Facebook Google+ Twitter

Przedwyborcza kaszanka

- Proszą Państwa, czas odkorkować szampany! – takie słowa wyrwały się z ust niejednego polityka, gdy oficjalnie ogłoszono wyniki głosowania nad samorozwiązaniem Sejmu.

Ci, którzy do parlamentu V kadencji się nie dostali, na pewno zacierają ręce – teraz mają kolejną okazję, by spróbować swoich sił w wyborach. Ci natomiast, którzy zasiadali w ławach poselskich, bądź piastowali urząd senatora też mają się nieźle – przed nimi szansa na ponowną elekcję. A nawet jeśli nie dostaną się po raz kolejny do parlamentu, to nic straconego! Na otarcie łez pozostaje im 29 tysięcy złotych, czyli odprawa dla każdego posła, którego nie będzie obejmowała reelekcja.

Jest o co walczyć – wiedzą o tym świetnie najważniejsze ugrupowania polityczne w kraju i już snują plany kampanii wyborczych. Niektórzy w swoich poczynaniach są bardziej śmiali i zaczynają rozdawać stołki. I jak to zazwyczaj bywa – pojawiają się pewne konflikty i wyrazy niezadowolenia. Na przykład taki LiD – tam to dopiero mają ze sobą problemy!

Proszę sobie wyobrazić, że jeszcze nie dostali się do parlamentu, a już kłócą się o to, który z nich jest tam najważniejszy. Wiadomo, że najbardziej smakowitym kąskiem dla kandydata na posła jest pierwsze miejsce na liście w danym okręgu – toż to szczyt marzeń! Nie każdy jednak, może być godzien takiego zaszczytu. Tylko ci najwierniejsi lewicowym szeregom, mogą liczyć na taki prezent – ale nie jest to do końca regułą. Na przykład Leszek Miller, niegdyś twarz lewicy – dzisiaj nieco zapomniany i odstawiony na bocznicę. W związku z nowymi wyborami Miller ma ochotę na ciepłą posadkę w polskim parlamencie, marzy mu się start z czołowego miejsca na liście w okręgu łódzkim. Innego zdania jest Rada Krajowa Partii i jej guru, pasterz oraz przewodnik – Aleksander Kwaśniewski. Ten, nie może zaakceptować kandydatury Millera i skutecznie wypiera się byłego premiera. Nie wszystko jednak stracone, bo pojawiają się głosy, że Leszek Miller mógłby zostać nową twarzą Krajowej Partii Emerytów i Rencistów. Skoro w SLD już go nie chcą, to może emeryci pokuszą się o poparcie jego kandydatury w wyborach.

Oczywiście LiD nie jest wyjątkiem w tej przedwyborczej krzątaninie. W Platformie Obywatelskiej też panuje gorąca atmosfera – po raz kolejny problemem partii okazuje się, nie kto inny jak Jan Maria Rokita! Owszem, ten czołowy polityk PO znalazł się na pierwszym miejscu listy wyborczej w swoim okręgu, ale zabrakło tam jego wiernych współpracowników – a jak można iść do parlamentu bez swojej świty? Tak się nie da uprawiać polityki w naszym kraju. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" zdradza, że taka postać rzeczy jest wynikiem ataku, który został wymierzony w jego osobę. Jan Rokita zarzeka się, że jeśli lista się nie zmieni, on kandydować z ramienia PO nie będzie! Ponoć rozważa też niezależny start do Senatu.

Jak na razie najspokojniejsza atmosfera panuje w obozie PiS-u. Partia dopiera formuje swoje listy wyborcze i zabiega o swoich najlepszych kandydatów. Chodzi tu m.in. o minister finansów – Zytę Gilowską, która miałaby stać się kolejną z wizytówek PiSu. Partia, co prawda jeszcze nie do końca ułożyła swoje listy, ale już zachęca wyborców do oddawania właściwych głosów. Nagle – z ust samego najjaśniejszego pana premiera – padają zapewnienia o reformie służby zdrowia i dodatkowych pieniądzach, które mogłyby zostać na ten cel przekazane. O jak miło, nagle pieniążki się znalazły! Szkoda, że dopiero po rozwiązaniu się parlamentu. O LPR i Samoobronie wiadomo na razie tylko tyle, że do parlamentu będą startować osobno, a nie ze wspólnej LiS-owskiej listy.

21 października obywatele Rzeczpospolitej (być może już nie Obojga Kaczorów) będą mieli okazję po raz kolejny spełnić swój patriotyczny obowiązek i wrzucić swój głos do urny. Tylko, czy wszyscy z niego skorzystają? – Panie, ja nie mam, co robić, jak chodzić i krzyżyki odznaczać? Niech inni się w to bawią i tak będzie bagno w Sejmie! – krzyczy pewien pan w średnim wieku. Czyżby kolejna rekordowa frekwencja przed nami? A może panowie Kaczyńscy postarają się o takie wyniki, jak na Białorusi, gdzie w pierwszy godzinach od otwarcia lokali wyborczych frekwencja wynosiła już 70 proc. Różne aspiracje przyświecają rządzącym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

A ja kurka wodna nie lubię kaszanki......fujjjjjjjjjj a jednak politykierzy serwują mi ja i każą się uśmiechać udając zadowolonego fujjjjjjjjjjjjjjj......

Komentarz został ukrytyrozwiń

Frekwencja będzie bardzo wysoka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kaszana przez duże "K".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.