Facebook Google+ Twitter

Przedświąteczna, sklepowa nerwówka

Mrowie ludzi. Wyładowane artykułami choinkowo-spożywczymi wózki i kolejki do działu rybnego. Pół godziny stania w ogonku wijącym się przed każdą z kilkudziesięciu kas...

fot.: U.A.Marczewska- Dziś znów będziemy siedzieć do dwudziestej trzeciej - mówi kasjerka do jednej z klientek. Sklep sieci Carrefour na krakowskich Czyżynach jest czynny do dwudziestej drugiej. Nawał klientów jest jednak ogromny. Zwłaszcza wieczorami, kiedy to tysiące pracujących Polaków znajduje nareszcie czas na przedświąteczne zakupy.

W dobrze znanym sobie sklepie tym razem szybko tracimy orientację. Półki zajmują tysiące przedmiotów w promocji, mniej lub bardziej związanych ze zbliżającymi się świętami. Jak odnaleźć to, czego szukamy, przemóc pokusę kupienia czegoś za niższą cenę? Jedno jest pewne: zamiast z radością wybierać z półek surowce na świąteczne potrawy, prezenty czy lampki na choinkę, stajemy się nerwowi i zmęczeni.

Atmosferę ma wspierać muzyka. W tle gwaru rozmów słychać szlagiery, od lat towarzyszące przedświątecznym przygotowaniom. Wśród dźwięków "Last Christmas" czy kolejnej wersji "Jingle Bells", czasem trudnych do rozpoznania, pchamy coraz cięższy wózek, raz przepraszając potrącanych przez nas, raz będąc obiektem takich przeprosin.

fot.: U.A.MarczewskaPowinno być sielsko i radośnie. Jest nerwowo i pospiesznie. Po dwu godzinach lawirowania z listą w ręku pomiędzy półkami, dodatkowymi stoiskami i innymi klientami udaje nam się nareszcie dotrzeć do kasy, by wydać trzycyfrową kwotę. Niekoniecznie zaczynającą się od jedynki. Widać wszyscy właśnie tutaj przeglądają zakupy po raz ostatni, bo stos przedmiotów, które nie trafiły na taśmę piętrzy się przed kasą...

Posiadacze aut wypełniają bagażniki swoich samochodów świątecznym dobrem. Pozostali udają się w kierunku przystanków autobusowych i tramwajowych. Autobus specjalnych linii, przeznaczonych dla klientów hipermarketu, jest wypełniony po brzegi. Wielu klientów korzysta z darmowego przewozu, ryzykując na każdym zakręcie zgniecenie siebie i zakupionych przedmiotów.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nienawidzę chodzić do supermarketów, ale moja luba całkiem całkiem. Ale na święta robię wyjątek: idziemy do hipermarketu (wcześnie rano, lub późno w nocy) i w 3 godziny odwalamy całe zakupy spożywcze. Robimy duże święta dla wielu osób, więc dwa wózki się szybko wypełniają zgodnie ze specjalnie przygotowaną listą.
I wyjątkowo nie dostałem irytacji, bo sprawnie poszło ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.