Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36958 miejsce

Prywatyzacja lekarstwem dla polskiej służby zdrowia

Prawie każdy rząd zmagał się z problemem choroby naszego systemu opieki medycznej. Żaden sobie nie poradził. I tym razem na to się nie zapowiada. Może potrzebna jest prywatyzacja?

Służba zdrowia od wielu lat ma problemy finansowe, związane także ze złym zarządzaniem. Niskie pensje personelu medycznego, długie kolejki, kontrakty z NFZ, kończące się w połowie roku, są niczym niezwykłym. Dlatego łatwo zrozumieć sytuację lekarzy i pielęgniarek, którzy strajkują, aby uzyskać wyższe wynagrodzenie. Nasz rząd zamiast negocjować, stosuje niecne sztuczki, jak np. spektakularne zatrzymania lekarzy w szpitalach. A premier Kaczyński jako rozwiązanie traktuje nałożenie na bogatych wyższych podatków.

Politycy opozycji, zwłaszcza lewicy, również działają nieczysto, wykorzystując strajkujących do promocji swoich ugrupowań, czy też samych siebie, idąc niczym pielgrzymki pod Kancelarię Premiera, gdzie znajdują się strajkujące pielęgniarki. Nikt jednak nie proponuje odpowiednich rozwiązań, aby nie tylko zniwelować skutki problemów służby zdrowia, ale także usunąć przyczynę. Bo rozwiązaniem nie są podwyżki i zapomnienie o problemie.

Przyczyną jest to, że żaden polityk, który jest przy władzy, nie odważy się zaproponować radykalnych i niepopularnych rozwiązań. Dlatego, że ludzie, przywiązani do socjalnych przywilejów, szybko mu władzę odbiorą. Nawet gdyby rozwiązanie było zbawienne dla państwowych finansów i zarazem dobre dla służby zdrowia. Niemal każdy polityk, stwierdzi, że należy zwiększyć nakłady na służbę zdrowia, a strajkującym należy dać pieniądze.
A istnieje wiele rozwiązań, które mogą pozwolić uzdrowić naszą chorą służbę zdrowia. Jednym z nich jest prywatyzacja wszystkich szpitali. Budżet państwa opłacałby w nich zabiegi, zmniejszając składkę zdrowotną. Z czasem - wraz ze wzrostem dochodów Polaków - budżet państwa finansowałby tylko częściowo zabiegi. Wiele zależy od tego, jakie warunki zostałyby wynegocjowane przez państwo.

Inną, dużo bardziej radykalną terapią dla opieki medycznej, jest całkowita prywatyzacja, rozdysponowanie pieniędzy ze składek zdrowotnych pacjentom, i to oni powinni się wtedy martwić o opiekę medyczną. Jak pisze na swoim blogu Janusz Korwin-Mikke, postulator takiego rozwiązania, za kwotę składki można wykupić przyzwoite ubezpieczenie prywatne i być leczonym w szpitalu niepublicznym.

Ktoś może stwierdzić, że ceny w szpitalach prywatnych będą wysokie, wyższe niż teraz. Jest to oczywista nieprawda, bo przecież szpitale będą o pacjentów konkurować, przez co będą obniżać koszty leczenia do jak najmniejszych. Podobnie będzie z umowami z państwem, bo szpitali nam nie brakuje, i rząd nie musi „współpracować ze wszystkimi”. To szpitalom powinno zależeć na tym, aby mieć z państwem umowę, – bo idzie o bardzo duże pieniądze.

Skoro żaden rząd, nawet w IV Rzeczpospolitej, nie potrafi sobie poradzić z problemami służby zdrowia, to może warto posłuchać głosów o bardziej radykalnych zmianach w funkcjonowaniu naszej opieki medycznej, idących w kierunku prywatyzacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Sprywatyzować jak najbardziej!
Kaczyński zresztą mówił o tym zaraz na początku tego strajku, tylko został od razu zakrzyczany.
Pierwszy z pomysłem prywatyzacji usług zdrowotnych był p Sośnierz , pełniąc jeszcze wtedy obowiązki ŚKCh , wymyślił sobie karty chipowe, które miały być początkiem prywatyzacji , następny krok to właśnie prywatyzacja placówek i rozliczanie usług właśnie przy pomocy tych kart, na których byłyby wszystkie informacje o pacjencie, usługach itp. Za to właśnie poleciał ze stołka, bo nie spodobało się to związkowcom. Nie pozostawiono wtedy suchej nitki na jego pomyśle, ale okazało się że jednak był i jest to pomysł dobry. Może teraz uda się wprowadzić jego system w całym kraju, bo przecież po czasie okazało się ,że jego pomysł się sprawdził.
A składki powinny być dobrowolne, żadnego przymusu, bo to wyzwala od razu (przymus) w rządzących chęć dobierania się , czyli podwyższania tych składek.
Przecież jeśli jakiś menel trafi do szpitala to może potem np odpracować za swoje leczenie , lub opieka społeczna, finansowana z podatków a nie składek zdrowotnych, może również zapłacić za niego. Tak jest np w Niemczech, żeby daleko nie szukać.
Na pewno na początku prywatyzacji ceny usług podskoczą, ale potem zejdą prawie do poziomu obecnego. Tak było i jest obecnie z prywatnymi placówkami rozliczającymi się z NFZ, negocjują stawkę taką aby im się opłaciło, czyli żeby również nie stracić pacjentów i dobrze sobie funkcjonują.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak najbardziej - w pierwszej opcji, mniej radykalnej, jest to zapewnione, zaś w drugiej, państw może takei coś finansować - przy tak gwałtownym spadku wydatków publicznych, to żaden problem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Należałoby tylko pomyślec w jakiej formie i kto będzie opłacał podstawowa opiekę medyczną za ludzi tzw. marginesu społecznego - oni też bywają pacjentami nie będąc płatnikami żadnych składek, podatków itp.
Może tak: sprywatyzować i utrzymac obowiązkowe składki na jakims elementarnym poziomie ( z przeznaczeniem dla tych nieprzystosowanych społecznie).
A przede wszystkim zmniejszyć obsługę administracyjną funduszy przeznaczonych na opieke medyczną - bo po wszystkich kolejnych reformach głównym beneficjentem jest aparat NFZ. Utworzony i utrzymywany za pieniądze które powinny iść na chorego i płace personelu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.