Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8331 miejsce

Przebudzeni miłośnicy zwierząt

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-02-08 08:46
  • Creative Commons

Od kilku tygodni nadrabiamy lata zaległości. Zaczęliśmy zauważać, że zwierzętom dzieje się krzywda. Czy aby na pewno?

Historii takich, jak ta z psem husky przywiązanym do zderzaka samochodu, jest wiele. Wręcz na pęczki. A ta wcale nie należy do najokrutniejszych. Co ją wyróżnia? Z pewnością to, że nie ma sensu ponownie jej opisywać, bo trudno było o niej nie słyszeć. Specjalne reportaże i dyskusje, niejeden news w programach informacyjnych, artykuły na papierze i w internecie. Traf chciał, że zakatowanym psem zainteresowało się społeczeństwo - jedna z dziesiątek petycji pisanych w sprawie łamania praw zwierząt, nagle uderzyła w serca tysięcy osób i trafiła do mediów.

Oświeceni


Obowiązująca ustawa o ochronie zwierząt ma 14 lat. O jej wadach i dziurach oraz o słabym wykorzystywaniu dostępnych zapisów, środowisko prozwierzęce mówi od dawna. Zwykle we własnych domach, na różnych akcjach prozwierzęcych i w biurach organizacji. Także na salach sądowych, choć zdecydowanie za rzadko i bywa, że w towarzystwie kpiącego śmiechu wymiaru sprawiedliwości. Rozgoryczenie i nierzadka bezsilność nieco ujrzała światło dzienne, kiedy parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt zaczął pracować nad nowelizacją ustawy. Rozmowy na ten temat na ulicach przebiegały jednak w zadumie nad tym, czy aby na pewno zwierzęta powinny mieć prawa, a już tym bardziej, czy ich interesami powinno zajmować się państwo w tak trudnych czasach.

Ostatnie tygodnie to nagły wysyp informacji o tym, że gdzieś dzieje się coś złego. Kot – zabawka, pies pozostawiony na torach na pewną śmierć, obóz koncentracyjny dla zwierząt pod szyldem schroniska. Historia psa husky znalazła swój ciąg dalszy w kolejnych nagłośnionych życiorysach innych pupili. Zupełnie tak, jakby wcześniej tego typu przypadki nie istniały. Podobnie jak prawo, które dopiero teraz okazało się być na tyle kulawe, by zacząć o nim dyskutować pod czujnym okiem i uchem społeczeństwa, nie tylko od święta.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

"Bowiem etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności,by za tyle zła,wyrządzonego zwierzętom przez ludzi,pośpieszyć im z jakąkolwiek pomocą."

Jedno zdanie, a ileż w nim manipulacji.

Po pierwsze - jakim "nam"?- ilu was jest, Kaczmarczyk?

Po drugie - żadna etyka nie nakazuje czegoś wszystkim.

Po trzecie - etyka do niczego np. mnie niepotrzebna, wystarczy sam egoizm.

Po czwarte - dlaczego dzielisz zwierzęta na "ludzi i zwierzęta"?- już samo to jest przejawem szowinizmu gatunkowego.

Po piąte wreszcie - człowiek palcem w bucie nie kiwnie, jeśli nie ma z tego zysku, więc tym bardziej działanie w ramach ekspiacji za "czyjeś wyrządzone zło" jest tekstem kabaretowym, i to oklepanym z każdej strony.

A cały tekst jest automanipulacją jego autora, dokonaną w celu doraźnej poprawy swojego samopoczucia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

P.Agato. Tej sprawie poświęciłem dwa arty zamieszczone w dziale Moje Trzy Grosze-Opinie a zatytułowane: "...tym gorzej dla prawa"Odsłona trzecia.Społecznie znikoma szkodliwość "oraz "....Odsłona czwarta.Transporty śmierci" , a także suplement do odsłony czwartej zamieszczony w tym samym dziale lecz w części Hyde Park zatytułowany " Ostateczna zdrada". I cieszy mnie to, że ktoś jeszcze podejmuje temat humanitarnego traktowania zwierząt. Bowiem etyka szacunku dla życia nakazuje nam wszystkim poszukiwać sposobności,by za tyle zła,wyrządzonego zwierzętom przez ludzi,pośpieszyć im z jakąkolwiek pomocą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażynko, moja uwaga o pieniądzach dotyczyła warunków, w jakich odbywa się masowa hodowla.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Podczas, gdy Kowalscy oglądając telewizor, rozczulają się nad kolejnym zakatowanym burkiem, w ich kuchni gotuje się wołowina albo rosół na obiad. Posiłek przygotowany z części zwierząt, które w większości żyją w karygodnych warunkach."

Zgadza się! Tyle tylko że istnieje coś takiego jak norma społeczna. Zwierzęta je większość z nas i nie towarzyszą temu emocje. Łańcuch pokarmowy i te sprawy. Trochę inaczej jest w kwestii katowania zwierząt - takie zachowania, o jakich ostatnio słyszeliśmy nie są społecznie akceptowane. Według mnie świadome dręczenie istot dla samego dręczenia nie kończy się na zwierzętach. Jeśli pan X katuje psa, to nie wierzę, że nie przekłada się to na jego inne zachowania społeczne. To nie działa tak, że zwyrodnialcem jest się w jednej konkretnej dziedzinie, albo w odniesieniu do konkretnego gatunku. Zostawilibyście dziecko pod opieką kogoś, kto zamordował psa dla zabawy?

Oczywiście, że jak wszędzie indziej, wielu krzyczących o ochronie zwierząt kierować się będzie - pewnie nieświadomie - hipokryzją. To samo dzieje się, gdy mówimy o ofiarach katastrof, terroryzmu czy o ekologii.

Zgadzam się z Martą, że właśnie robimy krok w dobrym kierunku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> Historii takich, jak ta z psem husky przywiązanym do zderzaka samochodu, jest wiele. Wręcz na pęczki.

Rozumiem, że powiadomiła Autorka odpowiednie organa.
Osobiście dowiedziałam się po raz pierwszy o takim okrucieństwie z mediów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jeszcze jedno. Zajawka faktycznie jest dość niezdarnie sformułowana. Odczytałam ją jako pytanie - czy zwierzętom faktycznie dzieje się krzywda.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spożywanie wołowiny, czy kotleta schabowego w czasie niedzielnego obiadu to jedno, a pastwienie się nad kotami, czy psami dla "draki" to drugie. Nad produkcją, za przeproszeniem, mięsa do garnka czuwają całe sztaby wyspecjalizowanych w "humanitarnym" pozbawianiu zwierząt rzeźnych specjalistów, np. lekarzy i specjalistów od weterynarii. Problem polega na tym - czy ów "humanitaryzm" wobec zwierząt hodowlanych jest przestrzegany.
Mnie osobiście przeraża niczym nie usprawiedliwione bestialstwo zboczeńców katujących swoich "braci" mniejszych. Uważam, że trzeba o tym głośno mówić i nie tylko mówić, ale oczywiście działać. Uważam też, że wszelkie działania obrońców zwierząt (np. nowy projekt ustawy o ochronie zwierząt) mają swój głęboki sens, ponieważ dają nadzieję, że coś w mentalności społecznej kiedyś się zmieni. I tu się zgadzam z wywodem autorki artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że to, co się dzieje, można potraktować jako pierwszy krok we właściwym kierunku. Nie da się zrobić wszystkiego naraz, ale od czegoś można zacząć - inaczej stwierdzimy, że lepiej nie robić nic, bo i tak sprawa nas przerasta. Jeśli uda się uwrażliwić ludzi na los zwierząt w najbliższym otoczeniu, to może te inne też przestaną im być obojętne. Nie zmienimy swojego miejsca w łańcuchu pokarmowym, natomiast da się wyeliminować wiele przejawów okrucieństwa. Tyle że u jego podstaw najczęściej leżą pieniądze...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.