
Ostatnie tygodnie grudnia przyprawiają przysłowiowego Kowalskiego o zawrót głowy. Okres przedświąteczny to dla nas nie przygotowywanie się do Wigilii czy Sylwestra, ale szalony wyścig, by wszystko kupić i o niczym nie zapomnieć. Dzisiaj żyjemy szybko, nie zwracając uwagi na szczegóły, więc współcześnie pierwsza myśl jeśli chodzi o zakupy to market.
Zima i okres szaleństwa zakupów na święta to najgorsze dni dla targowisk, szczególnie gdy w pobliżu znajdują się dyskonty spożywcze. Wybraliśmy się w jedno z takich miejsc. Michałkowice - dzielnica Siemianowic Śląskich, która targowisko posiada od dobrych trzydziestu lat. Postanowiliśmy zapytać o ruch na targowisku i jak radzą sobie sprzedawcy w tym okresie:
"
Jest trochę większy ruch, ale to nie to, co rok temu. Trudno powiedzieć, jak to będzie, bo mamy tu w pobliżu Simply Market, Biedronkę, Lidla i ludzie coraz częściej chodzą do marketów" - mówi Pani Danuta, sprzedawczyni z jednego ze stoisk na michałkowickim targowisku. "
Więcej osób odwiedza nas latem, gdy jest ładna pogoda, a tak to ludzie nie chcą marznąć, wybierają market." - dodaje. A może ludzie wybierają markety, bo tam są korzystniejsze ceny, promocje na produkty? -
"Może i tak, ale ludzie nie wiedzą, że tam często towar po promocji i tak jest droższy niż u nas bez promocji".
Sprawdziliśmy to, kilkadziesiąt metrów od bramy targowiska znajduję się "Lidl". Rzeczywiście, ceny różnią się, np. batonik Kinder Bueno w Lidlu kosztuje 1,79 gr, a na targowisku zapłacimy za niego 1,60.
Przy kasie zauważyłem Panią Jadwigę, czekam na nią przed sklepem:
Widzę wielkie zakupy, to już na święta?- No tak, akurat mam dziś wolne, to pomyślałam sobie, że obskoczę, kilka drobiazgów kupię.
Chciałem zapytać, dlaczego akurat Lidl, mamy przecież dobre targowisko.- Wiem, ale chciałam załatwić to raz dwa, a tutaj ciepło, małe kolejki i tanio.
Na targowisku jest taniej.- E tam taniej, mnie te kilka groszy nie zbawi, a na targ wybiorę się po warzywa, ale to nie dzisiaj.
Widać, że jeśli chodzi o warzywa to nadal królują targowiska, a rzadziej kupujemy zapakowane marchewki czy seler w markecie.
Sprzedawcy na targu z niecierpliwością oczekują nadejścia wiosny, a ich niepokój słychać w głosie i widać na twarzach, bo na pytanie „Czy nie boicie się, że za rok was tu nie będzie?” odpowiadają
„Obawa jest zawsze i co roku to samo”.