Facebook Google+ Twitter

Protest rolników z województwa zachodniopomorskiego

Rolnicy woj. zachodniopomorskiego już od miesiąca okupują szczecińską Agencję Nieruchomości Rolnych. Są zdania, że każda forma walki o swoje jest dobra i teraz przeszli do utrudniania ruchu. Jeżeli zajdzie taka potrzeba to będą blokady.

... / Fot. Ryszard Jan Zagórski7 stycznia 2013 r. rolnicy województwa zachodniopomorskiego zaostrzyli trwający od 5 grudnia ub.r., protest przeciwko złej (!) sprzedaży gruntów prowadzonej przez Agencję Nieruchomości Rolnych. Rolnicy twierdzą, że sprzedawana przez ANR ziemia nie poprawia struktury gospodarstw rodzinnych!

Rolnicy żądają wyeliminowania sprzedaży ziemi spekulantom, tzn. osobom podstawianym przez cudzoziemców i zagraniczne spółki. Wielu rolników wskazuje na to, że problem polega na tym, że tzw, słupy chcą zarobić na spekulacji ziemią. Teraz ją wykupują a później będą sprzedawać za dużo większe pieniądze. Rolnicy mówią, że nie są w stanie konkurować z dużymi, bogatymi przedsiębiorcami o obcym rodowodzie i nie godzą się na uwolnienie rynku ziemi w 2016 roku. Rolnicy protestują także przeciw pomniejszeniu dopłat unijnych. Postulują odwołanie dyrekcji szczecińskiego oddziału ANR. ... / Fot. Ryszard Jan Zagórski

Protest rolników polega m.in. na udziale w ruchu drogowym kolumn pojazdów złożonych z ciągników rolniczych. Dzisiaj poruszały się takie kolumny pojazdów także drogą krajową S6 między Goleniowem a Nowogardem i pod Koszalinem. Jechały ciągniki drogą krajową nr 10 od Stargardu w kierunku Wałcza. Także ulicami Szczecina jeździli rolnicy ciągnikami. W ramach poparcia i solidaryzowania się z rolnikami zachodniopomorskimi jechali rolnicy z woj. pomorskiego ulicami Gdańska.
... To był moment trudny. Trzeba był zdecydowanie zjechać... / Fot. Ryszard Jan ZagórskiRzecznik zachodniopomorskiej policji podkomisarz Przemysław Kimon, powiedział: "Na razie ciągniki nie powodują poważniejszych utrudnień w ruchu na drogach krajowych w województwie. Mogą wystąpić natomiast miejscowe zatory" -

Może rolnicy nie mają racji? „do państwowej kasy wpłynęło 1.915,1 mln zł. Tym samym Agencja zrealizowała plan finansowy na 2012 r.”
... / Fot. Ryszard Jan Zagórski Może chodzi tylko o to aby ANR realizowała plany?

Walka z procederem wykupu polskiej ziemi przez obcokrajowców nie jest łatwa, ale są pytania na które trudno odpowiedzieć.
Czy w tym temacie Ministerstwo Rolnictwa wszystko zrobiło? Czy będzie ciąg dalszy rozmów przedstawicieli Ministerstwa Rolnictwa z rolnikami? Czy dojdzie do blokady miast? Czy taka forma walki o swoje da oczekiwane, nie tylko przez rolników, wyniki? W jakim stopniu ten protest jest walką narodową, a w jakim z wiatrakami?


Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Panie Andrzeju Ch.. trafny komentarz !
Nic dodać i nic ująć.
Pan to ma klasę !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ceny na produkty gotowe kupowane z półek zawsze były i są dyskusyjne. Jednak tu rolnikom nie chodzi o to. Oni widzą swoje gospodarstwa jako warsztat pracy. Ziemia jest ważnym podmiotem. Patrząc historycznie ziemia była czymś o co walczono, żeby zdobyć nie tylko terytorium. Zawsze chodziło o bogactwo naturalne związane z tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie i ważna była nawet miedza. Teraz to wszystko zaciera się i zmienia sens. Młodsze pokolenia inaczej patrzą na tradycję i swoją przyszłość, bo widzą co dzieje się na zachodzie etc. Trudno mi o tym pisać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak wynika z wypowiedzi protestujących, właśnie nierówne szanse kupna ziemi i później uzyskania pomocy na gospodarowanie decydują o postawie rolników w tym temacie. Oto ich wypowiedzi... "Dlaczego ziemia po PGR-ach nie była przekazywana (wydzierżawiana) gospodarującym na niej ludziom lub sprzedawana rolnikom? Likwidacja PGR-ów była drastycznym posunięciem wobec ciężko pracujących ludzi. (...) Najpierw sprzedawano najlepsze zakłady rolne tym, którzy wiedzieli jak kupić i mieli za co a reszta dostała się pod zarząd Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, od której można było dostać w dzierżawę na krótki czas i na złych warunkach, o czym od razu nie było wiadomo. Teraz okazuje się, że jest problem z kupnem, a będzie jeszcze większy za 3 lata, bo rolnicy na zachodzie Europy są bogatsi od nas."
Z rozrzewnieniem rolnicy pytają: "Dlaczego nie chce nam państwo pomóc?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie świetny, konkretny komentarz.Zgadzam się przede wszystkim ze stwierdzeniem , że państwo nie dba o polskie interesy. I chociaż bardzo mi to przeszkadza, to całkowicie popieram protestujących rolników. W walce o polski interes nie ma znaczenie czy to biedni czy bogaci rolnicy i nie ma znaczenia czy protestując tupią nóżkami czy jeżdżą ciągnikami. Ważny jest problem. A ten problem w tej zaniedbanej części Polski narasta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem przeciwnikiem sprzedaży ziemi obcokrajowcom z państw w których poziom dopłat do produkcji jest zdecydowanie wyższy. Te zróżnicowanie powinno eliminować z rynku obywateli tych państw,. Uważam także, że powinny eliminować z polskiego rynku towary rolne z państw w których poziom dopłat jest zdecydowanie wyższy. Władze państwowe tolerując proceder (sprzedaży ziemi i dopuszczając na rynek towary z obszarów o innym poziomie dopłat dopuszczają się sabotażu i zdrady interesów polskich obywateli. Za właściwa opiekę nad gruntami Skarbu Państwa i sprzedaż obywatelom innych państw (co nie jest i nie będzie zgodne zgodne z prawem jeszcze kilka lat) odpowiedzialni są Starostowie i Prezesi Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Ci reprezentanci rządu w terenie, swoją bezwolą lub tolerancją dla nieprawnych działań sabotują obowiązujące prawo i tym samym nie chronią interesu Państwa.
To nie jest jedyna kwestia związana z brakiem dbałości i ochrony majątku państwowego ze strony namiestników rządowych w terenie. Być może Ci namiestnicy zostali celowo tak dobrani by czynili to co czynią, być może ich dobór i możliwości działania nie przypadkowo są takie jakie są?
Warto sobie przypomnieć, że władze państwa nie zadbały o zabezpieczenie majątku, który został w kraju po przesiedleńcach z lat powojennych (a władze centralne PRL podpisały odpowiednie porozumienia z RFN, które to państwo zobowiązało się rekompensować straty, co też skrupulatnie RFN uczyniło) - casus Nart.
Co rusz pojawia się problem reprywatyzacji i odszkodowań, często realizowany na drodze administracyjnych decyzji. To najczęściej zwykłe szalbierstwa, za które płaci nie winne "walca historii" społeczeństwo. PRL po przejęciu majątków i własności uregulował najczęściej sprawy ewentualnych roszczeń w dwustronnych umowach z innymi państwami - obejmowały roszczenia osób fizycznych jak i firm - nie powinny być dziś przedmiotem żadnej dyskusji, a niestety, szczególnie środowiska żydowskie, problem podnoszą.
Nowa Rzeczypospolita za pomocą działań Mazowieckiego i Ambroziaka naruszyła system prawny na rynku wewnętrznym, wskazując na rzekomo wyjątkowe szkody jakich doznał Kościół Katolicki. Tym samym zniszczone zostało prawo a Państwo boryka się z kłopotami i kolejnymi roszczeniami majątkowymi.
Dziś Ryszard opisuje sytuację związaną z brakiem skutecznego działania dla ochrony polskich interesów przy sprzedaży majątków ziemskich (po byłych PGR-ach). Lecz warto sobie uprzytomnić, że władze Polski, niezależnie od opcji, w sposób urągający rozwadze i interesom mieszkańców kraju, nigdy nie dbały o należycie o powierzony im majątek Państwa. A z pewnością interes mieszkańców kraju znajduje się na odległym miejscy w priorytetach ich działań - o czym dobitnie świadczą wyniki i fakty. Również słowa o niemożności jakiegokolwiek działania, którymi tłumaczą się odpowiedzialni zarządcy majątku SP - za brak odpowiedzialności
Ubolewam przy tym, że Pani Xmena Iksmena nie odnosi się do treści lecz do wyimaginowanej postawy autora :( .
Czy mam rozumieć, że 100 hektarów polskiego rolnika mocniej boli niż tysiąc hektarów Niemca czy Duńczyka?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wykup polskiej ziemi przez zagranicznych inwestorów to bardzo dobry biznes.
Jeżeli zrobi to np. Niemiec to gospodarując w Polsce otrzymuje dopłaty według stawek niemieckich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdopodobnie duże silne przedsiębiorstwa miały też silnych kierowników i liczących się w odpowiednich kręgach. Inna prawda jest związana jednak z gospodarnością POZNANIAKÓW, jak kiedyś się mówiło. W zachodniopomorskim została spółdzielnia Witkowo z silnym prezesem etc. Prawdopodobnie fakty kiedyś wyjdą na światło dzienne. Jednak należy stwierdzić bez ogródek, że także dzisiaj zachodniopomorskie nie jest dobrze traktowane przez władze centralne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie od lat nurtuje pytanie , dlaczego w Wielkopolsce nie upadł żaden PGR a u nas prawie wszystkie ?
Sprawa polityczna działała wybiórczo ?
Czy nie mógł po prostu tego ktoś dopilnować ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt, że z PGR poszło zbyt szybko i nie tak jak mogło! Wielu ludzi ucierpiało nie wiadomo za co. Zrobili to fachowcy tylko nie od ludzi i rolnictwa nawet nie od ekonomii! Wszyscy wiedzą, że to była sprawa polityczna.
Natomiast, nie rozumiem insynuacji Xymeny, dla mnie... obcej osoby. Ja nie kryję twarzy...
Chciałbym wiedzieć z kim mam przyjemność podyskutować. Tym bardziej, że nie pojmuję kontekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan już wtedy tak się wypowiadał .Wszystko jasne jak Słońce
Ryszard Jan Zagórski 29.09.2010 21:47
Ocena: Ocena pozytywna 30 Ocena negatywna 37

W PiS jest coraz więcej specjalistów od rolnictwa. :( Pomogą rolnikom w powrocie do przeszłości.
Fachowcy rozwalili PGR-y i różne spółdzielcze instytucje, więc rolnikom indywidualnym teraz podobnie chcą pomóc? Czy to im się uda?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.