Facebook Google+ Twitter

Prostytutka jest kobietą. "Gwiazdy na porannym niebie" w Teatrze Polskim

"Gwiazdy na porannym niebie" w reżyserii Andrzeja Pieczyńskiego na scenie Teatru Polskiego w Warszawie, to spektakl, w którym aktorzy potrafią grać, scenografia nie wiruje, bohaterowie nie uprawiają na scenie seksu, żyrandole z sufitu nie lecą. Wspaniała odtrutka na dzisiejszy teatr i dzisiejsze życie.

Fragment przedstawienia "Gwiazdy na porannym niebie". / Fot. Materiały Teatru Polskiego w WarszawieDwa lata temu pojechałam do Sankt Petersburga na konferencję muzealniczą. Miałam zamieszkać w hostelu. Błąkałam się po zaznaczonej na mapie ulicy. Blaszane drzwi - tu i tu. Żadnej tablicy, żadnej wskazówki. "Gdzie jest hostel Juliana?" - pytałam niemrawych przechodniów. Ciemna klatka schodowa, stare drewniane poręcze i zapach moczu. To tam. Na czwartym piętrze drzwi były uchylone. Niepewnie weszłam do środka i zobaczyłam pięciopokojowe mieszkanie, a w nim kilka kobiet. W większości w kolorowych szlafrokach i miękkich kapciach. Jedna smażyła jajka na patelni, inna zakładała wałki na włosy przed lustrem, nad którym wisiało zdjęcia Dmitrija Miedwiediewa. Pokoje były zastawione żelaznymi łóżkami ze sprężynami, w większości piętrowymi. Na nich stare materace i wytarte poduszki. I kobiety siedzące przy swoich walizkach, pewnie również przejazdem w tym mieście carów. To był hostel Juliana.

Déjà Vu


Wczoraj w Teatrze Polskim było tak samo! Na scenie zobaczyłam ten odrażający pokój, który swoim wyglądem komunikował, że intymność jest burżuazyjnym kaprysem. W nim kobiety, które znają różne oblicza intymności - prostytutki. Zostały deportowane z Moskwy na czas trwania olimpiady. Sztuka została napisana przez Aleksandra Galina w latach 80. i w zasadzie banałem byłoby odpowiadanie na pytanie, o czym jest ten dramat, tak samo jak nie zadaje się pytania "o czym jest Twoje życie?". Dziewczyny po prostu są i za żadne skarby świata nie dają się zaszufladkować. Rozmawiają, piją, uwodzą mężczyzn. Śpiewają, skaczą po łóżkach, przebierają się. Zostają, odchodzą, uciekają. Jak to kobiety.

Na początku przedstawienia "Gwiazdy na porannym niebie" myśl jedna: straszne miejsce, straszne kobiety. Pod koniec: normalność, zwyczajne dziewczyny. Pomiędzy zaś - życie. Za oknem rozprzestrzenia się Związek Republik Radzieckich. Radzieckimi drogami sportowcy przeniosą znicz olimpijski do stolicy, radzieccy milicjanci czuwają nad bezpieczeństwem. Spektakl jest piękny w swej prostocie i wymowie. W swoich niedomówieniach. Aktorzy zaś potrafią grać! Scenografia nie wiruje, bohaterowie nie uprawiają na scenie seksu, żyrandole z sufitu nie lecą - wspaniała odtrutka na dzisiejszy teatr i dzisiejsze życie.

Reżyseria: Andrzej Pieczyński
Scenografia: Jarosław Kilian
Muzyka: Robert Kanaan

Aktorzy: Marta Dąbrowska, Ewa Makomaska, Małgorzata Sadowska, Zuzanna Lipiec, Andrzej Pieczyński, Łucja Żarnecka, Maciej Mikołajczyk.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 27.11.2010 09:01

Świetne. Andrzej Pieczyński jest moim ulubionym aktorem.
5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ładnie. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.