Facebook Google+ Twitter

Proza życia "Happy-go-lucky" Mike'a Leigha

"Happy-go-lucky" ("Co nas uszczęśliwia") to opowieść o poszukiwaniu szczęścia. Podobnie zresztą jak i inne filmy Mike'a Leigha. Reżyser zerwał tu jednak z wyobrażeniem o egzystencjalnym bólu temu poszukiwaniu towarzyszącemu, jaki zawarł w swych poprzednich produkcjach. I nakręcił film pogodny i pozornie lekki. Pozornie, bo z konkluzją niepozbawioną głębi.

 / Fot. Plakat filmowyPoppy (Sally Hawkins), trzydziestoletnia panna, na wszystko co ją na co dzień spotyka ma gotową odpowiedź w postaci optymizmu. Do jej rzeczywistości należy zaś nauczanie w brytyjskiej podstawówce. I mnóstwo innych rzeczy w czasie wolnym. Kobieta uczestniczy bowiem w kursie gimnastyki, tańca flamenco, nauki jazdy. Spotyka się z przyjaciółmi w pubie i spaceruje samotnie po urokliwych, angielskich uliczkach. W czasie jednej z takich przechadzek w przydrożnej księgarni trafia w jej ręce pozycja "Droga do rzeczywistości". Poppy prędko odkłada ją na półkę, kwitując to uśmiechem i stwierdzeniem - "Tam się nie wybieram".

Faktycznie, do rzeczywistości będącej wyobrażeniem ogółu dorosłej ludzkości, nauczycielka się nie wybiera.
Bo wciąż ma w sobie wiele z dziecka. Przyjmuje życie z uśmiechem na twarzy, jest otwarta na świat i ciekawa
każdego jego szczegółu. Ale i zagubiona w kontaktach z ludźmi, którym w starciu z życiem nie udało się zachować spontaniczności i poczucia humoru. To dwie strony medalu dziecięcego usposobienia, skutkującego optymizmem, Poppy.

Brytyjska Poppy a francuska Amelia

Dystrybutor filmu - Monolith określił "Happy-go-lucky" jako brytyjską odpowiedź na francuską "Amelię". W związku z tą reklamą w komentarzach do filmu pojawiają się niejednokrotnie spostrzeżenia o miernej jakości opowiadania Leigha wobec stylu tamtego, kultowego już, filmu. Sądzę jednak, że problem tkwi w braku rzeczywistego podobieństwa między tymi dwoma produkcjami.

Faktycznie, Poppy posiada wrażliwość Amelii na obecność obok innego człowieka. Jej przyjazny stosunek do ludzi jest wykładnią filozofii reżysera zawartą w filmie. Kobieta jest nie tylko znakomitym pedagogiem, poświęcającym wiele czasu i energii dochodzeniu tego, co ukryte za agresją jednego z jej wychowanków. Również napotkanego bezdomnego nie zbywa nieuważnym spojrzeniem, ale okazuje mu zainteresowanie i zrozumienie, nie mające nic wspólnego z tanią litością. Jednak ta postawa jest efektem poczucia spełnienia i wynikłej z tego radości, nie zaś poszukiwaniem tego spełnienia, jakie miało miejsce w działaniu introwertycznej Amelii.

Według mnie styl "Happy-go-lucky" nie można również zestawiać ze stylem prezentowanym w, znakomitym skądinąd, francuskim filmie. O ile bowiem w "Amelii" Jeuneta wyeksponowana jest poezja życia, o tyle w najnowszej produkcji Leigha uwydatniona zostaje jego proza.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ewa, Lucyna, macie rację- mocno przesadziłam z zrelacjonowaniem filmu. Artykuł nie spełnia wymogów recenzji.
Lucyna, moim zdaniem śmiech Poppy miał swoją przyczynę w jej podejściu do życia;) Ale nie ręczę za to, że się nie mylę, a postać ta nie jest bezmyślna. Choć muszę dodać, że ja nie byłam zirytowana nawet w najmniejszym stopniu)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla mnie to nie recenzja, ale opis filmu. Po co wyprzedzać widza i przedstawiać mu wszystkie wątki obecne w filmie? Nie zgodziłabym się, że bez względu na "odbiór osobowości Poppy" warto iść do kina. Jeżeli ktoś nie przepada za ciągłym, pozbawionym przyczyny śmianiem się, to szybko wpadnie w irytację. Na seansie, na którym byłam, część osób wyszło z sali w połowie. Ja przetrwałam do końca, chociaż trudno mi odpowiedzieć na pytanie, czy było warto.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Film rzeczywiście jest interesujący,z pewną głębią,dlatego również go polecam. Dodam,że podoba mi się,że tyle o nim napisałaś-bo warto. Oczywiście plusik ode mnie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
Podoba mi się ten artykuł, szczególnie za ustęp o Amelii. Obejrzałam ten film wcześniej i nawet nie pomyślałam o tym. Czyli masz rację - prostego skojarzenia nie da sie tu zastosować, a to że obie panny sa optymistkami i filmy mają taki oddźwięk to nie znaczy że są podobne.
Natomiast zdradzasz wszystkie wątki, zakończenia - opowiadasz cały film. Ok, jesli trzymasz się formy artykułu, ale ty kończysz to jak recenzję. A po co ogladać skoro po tym artykule wiemy już wszystko i mamy nawet interpretację :) Coś mi tu nie gra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.