Facebook Google+ Twitter

Przed 27. rocznicą powstania NSZZ Solidarności

Już za kilka dni będziemy świętować 27. rocznicę powstania NSZZ Solidarność. Dzisiaj znamy nie tylko oficjalną wersję tamtych wydarzeń. Mamy do dyspozycji świadectwa ludzi, które odbrązawiają niektóre pomniki roku 1980.

W okresie "S" Polska była na ustach całego świata - wywiad z działaczami studenckiej opozycji antykomunistycznej najpierw ukazał się w Hiszpanii, a dwa miesiące później jego tłumaczenie opublikowane zostało w Nowym Jorku (w Intercontinental Press) / Fot. Marek Ciesielczyk27 lat temu Polacy uwierzyli w lepszą Polskę. Stan wojenny zniszczył tę wiarę. Dzisiaj zabójca nadziei Polaków, generał Jaruzelski dla wielu jest bohaterem. W latach 80. z PRL-u uciekło ok. 1 mln osób, nie wierząc w lepszą przyszłość w Polsce. Po drugiej rewolucji roku 1989 z Polski uciekło dalsze 2 mln osób, nie wierząc w lepszą przyszłość w III RP.

Oto kilka wypowiedzi działaczy opozycji antykomunistycznej i liderów Solidarności, którzy krytycznie oceniają rzeczywistość powstałą w wyniku zrywu solidarnościowego roku 1980 i zmian roku 1989:

Prof. Jerzy Przystawa:
"Być może coś takiego jak Solidarność znowu powstanie. To oczywiście potrwa trochę. Musi się obudzić polska inteligencja i musi zrozumieć, że to, co teraz robi, to wyręczanie PZPR. Rozwiązano PZPR, bo była niepotrzebna. To samo co ona robią za darmo polscy inteligenci po 1989 roku. Pewnego dnia może jednak powiać wicher. Jest nadzieja, choć niewielka, bowiem wszystkie siły działają tak, aby wszystko zadusić, odmóżdżyć, obkokonić. (...) kiedy szerzy się analfabetyzm i to oczywiście od góry, bo jak analfabeta jest prezydentem (w czasie przeprowadzania wywiadu prezydentem RP był Lech Wałęsa, przyp. MC), to po co komu się kształcić, to wtedy sytuacja jest tragiczna...".

Anna Walentynowicz:
"Na pierwszym zjeździe Solidarności we wrześniu 1981 roku, kiedy ja już nie miałam prawa wejść na salę, widoczna była grupa ludzi, która twierdziła, że Solidarność lepiej zabezpieczy interesy Związku Sowieckiego w Polsce niż skompromitowana PZPR. I dlatego w takim związku zawodowym nie było dla mnie miejsca. Już wtedy wszystko przebiegało zgodnie z planem KGB. Były "goryl" generała Jaruzelskiego mówi w swojej książce m.in., że gdy patrzy na dzisiejszy Sejm (1996-97 roku, przyp. MC), to śmiać mu się chce. Na pytanie: "Dlaczego? Czy w tym Sejmie widzi Pan agentów, których Pan werbował?", odpowiada: "Gorzej, widzę tam bardzo wielu takich jak ja, którzy sami werbowali. (...) Kiedyś ktoś do mnie zadzwonił i powiedział: "To przez Ciebie Ty stara babo, to przez Ciebie dzisiaj żyję w nędzy, bo Tobie się zachciało Solidarności, a ja teraz nie wiem, czy kupić chleb, czy lekarstwo, bo na jedno i drugie mnie nie stać". A ja przecież nie sprawuję dzisiaj władzy, ja także narzekam jak ten człowiek (na własne oczy widziałem, jak skromnie żyje pani Walentynowicz, przyp. MC). (...) Dlaczego wszystko poszło w złym kierunku? (...) atakowano mnie za moje wypowiedzi (krytyczne wobec drugiej Solidarności i Wałęsy, przyp. MC). Mówiono, że Polska Wałęsy to Polska naszych marzeń, a ja rujnuję ludzkie nadzieje. (...) Teraz ludzie dopiero zrozumieli, że zostali oszukani. (...)

dr Kornel Morawiecki:
"...polska inteligencja, a także rządy i eksperci zachodni nie wierzyli (w latach 70. 80., przyp. MC), nie mogli sobie wyobrazić tego, że komunizm sam chce się rozpaść, że on jest nie do utrzymania. Wszyscy myśleli, że to jest taka bestia, z którą trzeba się będzie układać jeszcze przez dziesięciolecia i odpowiednio do tego prowadzili rozgrywkę, żeby tej bestii możliwie najwięcej z pyska wyrwać. O tym, żeby ją pokonać, nikt specjalnie nie myślał oprócz takich szaleńców jak ja czy Ty. (...) Istotnym punktem wydaje się być, kto kim naprawdę jest... Prawdziwą linią podziału jest... przynależność do nomenklatury, uczestnictwo w 'okrągłym stole'...".

Andrzej Gwiazda:
"... Ludzie nie chcą znać faktów. Ludzie słuchają bajek i wybierają tych, którzy im opowiadają bajki. (...) Ja już rozgoryczony dawno temu przestałem być, jak się na przykład okazało, że moi przyjaciele czy ludzie, których uważałem za przyjaciół, byli agentami bezpieki. ...Już się nie entuzjazmuję, że jak się ludziom powie prawdę, to oni od razu zrobią, co należy. Nie zrobią. A mimo to uważam, że im tę prawdę należy mówić. Jeżeli wyborcy nie wymagają od polityków uczciwości, to polityka będzie skrajnie nieuczciwa, oczywiście wobec tych właśnie wyborców. (...)".

Patrz także:
Andrzej Gwiazda - legenda pierwszej Solidarności
Gdyby nie Anna Walentynowicz, być może nie byłoby Solidarności

Kornel Morawiecki - Solidarność Walcząca
Czy Wałęsa to TW "Bolek"?

Wypowiedzi pochodzą z wywiadów, jakie przeprowadziłem z Gwiazdą, Walentynowicz, Morawieckim, Przystawą. W całości zostały opublikowane w mojej książce "Republika kartoflana - Polska wobec katastrofy polityczno-ekonomiczno-kulturowej", Chicago: K&K Publishing 1997).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.