Facebook Google+ Twitter

Prowincjonalna sobota w HBO

Dobrze "zrobiony” film, to ten, dzięki któremu możemy włączyć się do ukazanego świata, dotrzeć jak najbliżej do emocji bohaterów. Kiedy oglądam źle "zrobiony" film? Wtedy, gdy mam 100% świadomość tego, że "oglądam".

W ostatnią niedzielę (24 października) telewizja HBO pokazała "Czekając na sobotę". Nowy dokument w reżyserii Ireny i Jerzego Morawskich. Małżeństwo filmowców znane z nagrodzonego serialu dokumentalnego „Serce z węgla", zrealizowalizowanego w 2001 dla Programu 1 TVP. Tym razem podjeli tematykę rozrywki dla młodzieży polskiej prowincji. Rozrywkę, jaką stanowi sobotnia dyskoteka. Sens życia dla jednych, odskocznia od bezgranicznej nudy dla drugich. Dla  / Fot. z materiałów HBOwszystkich - jedyne możliwe wydarzenie w życiu prowincjonalnym. Upadek komunizmu nie istnieje dla bohaterów filmu, ich na codzień dotykają jednak konsekwencję tego wydarzenia. Brak pracy i brak perspektyw spotykają się z brakiem ambicji. Jednak byłoby dużą niesprawiedliwością tak jednoznaczne ocenianie tych młodych ludzi. Nie mając lepszych przykładów od rodziny i otoczenia robią to, co umieją. Czyli nic i wielkie czekanie na sobotę. Sobota jest jak dotknięcie wróżki, magiczne spełnienie snu kopciuszka. Niedzielnemu przebudzeniu towarzyszy kac i świadomość, że nie ma kryształowego pantofelka pozostawionego na schodach pałacu.

Sytucja obiektywnie jest taka sama. Można jednak opisać ją na wiele subiektywnych sposobów. Dokumentalista wg mnie ma trudne zadanie ukazania świata okiem kamery, ale nie swoim. Realizatorom udało się uchwycić dodatkowy wymiar historii: kontekst sytuacji, który bohaterowie chcieli ukryć lub może o którym nie chcieli rozmawiać. To na plus. Jednak po obejrzeniu "Czekając na sobotę", mam wrażenie jednowymiarowości prowincji. Aż trudno mi uwierzyć, że nie ma innych koncepcji życia na post-peerlowskich wsiach. Uogólnienie nie jest zbyt dobre dla tego dokumentu, traci on dla mnie na wiarygodności i nabiera subiketywnego wymiaru. Zwłaszcza mocno zaakcenowany temat tańca erotycznego na dyskotekach przypomina, że Morawscy to twórcy kontrowersyjnej "Ballady o lekkim zabarwieniu erotycznym". Seks to temat samograj. Mam wrażenie, że autorzy filmu, zszokowani tym co się dzieje na wiejskich dyskotekach, zbyt wiele "czasu" temu poświęcili.

Każda sztuka odzwierciedla rzeczywistość, stanowiąc nad nią refleksję. Brak mi w dokumencie analizy bieżącego stanu rzeczy. Po patologiach, dysfunkcji rodzin, bezrobociu i "braku możliwości kulturalnego, zdrowego spędzania czasu wolnego dla wszystkich grup wiekowych" twórcy "prześlizgują" się zbyt lekko. Dużo obiektywniej prezentuje Polskę B w swoich reportażach (np. "Serce narodu, koło przystanku") Włodzimierz Nowak. Oglądałam dokument z zainteresowaniem, a oczekiwałam czegoś "głębszego".

* http://www.filmweb.pl/film/Czekając+na+sobotę-2010-598657

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.