Facebook Google+ Twitter

Prowokacja dziennikarska czy zaplanowany zamach stanu?

Kto napisał scenariusz? Kto był reżyserem? Kto był aktorem, a kto tylko statystą? Zwykła prowokacja dziennikarska czy zaplanowany zamach stanu?

We wtorek wieczorem widzowie programu „Teraz My” mogli zobaczyć, jak posłanka Renata Beger demaskuje sposoby PiS-u na przekonanie innych posłów do poparcia rządu oraz partii Jarosława Kaczyńskiego.

Pani Beger twierdzi, że tę prowokację zaplanowała razem z dziennikarzami. W ten sposób posłanka Samoobrony nagle stała się wzorem cnót i moralności, podczas gdy na swoim koncie ma wyrok sądowy m.in. o sfałszowanie podpisów na listach poparcia.

Uknutą intrygę ujawniło dwóch dziennikarzy TVN – Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski, którzy raczej wzorami żurnalistyki nie są.

Czy szaremu, ale myślącemu obywatelowi naszego kraju, cała ta historia nie wydaje się co najmniej dziwna?

Marylin Beger

Hotel poselski, pokój Renaty Beger, ustawione kamery, włączone mikrofony. Profesjonalny sprzęt nagrywa rozmowę posłanki z Wojciechem Mojzesowiczem, sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera ds. polityki rolnej.
Scena prawie jak z serialu „Detektywi”.

Pytanie, czy pani Beger wpadłaby sama na pomysł takiej prowokacji? Kobieta, która w poprzedniej kadencji zdała maturę i w rok zaliczyła dwa lata studiów – czy któryś ze studentów umiałby tak szybko przyswoić wiedzę i zaliczyć egzaminy? – wątpię. A Renata Beger pogodziła to wszystko z pracą w Sejmie. Pozwolę sobie postawić hipotezę, że posłanka Samoobrony w swej niezwykłej lotności umysłu nie umiałaby sama zaplanować i wykonać takiej intrygi, a to znaczy, że ktoś mógł ją inspirować. Pytanie - kto.

Dziennikarska misja

Na pewno znaczący okazał się udział dziennikarzy w tej akcji. Dostarczyli sprzęt do nagrania i rozpętali prawdziwą burzę w kraju.

Jednak, czy któryś z szanujących się dziennikarzy posunąłby się do kreacji wydarzenia - jak w tym przypadku? Chyba myślący człowiek zastanowiłby się, czy aby pani Beger, to właściwa osoba, by zrobić z niej bohaterkę narodową i w ten sposób wybielić jej poważne wyroki sądowe.

Spiskowa teoria dziejów

W tej aferze, skłonna jestem przyznać rację Prawu i Sprawiedliwości. Faktem jest, że tego typu targi polityczne zasługują na naganę i nie powinny mieć miejsca. Należy jednak pamiętać, że nie tylko PiS stosuje takie techniki przekonywania posłów innych formacji.

Zastanówmy się, czy aby przypadkiem tu znów nie działa stara zasada, iż to złodziej krzyczy najgłośniej „łapać złodzieja”.

Kolejnym intrygującym elementem tej historii jest „dziwny" zbieg wydarzeń w czasie. Jak wiadomo, lider Samoobrony Andrzej Lepper spotykał się z liderem Platformy Obywatelskiej Donaldem Tuskiem. Fakt jednego ze spotkań został potwierdzony, choć media to dyplomatycznie przemilczały.

Zwykły obywatel może się tylko domyślać, czemu owe spotkania miały służyć i co na nich ustalono. W każdym bądź razie, Lepper za takie spiskowanie za plecami premiera Kaczyńskiego został pozbawiony funkcji ministra rolnictwa.

Czy ktoś z nas chciałby, aby nasz sojusznik poza naszą wiedzą dogadywał się z naszym wrogiem? Nie sądzę.

Odważę się na postawienie kolejnej tezy. Otóż być może pan Tusk chciał zdyskredytować i zahamować działania PiS-u, a że nie można było zrobić tego rękami PO, zrobiono więc rękami Samoobrony. Narzędziem stała się niczego nieświadoma Renata Beger. Jak łatwo zauważyć, to Platforma ma w mediach więcej zwolenników niż partia Jarosława Kaczyńskiego, więc wystarczyło jeszcze znaleźć nienajmądrzejszych dziennikarzy, którzy będą chcieli „zabłysnąć” i pomogą w wykonaniu planu.

Dlaczego sPiSani na straty?

Może jeszcze nie wszyscy zauważyli, ale odkąd do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwość, na światło dzienne zaczęły wypływać różne afery.

Zwolniono ze stanowiska komendanta małopolskiej policji Adama Rapackiego. Moim zdaniem powodem było chronienie przez niego interesów miejscowych biznesmenów, urzędników a nawet gangsterów. Oczywiście większość mediów, na czele z „Gazetą Wyborczą” podała, iż powodem była odmowa Rapackiego założenia podsłuchu prezydentowi Krakowa Jackowi Majchrowskiemu. Tyle że takiego wniosku nigdy nie było, inaczej pozostałby po nim ślad w papierach - choćby najmniejsza wzmianka, że został złożony.

Drugą sprawą jest problem prawdziwej lustracji, na którą tak czeka nasze społeczeństwo. Premier Kaczyński chciał, aby znowelizowana ustawa jak najszybciej weszła w życie. Jednak została zablokowana. Przez kogo? No właśnie. To że Sojusz Lewicy Demokratycznej jest lustracji przeciwny, to jest jasne, natomiast czego boją się posłowie Platformy Obywatelskiej - nie wiadomo.

Być może gdyby ustawa zaczęła obowiązywać, wyszłoby na jaw wiele zaskakujących, albo nawet szokujących spraw. Opozycja dla własnego bezpieczeństwa wolała „Hydrze” zawczasu urwać głowę.

Historia kołem się toczy

Obecna sytuacja przypomina historyczną już, ale jakże pamiętną tzw. „noc długich teczek”, czyli 4 czerwca 1992 roku. Wtedy to, również z powodu lustracji, którą chciała przeprowadzić prawica, obalono rząd Jana Olszewskiego.

Szanowny pan prezydent Wałęsa na nocnym spotkaniu m.in. z panami Donaldem Tuskiem, Tadeuszem Mazowieckim i Waldemarem Pawlakiem pogrzebał szansę Polski na prawdziwą dekomunizację. Czyżby strach przed ujawnieniem prawdy i troska o własne stołki były silniejsze niż dbanie o dobro kraju? Możemy się tego jedynie domyślać.

Dziś – 14 lat później - znów opozycja próbuje przewrócić rząd. Widocznie słowo „lustracja” wywołuje u SLD i PO jednakowo silną alergię.

W tych okolicznościach za cud można uznać fakt, iż udało się rozwiązać WSI – jak wiadomo, państwo w państwie.

Idą nowe... wybory

Platforma i SLD wydają się być tak przerażone działaniami PiS-u, że zrobią wszystko, aby doprowadzić do nowych wyborów parlamentarnych. Udało im się wywołać nawet kryzys polityczny. Tym skrzętnie zaplanowanym i wykonanym ruchem opozycja wystraszyła posłów, którzy chcieliby przejść do PiS-u lub choćby udzielić tej partii swego poparcia w głosowaniach. Teraz każdy mógłby zostać za to oskarżony o przyjęcie jakichś korzyści politycznych.

Wszystko po to, by przyśpieszyć wybory. Pytanie, co się stało, że wiosną Platforma nie chciała wyborów, a teraz chce?
Czyżby Jarosław Kaczyński nie odkrył jeszcze wszystkich kart, które ma? Być może wcześniejsze wybory to ostatnia szansa, aby PO nie zatonęła. Wiadomo, tonący nawet brzytwy się chwyta.

Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Mnóstwo kłamstw i insynuacji. Powtarzając za Rokitą, równie dobrze mogłaby pani powiedzieć "K***a Twoja mać" i liczyć, że ktoś się do tego ustosunkuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest to NIEUSTAJĄCY atak mediów na PiS. Pytanie tylko KTO tym steruje, bo atak nastąpił w tym samym czasie w TVN, Polsacie, TVP3. Opozycja w Sejmie była przygotowana i wystąpiła natychmiast po wyemitowanej audycji "Teraz My" wszystkie gazety tzw "bulwarówki" natychmiast podniosły ogromny wrzask, że dzieje się GWAŁT na Polsce. Niektórzy próbowali nawet sprowokować społeczeństwo do wystąpień takich jak na Węgrzech, lecz Polacy "NIE gęsi i swój rozum mają":-)))) Nawet Balcerowicz wystąpił w Polsacie z krytyką budżetu, którego nawet nie zdażył przestudiować, bo aż taki szybki to on nie jest:-))
Czy to przypadek? NA PEWNO NIE! Niektórzy w Polsce mają zbyt wiele do ukrycia i stracenia aby siedzieć cicho jak "mysz pod miotłą":-))

Komentarz został ukrytyrozwiń

A jeśli żona Balcerowicza pracuje w sektorze bankowym na wysokim stanowisku, to z rachunku prawdopodobieństwa mam pytanie - jeśli mąż jest wysoko w państwie, to tylko inteligencji żony należy przypisać jej wysokie stanowisko? Jeśli żona Oleksego była w jakiejś radzie nadzorczej, to kim byłaby, gdyby nie mąż premier? To wszystko jest jedno wielkie szambo. A dzieci aktorów, dziennikarzy i prawników? Czy tylko dzięki inteligencji własnej są rownież aktorami, dziennikarzami i prawnikami?

Komentarz został ukrytyrozwiń

W praktycznie każdym? No Pawle, być może świadomie, ale trochę zafałszowujesz obraz sytuacji. Bo zakładam, że wiesz, o czym była mowa :). Zresztą miejsca dla rodziny i znajomych to też raczej nie jest nowa jakość w polityce. Poza tym, miała być IV RP :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja bym się nie ekscytował tak tą sytuacją. I nie nazywał tego korupcją polityczną, bo słowo "korupcja" sugeruje działalność stricte przestępczą. Generalnie takie sytuacje odbywają praktycznie w każdym demokratycznym państwie. Moim zdaniem określenie "kupczenie stanowiskami" wydaje się być bardziej odpowiednie. W demokracji to normalka. Mówiąc o tym, pamiętajmy, że Lipińskiemu chodziło tylko o stanowiska i miejsca na listach do sejmików wojewódzkich. W sprawie "załatwienia" spraw sądowych Begerowej Lipiński jasno powiedział, że nie da rady. A o "żywej" kasie mowy nie było..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hm, generalnie się nie zgadzam :). Moje spojrzenie na sprawę: link . Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.