Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3520 miejsce

Przeczytać "Potop" w osiem minut

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-12-03 08:00

Kamila Kornet, rekordzistka świata, przeczytała „Potop” w osiem minut. Marek Skomorowski czyta 16,5 tysiąca słów w ciągu minuty, czyli 84 razy szybciej niż przeciętny człowiek. Na „połknięcie” książki potrzebuje mniej niż godzinę. Łodzianin zdobył w ubiegłym tygodniu tytuł mistrza Polski w szybkim czytaniu. Pokonał 1250 rywali z całego kraju.

fot. Paweł Nowak/Dziennik Łódzki

Student IV roku socjologii na Uniwersytecie Łódzkim szybkim czytaniem zainteresował się pięć lat temu. Zapisał się na kurs, ale nie przypuszczał, że stanie się to jego pasją.
– Mistrzostwa są doskonałą okazją, by sprawdzić umiejętności – mówi Marek Skomorowski. – Ma się motywację do systematycznej pracy.

Z Ameryki rodem


Szybkie czytanie wymyślili Amerykanie. Już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku zaczęli się zastanawiać, jak lepiej wykorzystać mózg.
– Robiono to jednak intuicyjnie – opowiada Rafał Bauszta, organizator Mistrzostw Polski w Szybkim Czytaniu i jeden z prekursorów tej techniki w Polsce. – Dziś wiemy, że przy szybkim czytaniu wykorzystuje się naturalne właściwości mózgu.
Szybkiego czytania uczyli też w Związku Radzieckim, ale kursy były organizowane tylko dla naukowców i dyplomatów.

To, że zostały rozpowszechnione, zawdzięczamy Anglikom. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku zaczęto tam organizować pierwsze kursy szybkiego czytania. Jednym z prekursorów był Tony Buzan, angielski naukowiec, psycholog, który zaczął organizować mistrzostwa w zapamiętywaniu i szybkim czytaniu.
– W 1986 roku przyjechał do Polski, by propagować szybkie czytanie – opowiada Rafał Bauszta. – Bawiło się z nim pięćset osób, w tym ja. Kilka postanowiło sobie za cel spopularyzowanie szybkiego czytania w Polsce. Z tych kilku zostałem dziś sam.

Rafał Bauszta nie jest jednak jedynym Polakiem, który potrafi szybko czytać. Oblicza się, że takich osób jest już blisko 100 tysięcy. Kursy szybkiego czytania cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Mózg na pełnych obrotach


Wiele osób nie może zrozumieć, jak można tak szybko czytać. A podobno może nauczyć się tego każdy – nawet kilkuletnie dzieci. Teraz przeciętnie czyta się z prędkością 200 słów na minutę. Ale bez problemów można szybkość zwiększyć od trzech do pięciu razy, a więc osiągnąć wynik co najmniej 1000 słów na minutę. Trzeba tylko wiedzieć, j ak się tego nauczyć. Rafał Bauszta zapewnia, że nie jest to trudne. Przy szybkim czytaniu wykorzystuje się tylko w pełni możliwości naszego mózgu.
– To tak jak z komputerami – tłumaczy. – Kiedyś były wolne, dziś są szybkie. Mózg człowieka ma ogromne możliwości, tylko często nie wiemy, jak je uruchamiać.

Zdaniem Rafała Bauszty, w szkole uczy się dzieci czytać według dziewiętnastowiecznych metod. Najpierw mają rozpoznawać pojedyncze litery, dodawać do nich dźwięk, czyli głoskować. Potem litery składają w sylaby, a sylaby w wyrazy i na tym kończy się naukę czytania.
– Zapomina się, że litery nie są nutami, a obrazem – przekonuje. – A szybkie czytanie to właśnie czytanie okiem, nie uchem. Głoskowe czytanie jest złym narzędziem.

Rafał Bauszta wyjaśnia, że jeśli czytamy okiem, a nie uchem, to w czasie jednego spojrzenia możemy objąć grupy wyrazów albo pola tekstów. – To tak, jak z wchodzeniem po schodach – dodaje. – Możemy wchodzić po jednym schodku lub po kilka naraz.
Tak więc na kursach szybkiego czytania uczy się przede wszystkim poszerzenia pola widzenia. Poza tym tekst należy trzymać dalej od oczu. Ma to być od 40 do 60 centymetrów od książki pod kątem 45 stopni.
– Dzięki temu mamy tę samą ostrość każdej linijki tekstu i mózg łatwiej przetwarza takie informacje – wyjaśnia Rafał Bauszta. – Nie musi ustawiać osobno ostrości każdej linijki.
Według Marka Skomorowskiego, jedną z najważniejszych rzeczy jest wyeliminowanie wypowiadania w myśli czytanych słów. Jak twierdzą fachowcy, już po dwóch tygodniach ćwiczeń można czytać od razu całą linijkę w szpalcie na kolumnie gazetowej bez utraty jakości czytania.
– Trzeba jednak pamiętać, że jest to taka umiejętność, w którą trzeba włożyć sporo pracy – podkreśla. – Początkowo nie ma efektów, ale w pewnym momencie to zaskakuje i one przychodzą.

Szybko czytający posługują się zazwyczaj niewielkim wskaźnikiem, którym wodzą po kartach czytanej książki. Dzięki temu nie gubią się w tekście i mogą kontrolować prędkość czytania.

„Potop” w osiem minut


Szybkie czytanie cieszy się popularnością wśród młodzieży. Głównie takiej, która nie przepada za czytaniem książek. – Młodzież nie chce wolno czytać – twierdzi Rafał Bauszta. – Szybko się dekoncentruje. Zamiast skupić się na lekturze, myśli o tym, by wysłać e-mail czy SMS do koleżanki.

Marek Skomorowski opowiada, że zanim stał się szybko czytającym, nie był miłośnikiem książek. Nudziły go, bo za długo musiał nad nimi siedzieć. – Zwłaszcza lektury – dodaje. – Zabijają u młodych ludzi nawyk czytania.
Kiedy jednak skończył kurs, nie ominął już żadnej lektury. Pamięta, że w trzeciej klasie przerabiali „Granicę” Zofii Nałkowskiej. Przeczytał ją w godzinę z 80-procentowym zrozumieniem. – Czyli tak, jak przy normalnym czytaniu – dodaje. – Nie miałem strat.
Marek szybkie czytanie wykorzystuje do nauki i zdobywania informacji. – Za pomocą tej techniki nie czytam książek, które chcę przeczytać, ale które powinienem – wyjaśnia. – Jak chcę się rozsmakować w literaturze, poznać różne niuanse tekstu, to czytam normalnie.
Przyznaje jednak, że zdarza się, iż zaczyna czytać wolno, a potem nagle przyspiesza. – Z reguły jest tak wtedy, gdy książka mnie nie za bardzo zainteresuje, a mam zwyczaj, że każdą czytam do końca – tłumaczy. – Tak więc gdzieś od 100 strony moje czytanie nabiera tempa.

Czasem wpada do Empiku i na miejscu czyta książki. Ostatnio przez godzinę pochłonął „Inteligencję emocjonalną”. Kilka dni temu miał pół godziny wolnego, więc wszedł do Empiku i przeczytał trzy czwarte „Myśleć jak Albert Einstein”.

By powiedzieć o kimś, że jest szybko czytającym, musi pochłaniać 1000 – 2000 słów na minutę. 200-stronicowa książka zajmuje wtedy od 30 do 45 minut. Mistrzowie robią to jeszcze szybciej. Bywa, że na przeczytanie książki potrzebują tylko 15 minut.

Prawdziwym fenomenem jest tu Kamila Kornet z Warszawy. „Potop” Henryka Sienkiewicza przeczytała w 8 minut. Ale Kamila jest rekordzistką świata. Jej najlepszy rezultat to 46.482 słowa na minutę! – Kamila ma fotograficzną pamięć – mówi o mistrzyni Rafał Bauszta. – Ale osiągnęła to dzięki bardzo ciężkiej pracy.

 


Marek Skomorowski na mistrzostwach Polski czytał z prędkością 16.500 słów na minutę. Za zwycięstwo dostał laptop. Jednak, żeby być mistrzem, trzeba też rozumieć czytany tekst. Markowi przeczytanie czterech kartek formatu A-4 z 1482 słowami zajęło 5 sekund. Ale musiał jeszcze odpowiedzieć na 20 pytań i udzielić minimum 10 poprawnych odpowiedzi. Osiągnął 55 procent zrozumienia. W domu czyta w tempie 25 tysięcy słów na minutę przy 50 – 60 procentach zrozumienia.
– Na początku nauki tej techniki człowiek czyta szybko, ale jego zrozumienie nie przekracza 10 – 20 procent – mówi Marek Skomorowski.

Rekord Rafała Bauszty to 6 tysięcy słów na minutę. Nie zamierza go bić. Uważa, że taka szybkość wystarcza mu na co dzień. – Mam już prawie czterdzieści lat, więc nie zamierzam się ścigać – śmieje się. Szybkie czytanie wykorzystuje głównie do zdobywania informacji.
– Przed chwilą przejrzałem osiem gazet i zajęło mi to 15 minut – dodaje. – Ale gdy czytam dla przyjemności Różewicza czy Szymborską, to robię to wolno..

Rafał Bauszta marzy, by w encyklopedii pojawiło się słowo „szybkoczytacz”, czyli człowiek czytający 1000 słów na minutę ze zrozumieniem 80 procent czytanego tekstu.

Marek Skomorowski nie ukrywa, że chciałby być coraz lepszy. Przed mistrzostwami ćwiczył intensywnie przez trzy tygodnie. Przeczytał kilkadziesiąt książek. Niektóre kilka razy. Stawia sobie kolejne wyzwania. Najbliższe to czytać z prędkością 16 tysięcy słów na minutę z 80-procentowym zrozumieniem tekstu. Potem przejść do ponad 30 tysięcy słów na minutę. Po cichu marzy o rekordzie świata...

Anna Gronczewska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

ert
  • ert
  • 04.05.2012 19:16

czy ja wiem, czy takie szybkie czytanie jest przyjemne jako czynnosc...

Komentarz został ukrytyrozwiń
ja
  • ja
  • 13.03.2012 22:14

Mi przeczytanie nawet tego tekstu zajęło blisko pół godziny!

Komentarz został ukrytyrozwiń
aaa
  • aaa
  • 29.08.2011 19:05

Zbrodnia i kara zajęła mi miesiąc, a co dopiero Potop. Właśnie zaczynam, 900 stron

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Szybkie czytanie wymyślili Amerykanie* - a ktoż by inny? A może w szkołach wprowadzą taki przedmiot albo w ramach j. polskiego? Dlaczego jednostki mają szybko czytać (raczej zamożne) a nie zafundować wszystkim chętnym? Jak j. obce w podstawowkach. Wszyscy płaćmy za naukę naszych dzieci. Niech rosnąi uczą się dla dobra Polski!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oż, jak ja bym chciał tak czytać.A tu ni huhu, trzeba od kartki do kartki przez kilka dni :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.