Najpierw szef Ryanaira obiecał, że przespaceruje się nago po Warszawie, jeżeli LOT zrezygnuje z opłaty paliwowej. Potem nazwał polskiego przewoźnika złodziejem. Sprawa trafi na wokandę
Poszło o reklamy, które w ostatnich tygodniach ukazywały się w prasie.
W jednej z nich Ryanair wytknął narodowemu przewoźnikowi, że zdziera z
pasażerów opłatę paliwową – np. na trasie powrotnej z Niemiec sięga ona
150 zł. W ogłoszeniu informowano „o dwóch takich, co ukradli księżyc”,
bo za opłatę paliwową oberwało się także liniom Wizz Air. Zobacz także:
Port Szczecin widziany subiektywnie
(odsłon: +309)