Facebook Google+ Twitter

Protest techników elektroradiologii

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-07-31 11:28

W służbie zdrowia po lekarzach i pielęgniarkach uwagę na swe niskie zarobki zwracają technicy elektroradiologii.

W dwóch łódzkich szpitalach - miejskim im. Jonschera i w szpitalu im. Barlickiego trwa akcja protestacyjna techników radiologii. To jeszcze nie strajk, ale jeśli wszystkie procedury zostaną dopełnione, można się spodziewać, że średni personel medyczny rozpocznie akcję strajkową. / Fot. Dziennik Łódzki

Co będzie wówczas z wykonywaniem zdjęć rentgenowskich czy badaniami tomograficznymi? Na razie nie wiadomo, jak rozwinie się protest. Technicy chcą zwrócić uwagę, że zarabiają bardzo mało - w szpitalach, w których prowadzona jest akcja protestacyjna, od 800 do 1200 złotych na rękę. Nie ukrywają, że ich głównym postulatem jest podwyżka płac.

– Są szpitale w regionie, gdzie technicy medyczni zarabiają 2.300 zł brutto – mówi Paweł Bronka, przewodniczący Związku techników elektroradiologii w regionie łódzkim. Łódzcy technicy oczekują od dyrekcji swoich szpitali podwyżek w wysokości 2 średnich krajowych dla osób, które pracują w zawodzie powyżej 20 lat i około 1,75 średniej dla tych, którzy pracują krócej niż 20 lat. Ich żądania - według dyrektorów placówek - są nierealne. – Szpital jest w trakcie restrukturyzacji, nie możemy się zgodzić na takie podwyżki, bo nie ma na nie pieniędzy – wyjaśnia Alicja Chmielińska, wicedyrektor szpitala im. Jonschera.

Technicy mówią, że za tysiąc złotych nie można normalnie żyć. – Każdy z nas musi znaleźć sobie dodatkowe zajęcie, żeby móc utrzymać rodzinę – mówi Arkadiusz Biały, przewodniczący związkowców na terenie szpitala Jonschera. – Praca nie może skończyć się jedynie na szpitalnym etacie, bo nikt nie jest w stanie wyżyć z takiej pensji.

Prawo mówi, że - ze względu na szkodliwe promieniowanie - technicy radiolodzy mogą pracować przy aparaturze rentgenowskiej jedynie 5 godzin dziennie. Niskie zarobki zmuszają ich jednak do szukania drugiego etatu. Często zatrudniają się w prywatnych gabinetach i przychodniach, gdzie spędzają kolejne kilka godzin przy aparaturze rentgenowskiej. – Niestety, czynniki ekonomiczne powodują, że technicy radiologii muszą szukać dodatkowych źródeł zarobkowania – potwierdza Jerzy Iwaszkiewicz, rzecznik Państwowej Inspekcji Pracy w Łodzi. – Efekt jest taki, że podwajają czas przebywania w nieobojętnym dla zdrowia środowisku. Nie możemy nic z tym zrobić, bo niepubliczna przychodnia zatrudnia technika na umowę-zlecenie, przy której wymiar 5 godzin nie jest obowiązkowy.

Sami technicy tłumaczą sobie, że sprzęt, na jakim pracują, nie wydziela promieniowania, jakie jeszcze kilkanaście lat temu generowały stare aparaty. Zapis o 5-godzinnym czasie pracy jest jednak dla nich korzystny. – Gdybyśmy nagle zaczęli pracować w jednym miejscu 8 godzin, to nasz czas pracy wydłużyłby się o więcej niż pół etatu. To spowodowałoby zwolnienia, bo wielu z naszych kolegów po prostu przestałoby być potrzebnych – wyjaśnia przewodniczący Paweł Bronka. – Technicy powinni zarabiać więcej i chcemy, by ten protest to pokazał. Bez średniego personelu medycznego szpital nie mógłby istnieć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

 anna n
  • anna n
  • 08.11.2010 14:30

jestem technikiem elektroradiologiem co prawda z 1,5 rocznym stazem pracy ale rowniez nie odpowiada mi propozycja zwiekszenia czasu pracy na 7,5. Powinni nie czepiac sie godzin pracy tylko warunkow i poborow. nie maja co robic i wymyslaja. Dlaczego u nas tak nie jest jak zagranica ze tam owszem technicy pracuja dluzej ale za godziwe pieniadze maja 4 krotnie wieksze zarobki od naszych. Polska jest 1000 lat za murzynami!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.