Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30941 miejsce

Prokurator Generalny A. Seremet o Amber Gold. Komentarz

Zgodność założeń i większości działań Amber Gold z prawem – to jeden z powodów, dla których prokuratura zakłada bezkarność Marcina Plichty.

Sonda

Gdyby Amber Gold i podległa mu spółka lotnicza nadal istniały

 / Fot. Andrzej Artur- Pomorzański fundusz został założony zgodnie z prawem – tłumaczył posłom prokurator generalny Andrzej Seremet. W piśmie skierowanym przez Seremeta do Sejmu znajdują się następujące konkluzje: Amber Gold działało legalnie, żyło z wpłat od kolejnych klientów i nigdy nie przyniosło zysku. Państwo nie miało podstaw do tego, aby się interesować spółką, bo wszystko było zgodne z literą prawa.

"Spółka działała na podstawie obowiązujących przepisów (...), zajmowała się sprzedażą lokat w metale szlachetne oraz udzielaniem pożyczek gotówkowych" – czytamy w sprawozdaniu.

Prokurator przypomina, że nieostre jest pojęcie podstawowych interesów ekonomicznych państwa, które pojawia się w ustawie o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu. - Nie wiadomo, czym jest podstawowy interes ekonomiczny państwa. Niejasna jest rola państwa w nadzorze takich podmiotów.

W konsekwencji tak nieostrych definicji prokuratura, służby i policja mają utrudnione ściganie sprawców. – Za potwierdzenie takiej tezy może świadczyć wystąpienie sejmowe ministra finansów Jana Vincenta Rostowskiego, który stwierdził, że "polski system bankowy jest silny i skala działalności parabankowej nie stanowi żadnego zagrożenia dla jego stabilności" – wskazał Seremet.

Czytaj więcej: Zarządzanie wizerunkiem młodego Tuska

Afera Amber Gold wybuchła latem 2012 r. W trzy lata Marcin Plichta rozwinął działalność gospodarczą w oparciu o powierzane mu pieniądze na spekulację złotem. Za nie zbudował dobrze prosperujące linie lotnicze, z których dochód miał być dzielony z "akcjonariuszami" Amber Gold. Dopiero gdy Marcin P. założył linię OLT, przyciągnął uwagę służb specjalnych albo rywali z rynku usług pasażerskich. Okazało się, że przewoźnik utrzymuje się z wpłat klientów Amber Gold. Wkrótce po nagonce medialnej firma przestała wypłacać klientom odsetki i oddawać wkłady finansowe. Po zatrzymaniu Marcina P. udało się odnaleźć majątek o wartości około 70 mln, z którego będą spłacani poszkodowani. Nie wiadomo jeszcze, jaka kwota trafi do oszukanych inwestorów, gdyż pierwszeństwo w windykowaniu należności ma zawsze państwo.


Komentarz


Czy należy się zgodzić z prokuratorem generalnym?

Marcin Plichta nie zrobił nic ponadto, co robią od lat rynki finansowe. Był uczciwszy. Zyskiem z legalnie zainwestowanych pieniędzy pewnie podzieliłby się z mieszczaństwem, które odłożyło grosz do spekulacyjnej skarbonki. Licho, czyli konkurencja nie przespało. Akcja pod tytułem wyeliminować nowego przewoźnika w pełni się powiodła z wyręką polskich mediów, które straciły swojego Zuckerbegera i polskiego państwa, które straciło kapitał lokowany nie na Kajmanach, ale nad Wisłą. Stracili przede wszystkim polscy obywatele, którzy prędzej doczekaliby się zwrotu swoich pieniędzy i z nawiązką, bo inwestycje Marcina dobrze rokowały i były trafne, a tak nie doczekają się niczego.

Wystarczyła odrobina wyobraźni, żeby za ciosami wymierzanymi polskiej firmie dostrzec absurd dwustandaryzacji. Banki okradające ludzi na setki sposobów nic sobie przecież nie robią z Nadzoru. Czy ktoś słyszał aby Goldman-Sachs kajał się za "opcje walutowe" albo za korumpowanie rządów, w których zasiadają jego ludzie i zaciągają pożyczki na koszt społeczeństw, którym powinni służyć? Czy Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegła wtedy drobnych polskich przedsiębiorców przed wchodzeniem w obciążone ryzykiem interesy z wielkim szanowanym bankiem? Państwo mogło przynajmniej uchronić od bankructwa fundusz Plichty nie tyle łożąc na niego tak jak łożyło na wielkie banki okradające w żywe oczy ciułaczy. Plichta nie wyciągał bezczelnie ręki do państwa o pomoc. Uruchomił dochodowy biznes.

Pozostaje jeden, bardziej chyba etyczny zarzut: twórca Amber Gold zamiast obiecywanej spekulacji złotem podparł się częściowo handlem usługami lotniczymi (bardzo mądrze zrobił, bo należy dywersyfikować aktywność ekonomiczną). Ale kto by mu to pamiętał, gdyby interes lotniczy OLT Express wypalił?

Czytaj więcej: Kiedy polskie państwo staje się cynglem. Likwidacja Amber Gold

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Kolejny przykład na to, czemu naprawdę służą przekaziory. Z coraz większych szklanych ekranów wyskakuje wszystko z wyjątkiem bezstronnie podanych informacji mających służyć przeciętnym zjadaczom chleba.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.04.2014 13:30

Wolno tak bezkarnie podawać nazwisko oskarżonego Marcina P., wobec którego toczy się postępowanie karne?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.