego niezywkle udany (zdobycie młodzieżowych pasów WBC oraz IBF oraz ich obrona). Miejmy nadzieję, że nadchodzący rok będzie równie pomyślny, a kolejne ringowe potyczki będą rozgrywać się o coraz wyższą stawkę, czego Grzegorzowi oraz wszystkim kibicom boksu serdecznie życzę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.