Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

145930 miejsce

Prywatyzacja po polsku

Katarski inwestor nie wpłacił należności za polskie stocznie. Faktem stała się więc kolejna wpadka polskiej prywatyzacji - procesu, w którym popełniono więcej błędów niż osiągnięto sukcesów.

Na przestrzeni ostatnich 20 lat, polskie rządy sprzedawały albo te państwowe firmy, które stały na skraju bankructwa albo te, na których państwo postanowiło zarobić. Do tej pory przedsiębiorstwa takie jak stocznie czy huty czekała raczej sprzedaż za bezcen lub upadłość i wyprzedaż majątku. Zdziwienie finałem transakcji z Katarem jest w tych okolicznościach raczej na pokaz, bo chyba nawet w rządzie nie ma aż takich optymistów, którzy oczekiwaliby prywatyzacyjnego sukcesu. Alternatywą sprzedaży w całości była (i jest) upadłość i wyprzedaż majątku w kawałkach.

Rozpaczanie nad nieudaną transakcją z Katarem jest zwykłym tematem zastępczym. Dziś nie ma sensu szukanie winnych; należy uderzyć się w piersi i przyznać, że nie nauczyliśmy się unikać takich sytuacji, ucząc się na własnych błędach z przeszłości. Nie ma też sensu pozostawać w nadziei, że nasze władze kiedykolwiek nauczą się prywatyzować państwowy majątek, który wcześniej po prostu się skończy. Kolejne rządy będą tylko rozliczać poprzednie, zamiast uczyć się na ich błędach.

Jak widać sytuacja jest beznadziejna; ale nie do końca. Po prostu sprywatyzujmy władzę. Pewnie nie będzie to ten sektor, na którym moglibyśmy zarobić, ale przynajmniej przestaniemy dopłacać do wszystkich afer, komisji śledczych, przedwczesnych wyborów, urlopów bezpłatnych oraz wysokich diet i pensji. A jeśli nikt nie zechce wziąć tego przybytku w całości, to ogłośmy upadek władzy i sprzedajmy wykonawczą Rosjanom, ustawodawczą Niemcom, sądownictwo Amerykanom a samorządy Szwajcarom. Nasz narodowy majątek już i tak jest w ich rękach a przynajmniej pozbędziemy się naszych żyjących przeszłością polityków. Jakiś wymierny zysk z prywatyzacji w końcu osiągniemy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Chyba bez błędów przekazać się nie da. Proszę wykasować wydrukowane w tekście ni z juszki ni z pietruszki, symbole: &#8222, &#8221 i &#8211. Zaczynam się bać, że to może paragrafy pod które podpadam po wydrukowaniu powyższego tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W przekazie nastąpiły błędy. Powtarzam. Najlepszym przykładem na to, jak traktuje się ludzi z inicjatywą, są losy byłej poseł Beaty Sawickiej, której świetnie zapowiadającą się karierę polityczną złamały nagrania rozmów telefonicznych z agentem CBA Tomaszem Bezwzględnym. Bezwzględny Tomasz, nagrywając podstępnie posłankę, nie stronił podobno od technik erotycznych (a może to tylko przechwałki). Posłanka natomiast, aby uwiarygodnić się jako poważny polityk, nie stroniła od rzucania grubymi słowami, najprawdopodobniej po to, aby było wiadomo, kto w tych finansowych negocjacjach, wartych ok. 50 tys. zł polskich, jest stroną dominującą. Wszystko to można wyczytać w Wikipedii.pl (przynajmniej do dziś), wpisując hasło: poseł Beata Sawicka, a później na otwartej stronie klikając link: kolekcja cytatów w Wikicytatach. Kilka dni temu był jeszcze dostępny link, który kliknięty udostępniał oryginały nagranych rozmów posłanki z podstępnym agentem. Wysłuchałem i uświadomiłem sobie jaśniej, na czym tak naprawdę polega demokratyczny parlamentaryzm w Polsce (obecnie ten link zniknął albo jestem trąba i nie mogę go odnaleźć – to drugie prawdopodobniejsze). Otóż dotarło do mnie, że posłanka, aby nie złamać sobie kariery politycznej, na parlamentaryzm w następnej kadencji musiała po prostu zarobić. W rozmowach z agentem wyjaśniała m. in., że jakby w wyborach parlamentarnych zwyciężyli „nasi” to dałaby sobie radę i bez tych pieniędzy,ale w polityce nic do końca nie można przewidzieć i trzeba być przygotowanym na wszelkie okoliczności. Że w polityce trzeba być przygotowanym na wszelkie okoliczności nikt rozsądny nie może zaprzeczyć. Koszta własnej promocji i im towarzyszące polityk musi sam ponieść. Z tego wynika, że wszystkim rządzącym dotąd ekipom politycznym udało się jeszcze nawet przed komercjalizacją szpitali i całej służby zdrowia skomercjalizować politykę. Ma być dochodowa., a przynajmniej nie deficytowa (bilans na zero). U posłanki Sawickiej prawdopodobnie wyszło na minusie. Ale tak czy owak, trzeba podziękować Tomaszowi Bezwzględnemu i samej byłej posłance Beacie Sawickiej, że w twardych negocjacjach i ciężkim zmaganiach się z życiem ujawnili – niekoniecznie z rozmysłem - te mechanizmy, które może należałoby wyeliminować w następnej parlamentarnej kampanii wyborczej (na prezydencką już chyba za późno).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najlepszym przykładem na to, jak traktuje się ludzi z inicjatywą, są losy byłej poseł Beaty Sawickiej, której świetnie zapowiadającą się karierę polityczną złamały nagrania rozmów telefonicznych z agentem CBA Tomaszem Bezwzględnym. Bezwzględny Tomasz, nagrywając podstępnie posłankę, nie stronił podobno od technik erotycznych (a może to tylko przechwałki). Posłanka natomiast, aby uwiarygodnić się jako poważny polityk, nie stroniła od rzucania grubymi słowami, najprawdopodobniej po to, aby było wiadomo, kto w tych finansowych negocjacjach, wartych ok. 50 tys. zł polskich, jest stroną dominującą. Wszystko to można wyczytać w Wikipedii.pl (przynajmniej do dziś), wpisując hasło: poseł Beata Sawicka, a później na otwartej stronie klikając link: kolekcja cytatów w Wikicytatach. Kilka dni temu był jeszcze dostępny link, który kliknięty udostępniał oryginały nagranych rozmów posłanki z podstępnym agentem. Wysłuchałem i uświadomiłem sobie jaśniej, na czym tak naprawdę polega demokratyczny parlamentaryzm w Polsce (obecnie ten link zniknął albo jestem trąba i nie mogę go odnaleźć – to drugie prawdopodobniejsze). Otóż dotarło do mnie, że posłanka, aby nie złamać sobie kariery politycznej, na parlamentaryzm w następnej kadencji musiała po prostu zarobić. W rozmowach z agentem wyjaśniała m. in., że jakby w wyborach parlamentarnych zwyciężyli „nasi” to dałaby sobie radę i bez tych pieniędzy,ale w polityce nic do końca nie można przewidzieć i trzeba być przygotowanym na wszelkie okoliczności. Że w polityce trzeba być przygotowanym na wszelkie okoliczności nikt rozsądny nie może zaprzeczyć. Koszta własnej promocji i im towarzyszące polityk musi sam ponieść. Z tego wynika, że wszystkim rządzącym dotąd ekipom politycznym udało się jeszcze nawet przed komercjalizacją szpitali i całej służby zdrowia skomercjalizować politykę. Ma być dochodowa., a przynajmniej nie deficytowa (bilans na zero). U posłanki Sawickiej prawdopodobnie wyszło na minusie. Ale tak czy owak, trzeba podziękować Tomaszowi Bezwzględnemu i samej byłej posłance Beacie Sawickiej, że w twardych negocjacjach i ciężkim zmaganiach się z życiem ujawnili – niekoniecznie z rozmysłem - te mechanizmy, które może należałoby wyeliminować w następnej parlamentarnej kampanii wyborczej (na prezydencką już chyba za późno).
P.S. Przepraszam Pana Tadeusza Śledziewskiego, że opacznie (pół żartem pół serio) odniosłem się do jego wypowiedzi, chociaż zgadzam się z nim co do meritum jego wypowiedzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z mojego , nie wiem czy logicznego, rozumowania wyłazi polska bezradność na patologie gospodarcze, na wodzenie większości polskich obywateli za nos. I z wielkim bólem, muszę powiedzieć, że Polacy są operatywni w przekrętach. Brkuje tej operatywności w prowadzeniu działalności w sposób uczciwy i prawy. Chyba, że koszty prowadzenia dziąłalności gospodarczej w Polsce są tak duże, że nawet największa operatywność, nie pomoże do utrzymania się na powierzchni. Tak czy owak, trzeba byłoby z tym coś zrobić. Pytanie fundamentalne: kto ma to zrobić ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

co to jest prywatyzacja
najczęściej sprzedaż zagrabionego wcześniej majątku prywatnego
kto zyskuje na prywatyzacji
ci co psiedli wiedzę wcześniej
kto traci - państwo
państwo to ogół obywateli - czyli my
kto jest winien - oni
kto poniesie konsekwencje - nikt
taka jest moja teoria spiskowa
pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ludzi z TV? Czy masz na mysli jednak TP :) A bez żartów, zajmuje się rynkiem telekomunikacyjnym od 1991 roku, też znam wielu "wydalonych ze służby" pracowników, głównie właśnie fachowców, którzy odeszli w trybie "odprawowym". Co do administracji itd. zgodzę się ale dodam, że w miejsce starych przerośniętych pionów powstały nowe, wcale nie mniej przerośnięte a do tego rozproszone. Poza tym "idea" była taka aby pozbyć się ludzi chronionych przez związki, bo (i tu się zgodzę) zarządzanie tak wielką firmą z tak silnymi związkami zawodowymi jest ekonomicznie bardzo ryzykowne. Już na przykładzie współczesnym KGHM możesz zobaczyć jak wielki wpłym na notowania giełdowe tej spółki ma tupanie nogą związków, wcale nie tak silnych i wpływowych jak te z TP przed jej prywatyzacją.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.08.2009 06:02

Skąd masz takie informacje?
Podaj źródła.
Znam sporo ludzi z TV nie od dzisiaj tam pracujących, albo już, na szczęście ''wydalonych'' ze służby....
Mam zupełnie inne zdanie, wywalono przerośnięte piony administracyjne, swoiste przechowalnie znajomych i związkowych notabli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli to nazywasz zemstą to proszę, zemścij się na mnie :)

A tak poważnie: FT przeprowadzila w TP bardzo kosztowna restrukturyzacje zatrudnienia obciążającą jej kosztami sama TP, nie dopłacając do tego nic. W wyniku tej restrukturyzacji głownie pozbyto sie wiekszosci fachowcow (bo drodzy) a zatrudniono tanich i malo wykwalifikowanych ludzi, których rotacja w tej firrmie jest na poziomie od miesiąca do pół roku. Do tego FT wyprowadza z TP caly zysk. Wstrzymane sa wszystkie inwestycje. Państwo na TP zarabia wylacznie na podatku VAT czyli na tym co klienci TP (czyli spora liczba Polaków) płacą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

TP SA podrzuciliśmy Francji specjalnie w zemście za to, że nie pomogli nam na początku II wojny światowej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z jednej strony to faktycznie można zastanawiać się czy to bezpieczna inwestycja takie stojące nad przepaścią stocznie wraz z zdesperowanymi pracownikami i związkami zawodowymi. Z drugiej strony, niemieckie stocznie, też wykupione, prosperują niezle więc czemu nasze nie mialyby być rentowne. Wszystko to wygląda trochę jak zasłona dymna. W całym tym prywatyzacyjnym kociołkuu mnie niepokoi to, ze tu mamy wielka afere z nieudanym zbyciem "trupa" a w mięedzyczasie pocuchu sprzedane zostana udziały państwowe w KGHM, spólkach energetycznych albo BKO BP SA.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.