Facebook Google+ Twitter

Prokurator zamiotła sprawę pod dywan. Odszkodowanie zapłacą podatnicy

Prokuratura zwykle jest szorstka, surowa i bezduszna. Taka powinna być, wszak oskarżony kombinuje na różne sposoby, aby ją obłaskawić. Ale tym razem chodzi o śmierć dziecka i sprawiedliwość, o jaką bije się od 4 lat bezradna matka.

 / Fot. Julo, własność publicznaBył błąd w sztuce lekarskiej. Zawinił profesor medycyny, prawdopodobnie przyczyniając się do śmierci dziecka Małgorzaty Ossmann ze Środy Śląskiej. Zawiniła też prokurator Justyna D. Za oba błędy zapłacą 20 tysięcy złotych odszkodowania podatnicy. Zapłacą bardziej jednak za zamiatanie pod dywan prokuratorski sprawy błędu w sztuce lekarskiej. A winna bałaganu prokuratorskiego, pani prokurator Justyna D., nie zostanie obciążona 20-tysięczną kwotą, z braku… paragrafu.

We wrześniu br. wyszedł na jaw skandal z prowadzonym śledztwem w sprawie lekarskiego błędu, którego ofiarą padła Małgorzata Ossmann. Zarzuty przestępstwa 4 lata temu, jak podaje serwis polskatimes.pl - usłyszał prof. Andrzej K., szef dolnośląskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego i kierownik kliniki ginekologii przy ul. Chałubińskiego we Wrocławiu. Miał podobno przyczynić się do śmierci dziecka Małgorzaty Ossmann.

W rok później po sporządzeniu zarzutów, akta sprawy miały być, zgodnie z procedurami, przekazane do poznańskiego Zakładu Medycyny Sądowej. Tam miała powstać dodatkowa opinia biegłych lekarzy. Dodatkowa, choć wcześniej wydali oni już opinię w sprawie, która pozwoliła na postawienie profesorowi zarzutów. Drugiej opinii zabrakło, bo zabrakło zapowiedzianych materiałów. Lokalna prasa alarmowała: Coraz więcej wskazuje na to, że we wrocławskiej prokuraturze Śródmieście, "doszło do brutalnej próby zatuszowania sprawy".

Poszukiwane po całym kraju akta, znalazły się we wrześniu, nie w Poznaniu, bo tam nigdy nie dotarły, ale daleko na wschodzie Polski. Pytana, gdzie się znajdują, prowadząca śledztwo prokurator Justyna D. - zasłabła i trafiła do szpitala. Dopiero kiedy o sprawie akt zrobiło się głośno, w cichych, tajemniczych okolicznościach odnalazły się w Białymstoku. Jak tam trafiły – wiedzą tylko niewidzialne duchy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.