Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

69497 miejsce

Przed śniadaniem być

  • Ewa Żak
  • Data dodania: 2009-05-24 13:19

Siedmiu pisarzy, siedem książkowych przygód, siedem literackich fascynacji, siedem wspomnień… składa się na książkę „Po śniadaniu” pióra Eustachego Rylskiego.

 / Fot. www.swiatksiazki.plEustachy Rylski, nieskory do ujawniania siebie, napisał książkę bardzo osobistą. W „Po śniadaniu” dzieli się z czytelnikami swoimi literackimi fascynacjami. Przedstawione historie, w których naczelne miejsce zajmują pisarze i ich dzieła, tworzą tło dla rozważań o czasach młodości Rylskiego, doświadczeniach życiowych, a także wpływie literatury na jego życie. Omawiani autorzy nie przypadkowo znaleźli się w tak zaszczytnej komitywie - znacząco wpłynęli na kształt życia Rylskiego, byli jego wieloletnimi towarzyszami, dlatego o nich właśnie traktuje niniejsza książka.

Rylski swoją uwagę poświęcił siedmiu pisarzom. Każdy z nich zajmuje odrębne miejsce w jego literackim panteonie. We wstępie napisał: „Każdy z przedstawionych autorów był lub jest nadal ważnym dla mnie człowiekiem jak Malraux, ważnym człowiekiem i pisarzem jak Turgieniew i Camus, wyłącznie pisarzem albo poetą jak Iwaszkiewicz i Błok, wielkim idolem mojej młodości jak Hemingway lub – jak Capote – twórcą postaci, bez których moja młodość niewarta by była wspomnień, a starość uwagi”. Rylski owych siedmiu pisarzy traktuje jak prawdziwych przyjaciół. Ma ku temu ważkie powody, gdyż to właśnie oni towarzyszyli mu we wszystkich ważnych etapach jego życia. Byli bardzo ściśle związani z ważnymi wydarzeniami z życia Rylskiego, które po latach przełożyły się na piękne wspomnienia.

Ernest Hemingway był pierwszym literackim idolem Rylskiego. W wieku dojrzewania darzył go wręcz uwielbieniem. Hamingway był dla niego wzorem męskości i odwagi. To on „odkrył prawdę, że żyć można albo niebezpiecznie albo w ogóle, bo inaczej nie można”. Ale ów zachwyt nad twórczością pisarza dziś uważa za niebyły. Rylski po kilkudziesięciu latach od ostatniej lektury jego dzieł bez skrępowania wyznaje: „jakby mi spowszedniał, jakby mnie nudził lub w niezamierzony sposób rozśmieszał, irytował swoim prostactwem albo wręcz chłopięcą głupotą”. Niemniej docenia autora „Komu bije dzwon” za jedno -„wiedział o czym pisze”.

Kolejne lata przynosiły nowe odkrycia literackie i nowe fascynacje. W bardzo ciekawy sposób o takiej fascynacji pisze w szkicu poświeconym Iwanowi Turgieniewowi. Zauroczony postacią Ariny Timofiejewny z „Zapisków myśliwego”, skłania się Rylski ku temu, aby powiedzieć, że Turgieniew wymyślił tę postać właśnie dla niego. Tłumacząc tak odważne wyznanie, wyjaśnia: „Bo łączył nas pewien rodzaj zewnętrznej i wewnętrznej kruchości, dumnego osamotnienia, niewymuszonego przez żadne moce świata wyobcowania, bo byliśmy bytami subtelnymi, łatwymi i niemożliwymi jednocześnie do poranienia, bo jeśli w książkach znajdowaliśmy bratnie dusze, to znaczy dusze na wyłączność, to najmilsza Arina Timofiejewna właśnie nią była”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.