Pozycja materiału w rankingach:
"Happy-go-lucky" ("Co nas uszczęśliwia") to opowieść o poszukiwaniu szczęścia. Podobnie zresztą jak i inne filmy Mike'a Leigha. Reżyser zerwał tu jednak z wyobrażeniem o egzystencjalnym bólu temu poszukiwaniu towarzyszącemu, jaki zawarł w swych poprzednich produkcjach. I nakręcił film pogodny i pozornie lekki. Pozornie, bo z konkluzją niepozbawioną głębi.
Poppy (Sally Hawkins), trzydziestoletnia panna, na wszystko co ją na co dzień spotyka ma gotową odpowiedź w postaci optymizmu. Do jej rzeczywistości należy zaś nauczanie w brytyjskiej podstawówce. I mnóstwo innych rzeczy w czasie wolnym. Kobieta uczestniczy bowiem w kursie gimnastyki, tańca flamenco, nauki jazdy. Spotyka się z przyjaciółmi w pubie i spaceruje samotnie po urokliwych, angielskich uliczkach. W czasie jednej z takich przechadzek w przydrożnej księgarni trafia w jej ręce pozycja "Droga do rzeczywistości". Poppy prędko odkłada ją na półkę, kwitując to uśmiechem i stwierdzeniem - "Tam się nie wybieram".Zobacz także:
Artykuły
(35)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.87)
Wiek: 28 | Miejscowość: Bytom / Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Katarzyna Szewczyk 18.12.2008 13:05
Ewa, Lucyna, macie rację- mocno przesadziłam z zrelacjonowaniem filmu. Artykuł nie spełnia wymogów recenzji.
Lucyna, moim zdaniem śmiech Poppy miał swoją przyczynę w jej podejściu do życia;) Ale nie ręczę za to, że się nie mylę, a postać ta nie jest bezmyślna. Choć muszę dodać, że ja nie byłam zirytowana nawet w najmniejszym stopniu)
Lucyna Rozlatowska 18.12.2008 11:30
Dla mnie to nie recenzja, ale opis filmu. Po co wyprzedzać widza i przedstawiać mu wszystkie wątki obecne w filmie? Nie zgodziłabym się, że bez względu na "odbiór osobowości Poppy" warto iść do kina. Jeżeli ktoś nie przepada za ciągłym, pozbawionym przyczyny śmianiem się, to szybko wpadnie w irytację. Na seansie, na którym byłam, część osób wyszło z sali w połowie. Ja przetrwałam do końca, chociaż trudno mi odpowiedzieć na pytanie, czy było warto.
Beata Szczurzewska 16.12.2008 22:04
Film rzeczywiście jest interesujący,z pewną głębią,dlatego również go polecam. Dodam,że podoba mi się,że tyle o nim napisałaś-bo warto. Oczywiście plusik ode mnie :)
Ewa Kuryło 15.12.2008 19:42
+
Podoba mi się ten artykuł, szczególnie za ustęp o Amelii. Obejrzałam ten film wcześniej i nawet nie pomyślałam o tym. Czyli masz rację - prostego skojarzenia nie da sie tu zastosować, a to że obie panny sa optymistkami i filmy mają taki oddźwięk to nie znaczy że są podobne.
Natomiast zdradzasz wszystkie wątki, zakończenia - opowiadasz cały film. Ok, jesli trzymasz się formy artykułu, ale ty kończysz to jak recenzję. A po co ogladać skoro po tym artykule wiemy już wszystko i mamy nawet interpretację :) Coś mi tu nie gra.