Pozycja materiału w rankingach:
W Prypeci panuje cisza. W końcu zimy wydaje się chyba jeszcze bardziej opuszczona niż latem. Brak wówczas jakiejkolwiek roślinności, tylko nagie, pozbawione drzew liście. Szereg ponurych zabudowań, ciągnących się na tle zachmurzonego nieba.
Wczesną wiosną 2010 roku poczułam po raz kolejny, że znów jestem zbudzona monotonią zwykłego życia. Mijało właśnie pół roku od mojego powrotu do Polski. Przedtem spędziłam jakiś czas na Bliskim Wschodzie, zahaczając na parę dni o kaukaską Gruzję i wreszcie przez Bułgarię – też nie bez przygód – wróciłam do ojczyzny. Zmęczona jednak Polską zimą, wraz z nadejściem marca zaczęłam przemyśliwać o tym, gdzie znowu mogłabym wyruszyć.
Tym razem zaś moim celem był Sławutycz, kolejne miasto, które zbudowano dla pracowników elektrowni już po awarii. Stąd też typowa dla takich sztucznych, pracowniczych tworów zabudowa, brak cech normalnego rozwoju miasta. Jako że był marzec, na Ukrainie leżało jeszcze więcej śniegu niż w Polsce, było bardzo mało słońca, za to zdecydowanie ponuro. Dawało to bardzo przygnębiający efekt, w połączeniu z szarą komunistyczną zabudową złożoną z prostokątnych bloków mieszkalnych, z balkonami zabudowanymi na wzór werandy za pomocą dziwacznych i – o ile to możliwe – jeszcze bardziej szpecących materiałów. Nagie trawniki, paskudna architektura, nierówne chodniki, a do tego smutni ludzie, spieszący się nie wiadomo gdzie, ani po co. Sławutycz jest tak bardzo oddalona od innych miast, że nie sposób w ciągu dnia pojechać i wrócić. Nie licząc kilku lokalnych zakładów usługowych – fryzjera, piekarni, sklepu spożywczego albo jednej z trzech knajp (nota bene mieszczących się po różnych stronach tego samego budynku) – nie ma tam żadnych miejsc pracy. Większość mieszkańców dzień w dzień dojeżdża eksterytorialną kolejką przez Białoruś do elektrowni w Czarnobylu, dającej im jedyną możliwość zatrudnienia. Młodzi uciekają do Kijowa, bo tam mają większe perspektywy. Zobacz także:
Artykuły
(12)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.34)
Miejscowość: Lublin / Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: Absolwentka filologii polskiej i kulturoznawstwa. Kontynuuje edukację na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mateusz Smoliński 03.10.2010 21:35
Jedno z moich marzeń- pojechać ze swoim aparatem do Prypeci. Zazdroszczę i gratuluję. :)
Krzysztof Krzak 03.10.2010 18:35
Interesująca relacja, czekam na dalszy ciąg. 5*
Katarzyna Anna Głuszak 03.10.2010 17:38
Możliwe, że wiosną 2011 powtórzę wyprawę, wtedy się do Pana odezwę, jeśli nadal będzie Pan reflektował na taki wyjazd.
Jeszcze wiele zostało mi tam do zobaczenia.
Teraz jednak mam już zebrane materiały na wiele, wiele artykułów, które będę sukcesywnie zamieszczać, staram się, żeby nie miały więcej niż 3-4 podstrony, żeby nie zanudzić czytelników.
Patryk Ciechanowski-Mirek 03.10.2010 17:20
Łe, żebym wiedział, że ktoś z w24 się kieruje w te rejony to bym się sam chętnie zabrał :/
Artykuł całkiem ciekawy.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +9952)