Facebook Google+ Twitter

Proszę nie rozmawiać po polsku

Naczytałam się o rożnych prawach dla obcokrajowców ustawicznie zresztą łamanych wszędzie na świecie. W gazetach piszą, że możliwość posługiwania się językiem ojczystym w życiu prywatnym i publicznym jest nam Polakom zagwarantowana.

 / Fot. Wiadomości24Jeśli tak jest, to dlaczego czytam taki oto tekst na internetowym forum?

"Pracuję w angielskim coffee shopie od dwóch miesięcy razem z siostra. Pojawiła sie nowa menagerka - zamiejscowa, przyjechała do naszego sklepu szkolić praktykantów, bo otwierają nowy sklep gdzieś tam. I jak zwykle rozmawiam sobie z siostrą o tym, o tamtym, a ona nagle, ze nie możemy rozmawiać po polsku ponieważ reszta pracowników oraz klienci nas nie rozumieją oraz dodała ze jesteśmy w Anglii i mamy mówić po angielsku do siebie"

Inny urywek z prasy polskiej: "20 rocznica podpisania Traktatu polsko-niemieckiego jest tak na prawdę rocznicą bolesną dla nas Polaków, żyjących w Niemczech. Ów traktat nie przyniósł nam praktycznie żadnych korzyści, podczas gdy Niemcom - ogromne. To kolejny triumf niemieckiej dyplomacji, która przed laty zyskała tak wiele - nie dając nic w zamian."

A ja sama przeżyłam w okienku biletowym na lotnisku w Dortmundzie scenę, jakiej żaden reżyser, by chyba nie wymyślił. Elegancki młody pan z polskim nazwiskiem wypisanym na wizytówce i z wyraźnym polskim akcentem zapytał mnie po niemiecku w tłumaczeniu na polski mniej więcej tak: -w czym mogę pani służyć? Ja na to radośnie: - czy mogę z panem rozmawiać po polsku, bo mimo lat tutaj, nie czuję się w niemieckim komfortowo. Na to elegancki młody urzędnik: ja znam i rozumiem po polsku, ale gadał nie będę.

No i szczeka mi opadła. Zreflektowałam sie szybko słowami: Jo natomiast nie rozumiem ciebie synku i będę godoła, a tak to opowiedz Włochowi albo Turkowi jeśli ich spotkosz!
Mizerna ta - tożsamość narodowa, a w ogóle, co to za tożsamość?

Jak z bajki, co bardzo dawno temu było. Razu pewnego jeden Polak o nazwisku Wojciech Pomorski wytoczył miastu Hamburg proces o dyskryminację oraz zakaz używania w kontaktach ze swoimi dwiema córkami języka polskiego. W przypadku niekorzystnego dla siebie wyroku Pomorski zapowiedział odwołanie do instytucji międzynarodowych i powołania sie
na prawa człowieka w Strasburgu, jeśli wykorzysta wszystkie środki prawne w Niemczech.

Ale jak chciałby Pan Wojciech Pomorski wykorzystać te środki prawne w Niemczech kiedy rosną nam takie prawdziwki pod oknem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (41):

Sortuj komentarze:

To jest tylko niemiecka tradycja kultura i polityka. Od czasow Bismarcka pogorszylo sie o tyle, ze wtedy zakazywano dzieciom polskim modlitwy po polsku, zeby mialy przekonanie co do tego ze Bog jest niemiecki. Obecnie zakazuje sie jezyka polskiego Polakom w Niemczech w rozmowach rodzicow z dziecmi, czyli dokonano skoku kulturowego. W tym procesie zwanym "Kulturkampf"

Pani minister sprawiedliwosci Dr. Brigitte Zypries oraz pelnomocnik rzadu niemieckiego Pani Prof. Gesine Schwan zaopiniowaly pisemnie, ze jezyka polskiego Polakom w Niemczech wolno zakazywac, jezeli czynia to Jugendamty i niemieckie sady.

Niemiecki rzad sie zmienil ale polityka bazujaca na kulturze i tradycji sie nie zmienila. Polski rzad, Tusk, Bartoszewski i Sikorski toleruja dyskryminacje Polakow w Niemczech i tylko dlatego jest ona mozliwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po polsku w urzędach na wyspach
von Stanislawa Zdrodowska, Donnerstag, 1. September 2011 um 15:31

Polonia zamieszkująca Irlandię domaga się, aby język polski stał się kolejnym językiem urzędowym zaraz po angielskim i irlandzkim.

Według nich Polonia jest drugą co do wielkości grupą etniczną zamieszkującą tamte tereny, więc czemu nie udogodnić jej życia na obczyźnie.

Ciekawe, co powiedzą na to Irlandczycy. Jak wiadomo, każdy naród broni swojego.

Odwaga zawsze była cechą Polaka.

Zapytani Irlandczycy mieli podzielone zdania. Jedni byli zadowoleni z dotychczasowych stosunków z Polakami przebywającymi w Irlandii, inni zastanawiali dlaczego nie wystarcza nam możliwość zakupów w polskich sklepach, bankach, i innych biznesach prowadzonych przez Polaków oraz obsługiwanych przez polskich pracowników?

Większość pytanych stwierdziła, że ułatwiłoby to wszystkim życie. Jest to bardzo odważne posunięcie, ale jeżeli ma się udać to, czemu nie?

W wielu przypadkach zatrudnienie polskojęzycznych pracowników, na pewno ułatwiłoby porozumienie się z klientami oraz wpłynęłoby na rozwój biznesu. Jednak taka zmiana wiąże się z długim okresem czasu i wieloma interwencjami w prawo i konstytucję Irlandii.

Życzymy powodzenia i dotarcia do celu

autor aKa

Komentarz został ukrytyrozwiń

e tam

Komentarz został ukrytyrozwiń
12345
  • 12345
  • 08.08.2011 05:58

klienta, stasiu, klienta

Komentarz został ukrytyrozwiń

i uwazam ze tak powinno byc a nie pracownik lotniska zamiast skrzystac ze znajomosci jezyka aby dobrze
obsluzyc klijenta pokazuje kto on nie jest

Komentarz został ukrytyrozwiń

zauwazylam sama ale juz poszlo bo kliknelam nie ciesz sie poprawiaczu

Komentarz został ukrytyrozwiń
czyhający
  • czyhający
  • 07.08.2011 09:57

Czyham. czyham.... proszę wrzucać w google i zaraz podpowiedzą

Komentarz został ukrytyrozwiń

przepraszam za lierowki jak zwykle z pospiechu a nie z innych powodow tez przypisywanych mi jakby ktos czychal tylko na potkniecie aby sie dowartosciowac

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie dalekosiezne konsekwencje wskazalam tak mysle w artykule i glebokosc jego moze jest tez do odczytania przy dobrej woli ale tej woli dobrej ciagle ludziom brakuje ,tak jak temu urzednikowi , a sens artykulu tkwi w zdaniu cytuje ....Ale jak chciałby Pan Wojciech Pomorski wykorzystać te środki prawne w Niemczech kiedy rosną nam takie prawdziwki pod oknem.,, bo ci mlodzi ludzie beda w przyszlosci stanowis niemieckie spoleczenstwo a o spoleczenstwie uczono mnie troche na zajeciach z socjologi w mojej podstawowce tak ze zupelnie analfavetka psychiczna moze nie jestem jak ktos by sobie zyczyl z tych osob bez nazwisk i twarzy ,, pozdrawiam pana i dziekuje w rzucenie swiatla na to co napisalam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja się również zgadzam z wywodami Pani Basi. Ale nie wiem czy one dotyczą treści artykułu. Rzecz zrozumiała, że jeśli jesteśmy na obczyźnie, to pretensji mieć nie możemy do języka tam panującego.
Wydaje mi się jednak, że nacisk w artykule był położony na zgoła co innego.
Bo proszę sobie wyobrazić Niemca czy Litwina który podchodzi do informacji bądź kasy w Polsce i widzi przed sobą człowieka z nazwiskiem Schmidt lub Adamkus. Czyż nie próbuje zgadać do niego w swoim rodzimym języku? Jak jest przyczyna, że nie otrzyma odpowiedzi w tym języku?
Obsługa klienta powinna ułatwić życie klientowi.
Czy rozmowa na boku, w innym języku utrudnia życie klientowi, jeśli jest prowadzona w języku dla niego niezrozumiałym? Nawet jeśli klienta akurat nie ma?
Czy "po fajrancie" nie można czynić knowań i plotkować o szefie, Pani Basiu?
Jestem oczywiście mocno przekonany, że Pani Jadwiga nie posiada żadnych fobii narodowych, tak jak większość korzystających z W24. Jednak takie fobie są znane. Niestety Niemcy jako państwo i jako naród są nimi dotknięci. Tyka to słabsze nacje albo słabsze rządy i nie buduje właściwych relacji - gdyż prawa nie są równo rozłożone.
Konsekwencje tego są znacznie bardziej dalekosiężne niż wskazuje na to autorka.
Tak odebrałem wydźwięk artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.