Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

171890 miejsce

Prokuratura zbada, czy łódzkie MPK nie ukrywało aktów sabotażu

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2008-02-20 16:17

Pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego twierdzą, że kierownictwo spółki od dawna wiedziało o działaniach sabotażowych, polegających na wykolejaniu tramwajów,ale to ukrywało. Najgroźniejszy z wypadków spowodowanych przez 14-letniego Adama kosztował zdrowie 12 osób. Czy można było tego uniknąć?

Najgroźniejszy z wypadków spowodowanych przez 14-letniego Adama: zderzenie tramwajów na ul. Żeromskiego przy ul. Kopernika. Rannych zostało wówczas 12 osób. Czy można było go uniknąć? / Fot. Express IlustrowanyPoleska prokuratura wszczyna dodatkowe postępowanie w sprawie serii wykolejeń tramwajów, których sprawcą był 14-letni Adam. Tym razem zbada, jakie działania podjęło MPK, by zapobiec katastrofom spowodowanym przez chłopca. - Za pośrednictwem sądu dostaliśmy pismo od motorniczego, który wskazuje na raporty mające dowodzić, że zarząd MPK, wiedząc o próbach sabotażu, nie podjął żadnych działań - informuje Maria Szcześniak-Bauer, prokurator rejonowy z Polesia. - W tej sprawie będziemy prowadzili odrębne postępowanie.

Inny motorniczy skierował pismo do prokuratury okręgowej, a kopię dostarczył do naszej redakcji. "O chłopcu, który przestawiał zwrotnice, wiedzieli wszyscy w MPK, tylko prezes Wąsowicz zabronił o tym mówić. Kierownicy zajezdni wiele razy na zebraniach i osobiście informowali o tym prezesa, ale ten zagroził, że jak dowie się, że ktoś rozpowszechnia tę wiadomość, to z miejsca należy go zwolnić" - pisze tramwajarz.

Twierdzi też, że kierownicy zajezdni bezskutecznie domagali się zabezpieczenia zwrotnic poprzez zainstalowanie specjalnych przekaźników czasowych. Maja Porczyńska z biura prasowego łódzkiego MPK uważa, że to absurdalne zarzuty.

- Tylko głupiec mógłby trzymać w tajemnicy fakt działania kogoś na szkodę spółki. Każde wykolejenie to przecież nie tylko ogromny kłopot, ale także poważne koszty dla firmy. Dlatego niedorzeczne jest twierdzenie, że cokolwiek było ukrywane - twierdzi Maja Porczyńska. - We wcześniejszych przypadkach specjalne komisje stwierdzały samoczynne przestawienie zwrotnicy i nie mieliśmy jakichkolwiek podejrzeń. Dopiero gdy na skrzyżowaniu al. Rydza-Śmigłego i al. Piłsudskiego doszło do wykolejenia "14", zaczęliśmy podejrzewać sabotaż, bo motorniczy zauważył kręcącego się w pobliżu, dziwnie zachowującego się młodego człowieka. Już trzy dni później zawiadomiliśmy o tym policję.

Rzecznik przyznaje, że nowe zwrotnice, posiadające przekaźniki czasowe, są zabezpieczone przed sabotażem, ale koszt wymiany jednej wynosi około 200 tysięcy złotych. Dlatego na razie tylko jedna trzecia z 80 zwrotnic odpowiada nowoczesnym wymogom bezpieczeństwa.


8 stycznia br. 14-letni Adam samodzielnie skonstruowanym pilotem przestawił zwrotnicę u zbiegu ulic Żeromskiego i Kopernika, doprowadzając do zderzenia się dwóch tramwajów linii 11. W wyniku wypadku 12 osób zostało rannych. Przyznał się też do wykolejenia tramwaju linii 14 10 grudnia 2007 roku i kilku innych wyczynów. Sąd umieścił go w ośrodku wychowawczym. (kz)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.