
Beata Florek, bezpartyjna dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 203 w Łodzi, nie będzie - przynajmniej na razie - łódzkim kuratorem oświaty, mimo że wygrała konkurs na to stanowisko, a jej kandydaturę zaakceptował minister edukacji.
Wojewoda Helena Pietraszkiewicz zdecydowała wczoraj o powtórzeniu konkursu. Powody? Wymienia ich kilka, m.in.: atmosferę, towarzyszącą pracom komisji, zachowanie urzędniczki resortu edukacji, która zarzuciła plagiat dwóm uczestnikom konkursu i jej oświadczenie, że Roman Giertych i tak nie zaakceptuje osoby wybranej przez komisję.
W ocenie wojewody, zarzut dotyczący plagiatu pozbawił te osoby szans na obiektywną ocenę ich prezentacji, a oświadczenie przedstawicielki ministra, że wybrany kandydat nie zostanie zatwierdzony, ograniczył komisji swobodny wybór kandydata.
Minister Roman Giertych w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim" nie ukrywał zaskoczenia decyzją wojewody. - O wynikach konkursu dowiedziałem się z pisma dyrektora generalnego Łódzkiego Urzędu Wojewódzkiego. Do Beaty Florek nie było żadnych zastrzeżeń, dlatego zaprosiłem ją do ministerstwa i po rozmowie uznałem, że jest bardzo dobrą kandydatką. Chciałbym też podkreślić, że nie wszystkie stanowiska w Polsce muszą być obsadzane z klucza politycznego - stwierdził Giertych.
Zdaniem Mirosława Orzechowskiego, wiceministra edukacji, a do niedawna wiceprezydenta Łodzi, decyzja o ponownym przeprowadzeniu konkursu nie jest dobra. - Ale widocznie w Łodzi zawsze musi być do trzech razy sztuka - skomentował (pierwszy konkurs nie doszedł do skutku ze względów proceduralnych - przyp. red.).
Jan Lipiński, szef oświatowej "Solidarności" w regionie łódzkim, twierdzi, że spodziewał się takiej decyzji. - Ten konkurs to była parodia - uważa. Jarosław Berger, który zasiadał w komisji konkursowej, jest przeciwnego zdania. - To nieodpowiedzialne i głupie. Mamy do czynienia z tworzeniem się nowego układu, tym razem PiS-owskiego.
Przypomnijmy: po konkursie, w którym wzięło udział 13 osób, do wojewody wpłynęły trzy protesty dotyczące jego przebiegu. Dwa skierowali kandydaci na kuratora, w tym osoba pomówiona o plagiat, a trzeci zarząd regionu NSZZ "Solidarność", którego przedstawiciel zasiadał w komisji. 30 czerwca wojewoda skierował do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia plagiatu w pracach czterech kandydatów na kuratora.
Beata Florek zapowiada ponowny udział w konkursie. - Nie będę się specjalnie przygotowywać. Mam opracowaną koncepcję kierowania kuratorium na podstawie wieloletniej współpracy z tą instytucją - powiedziała nam.
Roman Giertych na zakończenie rozmowy z "Dziennikiem Łódzkim" oświadczył: - Jeśli pani Florek zdecyduje się ponownie kandydować, może liczyć na nasze ciche wsparcie.
(ani, k)
D.P.