Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4232 miejsce

Przechytrzyć Szefa, czyli "Ludzie i anioły" w Teatrze Współczesnym

Wiktor Szenderowicz jest świetnym rosyjskim satyrykiem, ale nie dramaturgiem. Widać to wyraźnie w sztuce "Ludzie i anioły", która sprawia wrażenie momentami nudnawego, przegadanego skeczu.

Ale od początku. Pewnego dnia w mieszkaniu Iwana Paszkina -moskiewskiego handlarza karmą dla zwierząt pojawia się tajemniczy urzędnik, znający najdrobniejsze i najwstydliwsze (a tych jest bardzo dużo!) szczegóły z jego życia. Zdziwionego i porządnie wkurzonego biznesmena ogarnia przerażenie, kiedy jego niezwykły gość okazuje się aniołem. I to aniołem -biurokratą, mającym przygotować Iwana na przyjście kolejnego gościa: Anioła - Likwidatora. Prawie dwugodzinny spektakl pokazuje jak cwaniakowaty, roztrzęsiony i w gruncie rzeczy sympatyczny Iwan próbuje przechytrzyć Szefa i cofnąć wyrok. Czy mu się uda?

W tekście komedii widać wyraźne nawiązania do tradycji - pobrzmiewają w niej echa sztuk Gogola, klimat Bułhakowa i Allena (Allenowska "Gdy śmierć zastuka" o wiele zabawniejsza), wzięty na wesoło fatalizm Kafki. Tylko że nawet zgrabne pomieszanie najciekawszych klimatów nie ratuje sztuki przed banałem. Banalne i nudnawe są dysputy o Bogu i niebie (Bóg jako zmęczony ludzkością Pan, któremu ożywiona materia wyrwała się spod kontroli), banalna i mało oryginalna jest krytyka zbiurokratyzowanej rosyjskiej rzeczywistości. A to wszystko w bardzo powolnym, wlokącym się tempie (prawie cała pierwsza część sztuki jest przegadana w nużący sposób). Akcja nabiera tempa dopiero w drugiej części, kiedy boski posłaniec okazuje się mniej boski niż nam się wydawało na początku...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.