Facebook Google+ Twitter

Przed generałem Nilem baczność!

Niespełna przed miesiącem do kin wszedł najnowszy film Ryszarda Bugajskiego - "Generał Nil". Opowiada o niezwykłym człowieku, który walczył o wolność naszej ojczyzny.

Historia jest moją wielką pasją. Można rzec, iż pochłaniam kolejne pozycje książkowe związane z tą tematyką. Jednak o „Nilu” wiedziałem niewiele. Jedynie to, że był generałem i przewodził Kedywowi. Komunistom udało się w odpowiedni sposób zatrzeć o nim pamięć. Owszem, mamy już inną Polskę, ale jakoś nikt nie kwapił się, aby ludzie poznali losy tego nieprzeciętnego człowieka. Dzięki „Katyniowi” nareszcie coś się ruszyło w polskiej kinematografii. Wydarzenia roku 1989 dały nam możliwość tworzenia filmów prawdziwych i nie narażonych na ingerencję cenzury, ale nikt nie chciał tego robić. Potrzebowaliśmy tylu lat, aby zrozumieć potrzebę tworzenia filmów o wymowie patriotycznej, a nie nudnych i wyłącznie komercyjnych komedyjek romantycznych.

Na ten film czekałem z utęsknieniem. Codziennie przeglądałem strony internetowe w poszukiwaniu nowych wiadomości na jego temat. Oczekiwałem wielkiego patriotycznego dzieła, które wstrząśnie Polakami i przypomni o naszej naznaczoną krwią historii. Mogę powiedzieć tyle, że nie zawiodłem się prawie pod żadnym względem.

Właściwy dobór aktorów

Ryszard Bugajski jest dla mnie reżyserem niezwykłym. To on odważył się zrobić słynne „Przesłuchanie”, a teraz po wydostaniu się Polski spod komunistycznej niewoli, może spokojnie przybliżać prawdziwą historię naszych bohaterów narodowych. To dobrze, że on wyreżyserował ten film. Nikt inny nie potrafi w tak doskonały sposób zrekonstruować dawnej Polski.

Niezwykle byłem rad, gdy dowiedziałem się, że główną rolę w obrazie powierzono Olgierdowi Łukaszewiczowi. Nareszcie do polskiego filmu powrócił bardzo dobry aktor. Rolę zagrał wręcz oscarowo! Od niego powinna się uczyć cała ta grupka Małaszyńskich, Zakościelnych czy Wesołowskich, których miałem po dziurki w nosie.

Jednym z celów filmu było ukazanie postaci generała jako wzorowego żołnierza i zwykłego człowieka, który kocha swą rodzinę i jest w stanie poświęcić dla niej wszystko. Pan Olgierd w pełni oddał charakter generała. "Nil" kilkakrotnie miał możliwość uratowania życia, jednak nie skorzystał z okazji. Honor mu na to nie pozwolił. Można podziwiać tak niezłomnych ludzi, których chyba już nie ma. Podziwiałem również także racjonalizm postaci, a także jej dbałość o dobro swych żołnierzy. Nil, grany przez Łukaszewicza, budzi olbrzymi szacunek.

Ekipa filmowa zadbała o najdrobniejsze szczegóły. Dopracowana pod każdym względem scenografia nadaje odpowiedni ton dziełu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.