Facebook Google+ Twitter

Przed turniejem na kortach Rolanda Garrosa. Kto wygra?

Tylko 4 dni pozostały do rozpoczęcia tzw. "drugiej lewy" Wielkiego Szlema. Turniej rozgrywany na kortach paryskiego kompleksu tenisowego im. Rolanda Garrosa będzie okazją do pokazania się przez mniej znanych tenisistów. Kto wygra? Tego nie wie nikt.

Rafael Nadal podczas polskiego turnieju Prokom Open. / Fot. AKPATurnieje z cyklu Wielkiego Szlema są zawsze dla kibiców tenisa czymś wyjątkowym. Podczas nich są kreowane nowe gwiazdy, które potem mimo tego, że nie zdobywają nic więcej w swojej karierze, są pamiętane za świetne występy w tych turniejach. Proponuję, abyśmy jednak najpierw powiedzieli o historii tych rozgrywek.

Historia

Zaczęły się one oficjalnie w roku 1891, ale w początkach miały charakter typowo lokalny. Dopiero w 1925 roku komisja nadzorująca te rozgrywki zdecydowała o wydaniu pozwolenia na udział w tym tenisowym święcie zawodnikom z poza Francji i zmieniła nazwę na French Internationals. W 1928 roku włodarze francuskiego tenisa postanowili dobudować kolejny obiekt do kompleksu w Paryżu i nazwali go imieniem bohatera narodowego podczas I wojny światowej, dzielnego lotnika i wielkiego patrioty, Rolanda Garrosa. Zadaje to kłam więc tezom, że był on doskonałym tenisistą, które niektórzy próbują wmawiać opinii publicznej w celu ubarwienia historii tego turnieju.

Wielcy zwycięzcy ostatnich lat, czyli jak z cienia stać się gwiazdą pierwszego planu

Powracając do nowo kreowanych gwiazd tenisa podczas tego turnieju nie można zapomnieć o sensacyjnym tryumfatorze sprzed 4 lat. Gaston Gaudio - to imię i nazwisko obecnie jeszcze grającego Argentyńczyka po French Open 2004 budziło grozę u wszystkich zawodników. Ten oto mało znany wtedy zawodnik w drodze do sensacyjnego zwycięstwa pokonywał takie sławy, jak: Cańas, Novak, Enquist, Andrejew (wygrał wtedy z obrońcą tytułu Ferrero), Hewitt, Nalbandian. W finale spotkał się z Guillermo Corią, którego pokonał po morderczym 5-setowym boju 0:6, 3:6, 6:4, 6:1, 8:6, broniąc w 5. secie dwa razy piłki meczowe. Był on niekwestionowaną gwiazdą Paryża. Poza tym finał z Corią był pierwszym w historii Roland Garros z udziałem dwóch Argentyńczyków.

Tegoroczny Roland Garros to będzie wielkie pożegnanie innego nierozstawionego zwycięzcy z Paryża. Zaryzykuję twierdzenie, że ten "magiczny" Brazylijczyk był geniuszem gry na nawierzchni kortów im. Rolanda Garrosa. Mowa oczywiście o wielkim Gustavo Kuertenie, który postanowił właśnie tą imprezą pożegnać się profesjonalną grą w tenisa. Wdarł się do światowej czołówki z podobnym do Gaudio rozmachem. Szybko, sprawnie i przy okazji z gracją pokonywał we French Open 1997 kolejne znakomite nazwiska. Był wtedy poza czołową pięćdziesiątką, co zasługiwało tym bardziej na uznanie. Któż z nas przecież nie zna takich gwiazd, jak: Jewgienij Kafielnikow, Thomas Muster czy Sergi Bruguera. Ten ostatni (najmniej znany) jako sukcesy może sobie napisać w dossier dwukrotne zwycięstwo w Paryżu. Kuerten wygrał ten turniej 3 razy (1997, 2000, 2001) i dlatego właśnie jest uznawany za wielką gwiazdę.

French Open 2008, czyli odpowiedzi na coroczne pytania

Tegoroczne French Open może być historyczne. Stanie się tak tylko w przypadku kiedy 8 czerwca 2008 roku ok. godziny 17.30 (zakładam, że wtedy skończy się finał mężczyzn) spiker wypowie, że zwycięzcą turnieju został Rafael Nadal. W przeciwnym razie będzie to kolejny, pewnie pasjonujący, turniej. Jeśli zaś Nadal wygra, to trafi tam, gdzie jest tylko miejsce dla największych. W całej historii zdarzył się tylko jeden człowiek, któremu udało się wygrać 4 razy z rzędu French Open. Był to Bjoern Borg. Wygrywał on French Open w latach 1978-1981. Od tamtej pory nikt nie był w stanie dorównać, a nawet przebić jego fantastyczny wyczyn. Oto właśnie w 2005 roku pojawił się "znikąd" 19-letni mistrz z Mallorki, który pokonał wielu znakomitych zawodników i rozpoczął trwającą do 20 maja 2007 roku serię 81 pojedynków wygranych z rzędu. Dlatego też jest uznawany za jednego z pewniaków do zwycięstwa w French Open 2008. Nie można jednak zapomnieć o innych wielkich graczach, którzy czyhają na zwycięstwo w Roland Garros. Jednym z nich jest Szwajcar Roger Federer. Jego determinacja jest większa niż zwykle, ponieważ tylko tego turnieju brakuje mu do skompletowania zwycięstw na wszystkich arenach turniejów wielkoszlemowych. Zatrudnił w tym celu Hiszpana Jose Higuerasa, aby ten poprawił mankamenty w jego grze. Efekty jego pracy mogliśmy dostrzec podczas finału ATP Masters Series w Hamburgu, gdy Federer grał na prawdę dobrze z Nadalem jednak jak zwykle przegrał (5-7, 7-6(3), 3-6).

Kolejnym rywalem, który może zmącić spokój Nadala obecny numer 3 w rankingu ATP Serb Novak Djoković. Oprócz niego nie dostrzegam zawodnika z pierwszej "10", który mógłby sprawić niespodziankę i odebrać Nadalowi szansę na wygraną. Ale od tego jest sport, by zadziwiać, choć osobiście obstawiam, że w finale męskiego turnieju zagrają Szwajcar Roger Federer oraz Hiszpan Rafael Nadal.

Turniej kobiecy to już zupełnie "inna para kaloszy". Po ogłoszeniu przez Justine Henin zakończenia kariery Rosjanka Maria Sharapova stała się jedną z najpoważniejszych kandydatek do przejęcia schedy po Belgijce na paryskich kortach. Nie należy jednak zapominać o innych zawodniczkach, które również chciałyby wygrać Rolanda Garrosa. Obowiązkowo jednym tchem można wymieniać: Serbki Anę Ivanović i Jelenę Janković, Rosjanki Elenę Dementievą, Dinarę Safinę oraz Marię Kirilenko, amerykańskie siostry Serenę i Venus Williams. Dla nas Polaków ten turniej jest jednak pełen emocji. Spowodowane są one występem Agnieszki Radwańskiej. Polka sygnalizowała dobrą formę ostatnio na treningach, co daje prawo sądzić, że jej występ może oscylować wokół 3. lub 4 rundy. Poza Polką jako zawodniczki wykazujące chęć sprawienia sensacji można dopisać do tej listy Węgierkę Agnes Szavay oraz Rumunkę Soranę Cirsteę, choć zapewne nie będą one odgrywać wielkiej roli. Mój subiektywny typ na finał żeńskiego turnieju to pojedynek Rosjanki Marii Sharapovej z Serbką Aną Ivanović.

Wszystko jednak będzie jaśniejsze w piątek ok godziny 13 kiedy to odbędzie się losowanie turniejowej drabinki.

Gdzie oglądać?

Turniej będzie rozgrywany od 25 maja do 8 czerwca 2008 roku w Paryżu. Transmisję z tej uczty tenisowej przeprowadzi stacja Eurosport.

Jakie będą ostateczne rozstrzygnięcia dowiemy się za ponad dwa tygodnie, ale jedno jest pewne: każdy kibic tenisa i nie tylko nie powinien tego przegapić.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.