Facebook Google+ Twitter

PROSTOTA, POZYTYWNE EMOCJE I WSCHODNIE FASCYNACJE

Właśnie mija miesiąc od premiery drugiej płyty Michała Rudasia, pt."Changing". Kim jest ten artysta i jaką muzykę proponuje polskiej publiczności?

 / Fot. fot. prasoweMoim zdaniem jest to wokalista bardzo niedoceniony przez polski rynek muzyczny. Proponuje on niezmiernie ciekawe połączenia różnych gatunków muzycznych i kultur. Jego muzyka jest bardzo oryginalna, a przecież o to w dzisiejszych czasach bardzo trudno. Więc czemu tak mało osób słyszało o Michale i jego działalności artystycznej?
Zadebiutował on już w 2009 roku, wydając płytę "Shuruvath". Jego kariera zapowiadała się ciekawie: nagroda jury w konkursie Trendy Festiwalu Top Trendy 2009, nominacje do Superjedynek i Fryderyków... Niestety kariera medialna nie potoczyła się chyba tak, jak oczekiwali jego fani. Nie potrafię zrozumieć, czemu Polacy nadal nie są otwarci na innowacyjne brzmienia. Cieszę się jednak, że Michał Rudaś niczym się nie zniechęcił i wciąż realizował swoje pasje i tworzył. A dlaczego tak sie cieszę? Bo w innym wypadku nie poznałabym tak wrażliwego artysty i jego twórczości.
11 marca miałam okazję gościć na koncercie Michała w warszawskim Teatrze Żydowskim. Koncert promował płytę "Changing". Przyznam szczerze, że kompletnie nie wiedziałam, czego mam się spodziewać, bo jego nazwisko obiło mi się tylko kilkakrotnie o uszy dzięki programowi "Jaka to melodia?" Nie śledziłam wcześniej jego artystycznych poczynań. Przed koncertem, celowo, nie zapoznałam się z jego muzycznym dorobkiem, chciałam przeżyć coś "na świeżo". No i nie zawiodłam się! Ale przekonanie do takiego rodzaju muzyki, jaki prezentuje Rudaś zajęło mi trochę koncertowego czasu. Kiedy na scenę wyszedł niewysoki, skromny, zawstydzony, przerażony facet i zaczął śpiewać pierwsze dźwięki piosenki "Be free", pomyślałam [Co ja tu robię? To kompletnie nie moje klimaty!]. Jednak wschodnie brzmienia , połączone z muzyką soulową, popową, elektroniczną, niekiedy polskimi tekstami i rytmami flamenco, okazały się potężną dawką energii! Emocje, które towarzyszyły wokaliście podczas tego koncertu, zmieniały się w zawrotnym tempie. Z resztą tak samo działo się po stronie widowni. Publiczność dawała Michałowi pozytywne reakcje i motywującą energię, w zamian za fantastyczny klimat, prostotę przekazu i nieskrywane uczucia artysty.
Technika śpiewu, jaką posiada Michał Rudaś jest znakomita i zadziwiająco poprawna. Michał ma bardzo duże możliwości i dodatkowo potrafi je wykorzystać. W jego głosie słychać prawdę i zaangażowanie. Nie słychać w nim wysiłku lecz samą przyjemność. Jego fascynacje Indiami idealnie przełożyły się na twórczość. Nie ma w niej żadnej sztuczności, dlatego bez problemu trafia do odbiorców. Skromność, pozytywne emocje i wypisana na twarzy dobroć wywołuje uśmiech na twarzach widzów i dzięki temu artysta zdobywa ich zaufanie i sympatię. Na deszcz pochwał zasłużyli również muzycy, towarzyszący Michałowi na scenie. Od nich biło ciepło, profesjonalizm i idealne zrozumienie tego specyficznego, wschodniego klimatu. Nie było tu oszustwa, strojenia... Pełne skupienie i radość z grania. Uwielbiam takie podejście! Flet bansuri, sarangi, tabla, cajon - to tylko niektóre "dziwne" nazwy wchodzące w skład instrumentarium bandu Michała. Radko słyszane, wywołują zaciekawienie i reakcję wewnętrznego spokoju, chilloutu u słuchaczy.
Podsumowując, zachęcam do zapoznania się z twórczością Michała Rudasia, płytą "Changing" i przede wszystkim do wybrania sie na koncert. Nic nie zastąpi emocji i klimatu występów na żywo. Zapewniam, że pozytywne wrażenie zostanie w Was na długo, a wspaniałe wschodnie brzmienia przeniosą wszystkich w świat wewnętrznego spokoju i radości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.