Facebook Google+ Twitter

Przedostatnia kolejka PlusLigi. Walka o punkty trwa!

W ostatni weekend lutego rozegrana została 17. seria spotkań fazy zasadniczej siatkarskiej ekstraklasy. Kto już zapewnił sobie najlepszą pozycję, a kto wciąż musi walczyć?

Zaksa mimo kontuzji staje się coraz gorźniejszym zespołem. / Fot. Gabriela Rosiak

Silni bez najsilniejszych


Drużyna Krzysztofa Stelmacha podczas meczu 17. kolejki w Jastrzębiu Zdroju tradycyjnie wystąpiła w okrojonym składzie. Tym razem na parkiecie zabrakło m.in. pary francuskich reprezentantów - atakującego Antonina Rouziera i przyjmującego Guillaume Samica. Na przyjęciu obok Michała Ruciaka wystąpił więc Serhiy Kapelus. Drugi atakujący - Domini Witczak nie mógł zastąpić Francuza, ponieważ od kilku spotkań gra na pozycji środkowego. W roli bombardiera miał zadebiutować, na co dzień przyjmujący, Jiri Popelka. W tak eksperymentalnej i pogmatwanej szóstce wiceliderzy tabeli stanęli do pojedynku z „pomarańczowymi”. Wydawać by się mogło, że w obliczu problemów ZAKSY faworytem spotkania jest Jastrzębski Węgiel, tym bardziej, że do gry powrócili Zbigniew Bartman i Michał Łasko… Jak się okazało - nic bardziej mylnego! Kędzierzynianie dopuścili jastrzębian do głosu tylko w pierwszym secie, jednak gospodarze nie potrafili na końcu postawić "kropki". Goście, rozdając karty w kolejnych odsłonach, gładko pokonali czwarty w tabeli zespół 3:0. Czy kontuzje gnębiące wicemistrzów Polski nieoczekiwanie zaprocentują? Gdy do formy powrócą podstawowi gracze, Krzysztof Stelach będzie miał w zapasie świetnie ograną ławkę rezerwowych, która w każdej drużynie jest na wagę złota.

MVP: Michał Ruciak

Ósme pierwsze miejsce


PGE Skra Bełchatów po raz ósmy z rzędu zakończy fazę zasadniczą na pozycji lidera. Początki sezonu nie były łatwe, a konkurencja deptała po piętach. Tym większa pewnie radość klubu, że udało się zaklepać pierwsze miejsce już w przedostatniej kolejce Plus Ligi. Przeciwnikiem Skry był drugi po nich tak utytułowany zespół w Polsce, mimo wszystko było to raczej spotkanie dwóch przeciwległych biegunów.

Trofea zdobywane przez olsztynian już dawno pokryła gruba warstwa kurzu, a aktualny sezon jest jedną wielką serią porażek akademików. Trzeba jednak przyznać, że jak sam stwierdził kapitan AZS-u – Paweł Siezieniewski – nie padli na kolana przed wielkim rywalem. Po przegranym pierwszym secie podopieczni Tomaso Totolo niespodziewanie, ale w pełni zasłużenie „urwali” seta mistrzom kraju, wygrywając 25:20. W kolejnej odsłonie nie zwolnili tempa i byli równorzędnym rywalem dla swoich gości. Niestety limit szczęścia skoczył się w końcówce partii, a Indykpol AZS Olsztyn przegrał 1:3.

MVP: Michał Winiarski

Awans „Farciarzy”


Z ósmego na szóste miejsce awansowała kielecka drużyna Farta Kielce, dzięki trzem punktom zdobytym w meczu z Lotosem Trefl Gdańsk. Choć podopieczni Grzegorza Wagnera odnieśli zwycięstwo, to ich forma z niedzielnego meczu pozostawiała wiele do życzenia. W pierwszym secie, gdy podczas pierwszej przerwy technicznej prowadzili już 16:12, pozwolili przeciwnikowi na odrobienie znacznej straty i zremisowanie 17:17. Nieco otrzeźwieni całą sytuacją kielczanie ruszyli z ofensywą. W efekcie do końca inauguracyjnej partii pozwolili gdańszczanom na zdobycie tylko dwóch punktów. Swoje pięć minut siatkarze Dariusza Luksa mieli w odsłonie drugiej.

Zaczynając od prowadzenia 8:3, następnie 16:8, pewnie wygrali 25:16. Na szczęście klubu z Świętokrzyskiego motywacja przyszła w samą porę i przebieg trzeciej partii był kontrolowany przez gospodarzy. Szalę zwycięstwa na stronę kielczan po zaciętej walce w odsłonie czwartej przeważyła dobra postawa przyjmujących Rafała Buszka (11 punktów) i Xaviera Kapfera (21 punktów) czy atakującego Marcusa Nilsona (14 punktów).

MVP: Xavier Kapfer

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.