Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

173683 miejsce

Przed meczem z Polską: Belgowie narzekają na trenera-gbura

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2007-11-10 10:46

- Chciało Wam się fatygować aż z Polski na konferencję z Rene Vandereyckenem? - jeden z belgijskich dziennikarzy nie mógł się nadziwić, że aż siedmiu jego polskich kolegów wysłuchało podczas piątkowej konferencji prasowej selekcjonera Belgów. Jedno jest pewne: gdyby Leo Beenhakker był tak nielubiany w Polsce jak jest przez naszych kolegów z Belgii ,,adorowany" trener Vandereycken, to czym prędzej wyniósłby się z naszego kraju…

Selekcjoner reprezentacji Polski, Leo Beenhakker / Fot. Mikołaj Suchan/Dziennik ZachodniVandereycken, w przeciwieństwie do naszego Leo, jest niezwykle oszczędny w słowach. Mówi to co musi, nie chce mu się wysilać. Oszczędny w słowach, gestach. Najchętniej odpowiadałby monosylabami. Przynajmniej na wątpliwości polskich dziennikarzy. Nasi belgijscy koledzy po fachu ze współczuciem przyglądali się jak ich selekcjoner z łaski odpowiada na pytania Polaków.

Vandereycken przychodzi na konferencje prasowe bo musi, bo trzeba pokazać się na tle planszy z logami sponsorów belgijskiej federacji. Belgijscy dziennikarze ciągle zżymają się na swego trenera, choć podczas zgrupowania kadrowiczów Belgii ich selekcjoner oraz wybrani zawodnicy kadry Belgii są do dyspozycji mediów codziennie! To akurat można by zadedykować szefowi naszej kadry narodowej.

- Najgorsze za Rene Vandereyckenem - mówi Pierre Migisha, komentator telewizji RTL. - Przetrwał nie wiedzieć czemu i jak falę krytyki ze strony kibiców i dziennikarzy. Znowu się poczuł pewniej, choć Belgia wcale nie gra rewelacyjnie. On taki jest. Kiedy grał w piłkę potrafił bez końca kłócić się z sędziami, był nieprzyjemny na boisku, a dziś? Cóż, jest jaki jest… - kończy gwiazda telewizji belgijskiej.

Nie tylko dziennikarze mogą narzekać na swego selekcjonera. Kibice mają pretensje, że Belgowie już dawno stracili szansę awansu do finałów Euro 2008. Mieli pretensje do trenera, że nie potrafił wydobyć świetnej dyspozycji z grupki zdolnych zawodników występujących na co dzień w mocnych europejskich klubach. Czy Kompany lub Van Buyten grający w HSV Hamburg i Bayernie Monachium nie mogliby powstrzymać najlepszych napastników w Europie? A Demebele z AZ Alkmaar? Munidigay z Lazio? Simmons z PSV Eindhoven? To są piłkarze, których nazwiska wymawia się nie tylko w Belgii z wielkim szacunkiem. Wydawało się więc, że nic prostszego niż zbudować z takich klasowych zawodników dobry zespół potrafiący przynajmniej powalczyć z Portugalią, Polską, czy Serbią.

Do reprezentacji Belgii wraca Luigi Pieroni, napastnik francuskiego RC Lens. - Gra ostatnio bardzo dobrze, Przynajmniej lepiej niż wtedy kiedy był napastnikiem Auxerre (partnerem w zespole bywał nasz Ireneusz Leleń - przyp. red.). Cieszę się, że znowu będzie z nami - mówił podczas konferencji Vandereycken. Pieroni przypomina nieco stylem gry i sylwetką samego "Pippo" Inzaghiego - asa Milanu. Dobrze, że tylko nieco w nim talentu i klasy znanego Włocha.

Prawdziwą niespodzianką okazało się powołanie do kadry Belgów młodego, 20-letniego Kiliana Overmere z Lokeren. Defensywny pomocnik o dobrych warunkach fizycznych to jeden z tych młodych, zdolnych Belgów mających zaskoczyć drużynę Polski. Chociaż tak naprawdę nie wydaje się, by Vandereycken postawił od pierwszych minut meczu w Chorzowie na debiutanta w swojej ekipie. Overmere spisuje się tak dobrze, że pewno długo miejsca w Belgii nie zagrzeje. Już rozglądają się za nim menedżerowie z Holandii i Niemiec.

Przydałby się z pewnością ekipie Czerwonych Diabłów tak zdolny i technicznie perfekcyjnie wyszkolony środkowy pomocnik Belgii jak Enzo Scifo, albo mający tyle energii i ambicji co Jan Ceullemans. Bohaterowie mundialu w Meksyku (1986) to koledzy Rene Vendereyckena z tamtych czasów. To właśnie oni przed 22 laty zagrali na Stadionie Śląskim w Chorzowie wielki mecz z Polską. 0:0 dał awans Polakom, a Belgowie do Meksyku i tak pojechali, eliminując w barażach Holandię prowadzoną przez Leo Beenhakkera.

Dziś Vandereycken nie chce mówic o tamtym meczu. Nie chce wspominać Bońka i Smolarka. - Jestem zajęty meczem za tydzień, po co wracać do tamtych dni… - mówił selekcjoner Belgii dziennikarzom z Polski. Scifio bryluje teraz jako ekspert w telewizyjnych transmisjach z meczów piłkarskich, a przede wszystkim prowadzi świetną restaurację w Waterloo. Muszą tam podawać doskonałe spaghetti, bo przecież rodzice Enzo są włoskimi emigrantami.

Ceullemans natomiast okazał się dobrym trenerem w klubie Westerloo. - Inteligentny, mający świetny kontakt z zawodnikami - tak zachwalał byłego gwiazdora FC Brugge jeden z pracowników belgijskiej federacji, znacząco kiwając głową w kierunku obecnego selekcjonera.

Janusz Basałaj, Jacek Kmiecik
-
POLSKA Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.