Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11223 miejsce

Prowokacja w sztuce

Sztuka współczesna nie przypomina tego, co sztuką nazywali nasi przodkowie. Bowiem prócz wartości stricte dekoracyjnej niesie ze sobą także wartość użytkową lub też (specyficzne nieraz) przesłanie, które ma wzbudzać w widzach emocje.

Estetyka daje twórcy wiele swobody dla jego inwencji: skali utworu, formy, czy treści. Dowolnie może on dobierać środki plastyczne, by osiągnąć zamierzony cel. Niezwykle trudno nadać sztuce współczesnej jednoznaczną definicję, gdyż posługuje się ona różnorodnymi rozwiązaniami i narzędziami. Jednym z nich jest prowokacja. Dzięki niej artystyczne formy wyrazu nabierają ludzkiego kształtu, dotykają ludzkich emocji, przeżyć i przekonań. Swego czasu Zbigniew Libera powiedział w jednym z wywiadów: "(...) chodzi o wywołanie wrażenia, które prowadzić będzie do zmiany punktów widzenia, zauważenie rzeczy, z których wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy...".

Co można uznać za prowokacyjne? Nasi dziadkowie za takie uważali niezwykłe prace Picassa, które na naszym pokoleniu nie robią już większego wrażenia. Jeszcze nie tak dawno, prowokacyjności doszukiwaliśmy się w instalacjach Katarzyny Kozyry (jak np. "Piramida zwierząt" z 1993r.), a dziś oburzają prace, które wytykają ludzką ułomność, lub uderzają w uczucia religijne. Doskonałym przykładem jest tu nowojorska wystawa "Sensations", gdzie wśród obiektów znalazł się wsparty na wielbłądzich odchodach obraz przedstawiający Matkę Boską.

Coraz częściej spotykamy się przeróżnymi, wciąż przekraczającymi granice formami prowokacji, jak choćby podczas pamiętnej wystawy w warszawskiej Zachęcie. W galerii znalazła się figura papieża, przygniecionego głazem, co na długie miesiące oburzyło opinię publiczną. Prowokowała Dorota Nieznalska, która na wiszącym krzyżu umieściła obraz męskich genitaliów. Prowokują wreszcie także przedstawiciele innych form sztuki - muzycy, twórcy kina, czy niemiecka studentka, która wymyśliła wypukłe tatuaże dla niewidomych. Z prowokacją spotykamy się też w życiu codziennym. Tu najlepszym przykładem jest Cezary Bodzianowski - łódzki performer, który za scenerię obiera przestrzeń publiczną, grając np. słup ogłoszeniowy.

Czy taka forma przekazu jak prowokacja, niesie za sobą głębokie przemyślenia, czy też jest jedynie "sztuką dla sztuki"? Nie można stosować tu uogólnień, gdyż każdy z wytworów artystycznych jest inny. Jak więc oceniać takie dzieła? Czy wreszcie, jest możliwe nadanie prowokacji w sztuce jednoznacznej definicji i jednoznacznie ją ocenić?

W większości reakcje widzów są podobne: przekraczanie granic, igranie z ludzkimi uczuciami i odwołania do religii są niewłaściwe. Ktoś postawił jednak pytanie: czy to sztuka prowokująca jest zła, czy też może odbiorcy? Choć obecnie sztuka budzi tak wiele wątpliwości i sprzeciwów, może warto zastanowić się, czy tej negatywnej mocy nie daje jej brak przygotowania widzów i błędne założenie, że wszystko to, co prowokuje, jest złe. A przecież prowokacja spełnia tu odwieczną rolę sztuki - budzi emocje i porusza w każdym z nas nutę człowieczeństwa.

W jednym z artykułów zapowiadających wystawę Gregora Schneidera, która miała ukazywać rzeczywistą ludzką śmierć, czytamy: "(...) z czym Ci wszyscy sprawiedliwi walczą? Może... z własną podświadomością, do której artysta chce im się dobrać?".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

zostawmy świętości. Cóż, dla mnie świętością jest noc świętojańska, a zrobili z niej komercyjną kupę.
Tak mnie zastanawia, czy ktokolwiek kto tak strasznie krzyczał przeciw papieżowi pod głazem, wie, doczytał co przedstawia ta rzeźba....
My w Polsce to mamy jeden problem. Przedkładamy fanatycznie sprawy religijne nad wszelkie inne. I potem wychodzą takie ciekawostki, jak zgłaszanie koncertu Madonny do ABW, czy przypadkiem nie ma korupcji. Bo sposób w jaki działa radny Warszawy, już chyba nawet nie jest śmieszny. Z drugiej strony, jak rozumiem jej koncert przeszkadzać będzie w obchodzeniu święta, o którym większość Polaków nie ma pojęcia?;]
A wracając do prowokacji w sztuce. Jak najbardziej tak, jeśli zmusza do myślenia

Komentarz został ukrytyrozwiń

co do samej prowokacji (bo tego chyba powinna dotyczyć ta dyskusja):
prowokacja - tak, obrażanie uczuć - nie.
tym samym NIE dla papieża pod głazem i NIE dla Madonny w tych ekstremalnych warunkach.
chcemy hańbić człowieka - ok.
ale świętości zostawmy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ile nieprzyjemnych komentarzy pod jakże przyjemnym artykułem...
osobiście nie uważam, aby do przemyśleń potrzebna była wiedza.
ale w tej kwestii jasno wyraziła się już pani Beata ;)
co do moich uwag: mnie się tylko przecinki nie podobają (zwłaszcza przed "lub")i ta nieszczęsna zajawka, obnażająca nikłą wiedzę autorki w podejmowanym przez nią temacie.
ale z każdej sytuacji można się wybronić, więc gdybyś Aniu darowała sobie zwroty w stylu "Pozdrawiam z lekkim uśmiechem, dziecinny cymbał W24", na pewno możliwe byłoby dojście do porozumienia. Bo tekst jest naprawdę dobry i wierzę, że niejedno masz nam jeszcze do powiedzenia ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tam się zgodzę, trochę z Grześkiem. Bo ostatnio dość beztrosko, widzę takie tłumaczenia, że przecież to M3G, więc mogę pisać co mi się podoba. No ja bym się z tym nie zgodził. Bo po 1, nieważne czy to jest m3g czy m4563645w, ale zawsze odpowiada się za swoje słowa. Po drugie, jeśli mnie jakiś temat interesuje, to zgłębiam wiedzę na jego temat, ergo moje wypowiedzi stają się merytoryczne. Oczywiście, nie oznacza to, że wiem na dany temat wszystko.
Drobnym szczegółem jest to, że ja się nie wypowiadam na tematy, o których nie mam pojęcia. Nie uważam tego za sensowne, to raz, dwa, często nasze beztroskie sądy odwracają się przeciwko nam.
Rozumiem podejście autorki, jednak nie udało Ci się uniknąć nawiązań, do części teoretycznej zagadnienia., przy której wyszły jakieś tam niedociągnięcia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zrobiłam piramidalną głupotę. A nawet dwie... 1) Próbowałam "wypisać się" w temacie, który mnie ostatnio nurtuje i poznać opinie innych na TEN temat. 2) Pozwoliłam się wciągnąć w dyskusję, która dotyczy tego, że napisałam coś niemerytorycznego. Taka sytuacja zawsze kończy się dla mnie tak samo - nie potrafię składnie bronić swoich racji i wychodzę na cymbała.

Więc (wiem, wiem - nie zaczyna się zdania od "więc") niniejszym wycofuję się z tej dyskusji. Zaraz ktoś napisze, że jestem tchórzem i przyznałam się właśnie do własnej słabości. Ktoś inny doda, że zachowuję się jak dziecko.

Pozdrawiam z lekkim uśmiechem,
dziecinny cymbał W24

P.S.: I nie próbujcie mi "wcisnąć", że się obraziłam. :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja nie rozumiem jednego - jaki ma, Grzegorz, sens ta dyskusja? Ewidentnie widać, co przyznała też Autorka, że artykuł nie jest merytoryczny. To jej refleksje na luzie, do których ma prawo.
Ciekawa natomiast jestem i Twojej, i Pawła opinii tu:
link
Nie żebym promowała swój materiał, ale skoro interesuje Was temat...
pozdr.
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żeby mieć przemyślenia, trzeba mieć wiedzę. I co rozumiesz przez "prawo do nadawania wyrażeniom zabarwienia" (co to jest "zabarwienie wyrażenia"?)? W sensie, że sama sobie ustalasz znaczenia słów i nie chcesz się nimi podzielić? :0
Ja tylko zadałem dwa konkretne pytania i grzecznie proszę o odpowiedź.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł - ja się nie obruszam. :) Masz rację, że zdecydowanie zbyt uogólniłam wypowiedź.

Grzegorz - popraw mnie jeśli się mylę, ale M3G (a w szczególności "Wolna myśl") jest chyba po to, by podzielić się swoimi przemyśleniami, niekoniecznie na tematy na których się znamy. Poza tym błagam - w subiektywnej wypowiedzi mam chyba (?) prawo do nadawania pewnym wyrażeniom takiego zabarwienia, na jakie mam ochotę.

A jeżeli się mylę, to sorry. :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pewnie, że nie musisz znać się na niczym, tylko dlaczego udajesz, że jest inaczej? Ludzie, szanujmy się, poświęcam swój czas, przeglądam portal, czytam tekst, a potem autorka beztrosko przyznaje, że nie zna się na tym, o czym próbowała pisać.
Ale do meritum.
Co to jest wartość dekoracyjna?
Kto to są przodkowie? Nasi rodzice czy pradziadkowie? A może Ci sprzed kilkuset lat? Bez sprecyzowania tego stawiasz się niestety w jednym szeregu z mędrkami internetowymi, którzy twierdzą, że od zawsze do przed chwilą było tylko mimesis i wiersze sylabiczne aabb, a teraz przyszła Nieznalska i nam Prawdziwą Sztukę psuje. Tylko, że stoisz tam trochę wbrew nim.

Komentarz został ukrytyrozwiń

ale po co od razu się obruszać, ja tylko pytam, (chodzi mi bardziej o logiczność wypowiedzi), bo po pierwsze zależy o jakiej sztuce mówimy. Zauważmy, że nie mozemy mówić w takim przypadku o kulturze np. neolitycznej, bo tu raczej mówimy o przedmiotach codziennego użytku, które były po prostu w jakiś sposób ozdabiane, czy choćby o przedmiotach kultu. Właściwie potem mamy cały czas taką sytuację aż do powiedzmy końca średniowiecza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.